Tanie opaski zazwyczaj są wątpliwej jakości. Jednakże decyduje się na nie wiele osób. Dzisiaj chcę Wam zaprezentować test taniej opaski Tracer T-Band Libra S4. Czy jest ona warta Waszym pieniędzy?

Wygląd i wykonanie

Tracer T-Band Libra S4 zapakowany jest w małe pudełko. W środku jest jeszcze instrukcja, która wyjaśnia jego użytkowanie. Jest ona w języku polskim i nie ma problemów z jej zrozumieniem.

Opaska ma miękki i elastyczny pasek z tworzywa sztucznego. Wyjmuje się z niego główną część Tracer T-Band Libra S4. Z jednej strony widać złącze USB, które służy do ładowania. Jest to rozwiązanie znane z wielu opasek i proste w użytkowaniu – pasuje do wszystkich ładowarek.

Tracer T-Band Libra S4 ma 0,96 calowy ekran IPS o rozdzielczości 160 x 80 px. Jest on także wodoszczelny – ma certyfikat IP67. Bateria ma pojemność 105 mAh (co ciekawe tabelka na stronie mówi o 280 mAh, więc tak naprawdę nic nie wiadomo) i ma starczać do 14 dni – w to akurat wątpię. Opaska komunikuje się ze smartfonem poprzez Bluetooth 4.0. Ma on 32 MB pamięci RAM i tyle samo wewnętrznej. Gwarancja wynosi 24 miesiące.

Producent chwali się chipsetem NRF52832. Pozwala on na mierzenie przebytych kroków, spalonych kalorii, monitorowanie snu czy pulsu. Opaska ma świetnie sprawdzać się w wielu sportach. Ma on też wbudowany stoper, co dodatkowo zwiększa jego użyteczność.

Oprogramowanie Tracer T-Band Libra S4

Aplikacja to WearHealth. Ma ona ocenę 2,9 i w sumie jest to słuszna ocena. Appka ma jeden główny problem – tłumaczenie. Ewidentnie ktoś użył translatora, bowiem czasami nie wiadomo o co chodzi. Już lepiej sprawdziłaby się wersja angielska.

WearHealth jest bardzo podstawową aplikacją. W pierwszej zakładce podglądniecie statystyki. Tętno trzeba skalibrować z urządzeniem medycznym, aby jego pomiary miały jakikolwiek sens – inaczej wyniki będą nieprawidłowe. Możecie podglądać przebyte kroki, tętno czy sen w zakresie dziennym, tygodniowym czy miesięcznym. Sen mierzy się automatycznie po zaśnięciu, co jest akurat dużym plusem – wiele znacznie droższych konstrukcji tego nie oferuje. Szkoda tylko, że nie ma głębszej analizy uzyskanych wyników.

W oknie Sport możecie włączyć trening – nie ma tutaj do wyboru żadnego rodzaju sportu. Można go włączyć i wyłączyć. W Opieka+ dodacie znajomych (macie przykład tłumaczenia). Opcji jest trochę do wyboru, ale nie są one tak zaawansowane, jak u konkurencji. Możecie wybrać ciągłe monitorowanie tętna (brak możliwości zmiany, co jaki czas ma być mierzone), jakie mają być powiadomienia itp. Szkoda, że nie ma tutaj możliwości zmiany ekranu czy jasności.

Sama aplikacja jest raczej stabilna – nic mi się nie wyłączyło ani nie zawiesiło. Strasznie denerwuje za to stałe powiadomienie z tekstem „Dowiedz się więcej czego potrzebujesz”. Konkurencja rozwiązała to znacznie lepiej.

Użytkowanie Tracer T-Band Libra S4

Zacznijmy od samej wygody noszenia. Zapinanie jest irytujące – przeba trafić w dziurkę i z jedną ręką czasami sprawia to problemy. Opaskę czuć na ręce, ale jest ona raczej wygodna. Także przypadkiem nie spada przy codziennym użytkowaniu.

Tracerem T-Band Libra S4 steruje się poprzez kliknięcia. Jedno przenosi na następny ekran, dwa cofają, przytrzymanie włącza daną funkcję. Na pierwszym ekranie widać godzinę, naładowanie baterii, dzień i tętno. Kolejne to kroki, kcal, kilometry, tętno, ciśnienie, wiadomości, sport, stoper, znajdź telefon oraz wyłączanie. W sporcie można wybrać konkretną dyscyplinę, ale jest to tylko do zapisania co się robiło – nie ma to na nic wpływu. Rodzaju sportu trzeba się też domyślić po rysunku. Wszelkie pomiary są raczej niedokładne. Przykładowo 50 kroków opaska liczy jako 60, tętno również jest inne od tego mierzonego lepszej klasy urządzeniami.

Sam ekran jest słabej jakości. Nie ma możliwości zmiany jasności i w słońcu, nawet średnim, kompletnie nic nie zobaczycie. Szkoda, że nie można tym sterować, a przynajmniej funkcji nie znalazłem w aplikacji ani w opasce. Widać też małą rozdzielczość ekranu – całość wygląda naprawdę słabo.

Czas pracy na baterii to oczywiście nie 14 dni. Przy włączonych wielu funkcjach, w tym ciągłym monitorowaniu tętna, wytrzyma ok. 4 dni. Jest to standard wśród opasek, ale po co pisać o 14 dniach? Powiadomienia są dobrze widoczne i informowane poprzez wibracje. Podobnie zresztą jak telefony czy SMS-y. W przypadku telefonów widać numer osoby dzwoniącej bądź nazwę ze smartfona. Nie można jednak nic z tym zrobić – ani odrzucić, ani odpisać szybkim SMS. Jest to więc funkcja czysto informacyjna.

Podsumowanie

Tracer T-Band Libra S4 kosztuje około 100 zł. W tej cenie nic lepszego nie znajdziecie, ale czy propozycja od Tracera jest warta tych pieniędzy, czy może lepiej dopłacić do czegoś lepszego? Skłaniam się raczej ku tej drugiej wersji. Opaska mierzy dosyć niedokładnie różne parametry. Ma niewygodny do zapinania pasek oraz słaby ekran, który jest kompletnie niewidoczny w słońcu. Czas pracy na baterii wynosi ok. 4 dni co jest poprawnym wynikiem, ale nie osiąga 14 dni jak deklaruje producent. Aplikacja ma fatalne tłumaczenie i jest bardzo podstawowa.

Opaska ma też swoje zalety. Automatycznie wykrywa ona sen i mierzy wiele parametrów. Także jest raczej wygodna po założeniu i nie ma problemów z jej obsługą. Jeśli szukacie bardzo podstawowej opaski, która niekoniecznie musi dokładnie mierzyć parametry, to Tracer T-Band Libra S4 powinna Wam wystarczyć. Jeśli jednak możecie dołożyć do trochę droższej konstrukcji od konkurencji to zdecydowanie warto to zrobić.

Zdjęcia wykonano za pomocą smartfonu Oppo Reno.

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej