WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Technowinki

Test OPPO Find X – Innowacyjny powiew świeżości

Marka OPPO po raz kolejny udowadnia, że jest w stanie stworzyć ciekawy i oryginalny smartfon w pełni zasługujący na miano flagowca. Ponieważ jednak nie ma rzeczy idealnych, model Find X ma także swojej słabsze strony, choć nadal jest w stanie pozytywnie zaskakiwać.

Wygląd i wykonanie

Konstruując Find X, producent zastosował ciekawe rozwiązanie: na ruchomej, wysuwanej górnej części umieszczone zostały obiektywy aparatów fotograficznych. Dzięki temu tył smartfona jest idealnie płaski, wszystkie elementy obudowy zostały perfekcyjnie połączone, a urządzenie zyskało jednolity kształt. Waga (186 g) ani grubość (9,6 mm) nie ucierpiały przy tym za bardzo. Do tego ramki okalające ekran zostały znacznie pomniejszone, co potęguje jeszcze bardziej efekt bez-ramkowości. Te zabiegi spowodowały, że możemy w pełni cieszyć się z zalet dużego 6.4- calowego wyświetlacza delikatnie zaokrąglonego po bokach, wypełniającego praktycznie cały front smartfonu (współczynnik ekranu to prawie 94%).

Kolejny plus należy się OPPO za bardzo wysoką, jakość wykonania. Przód i tył chroni szkło Gorilla Glass 5 połączone metaliczną aluminiową ramą o ładnych i finezyjnych szlifach. Dostępna kolorystyka obudowy, którą ożywiają efektowne załamania światła na krawędziach, także podkreśla fakt, że mamy do czynienia z urządzeniem klasy premium.

Zabrakło natomiast uszczelnienia obudowy na poziomie norm ochrony IP, ale z racji zastosowania mechanicznych elementów można to zrozumieć. Co istotne, w komplecie sprzedażnym znajdziemy plastikowe plecki chroniące tył urządzenia przed wszelkimi zarysowaniami.

Mechanika & biometria oraz ekran

Rozwiązanie z ukrywaniem aparatów nie jest nowe, ale na tyle oryginalne, że wzbudza zainteresowanie osób postronnych. Poza tym OPPO zastosowało automatyczny mechanizm wysuwania wykluczający jakąkolwiek manualną ingerencję użytkownika. Zaleta takiego rozwiązania to prostota, a zarazem wysoka funkcjonalność. Mechanizm aktywowany jest tylko i wyłącznie w momencie wykorzystywania któregokolwiek z aparatów. W ten sposób także zminimalizowano przypadkowe uszkodzenie obiektywów. Z drugiej strony pracę mechanizmu dość wyraźnie słychać, a jego zastosowanie wydłuża czas potrzebny na zrobienie zdjęcia o około 2 sekundy. Nie jest to dużo, ale w momencie newralgicznym czas może odrywać główną rolę przy utrwaleniu wybranej sceny.

Odważnym posunięciem ze strony OPPO była całkowita rezygnacja z jakiegokolwiek czytnika linii papilarnych. Producent zdecydowała się zabezpieczyć urządzenie tylko i wyłącznie poprzez rozpoznawanie twarzy. System wykorzystuje do tego celu czujnik podczerwieni umieszczony na przednim wysuwanym panelu, uprzednio wykonując dokładny skan 3D twarzy właściciela. Takie rozwiązanie jest o wiele bardziej bezpieczne od swojego klasycznego odpowiednika opierającego się tylko i wyłącznie na aparacie fotograficznym. Podobnie jak w przypadku aparatu, każdorazowa weryfikacja właściciela wiąże się z automatycznym uruchomieniem mechanizmu wysuwającego przedni moduł. Częściowo wydłuża to proces odblokowania urządzenia, przynajmniej w teorii, bo jak pokazuje praktyka, mechanizm działa błyskawicznie i bezbłędnie nawet w całkowitych ciemnościach.

Następny element wyróżniający markę OPPO na tle konkurencji to stosowanie ekranów AMOLED we wszystkich swoich produktach, w przypadku flagowego modelu nie mogło być inaczej. Wyświetlacz o proporcjach 19,5:9 cechuje się żywymi i mocno nasyconymi kolorami nawet przy mocnych przechyleniach, częściowo dzięki sporej rozdzielczości (2340 x 1080), a także wysokiej jasności na poziomie 430 nitów. Ne mogło także zabraknąć możliwości indywidualnego dostosowania nasycenia barw, jak i aktywacji odpowiednich filtrów w tym światła niebieskiego i co ciekawe oryginalnego trybu czarno-białego

System i zaplecze sprzętowe

Pod względem systemu operacyjnego OPPO stawia na własną nakładkę ColorOS 5.2 bazującą na Androidzie 8.1 Oreo. Kwestia planowanych aktualizacji nadal pozostaje zagadką, choć można mieć nadzieję, że producent nie spocznie na laurach, mając w zanadrzu ekspansję na naszym rynku. Sama nakładka niczym szczególnym nie zachwyca, choć z racji sporej liczby preinstalowanych aplikacji jest w stanie zaspokoić pierwsze potrzeby. Nadal kłuje w oczy problem z brakiem notyfikacji nowych zdarzeń, jak i brak diody powiadomień, ale tą część rekompensuje coś na kształt „Always On Display”, czyli powiadomień pojawiających się bezpośrednio na wygaszonym ekranie. Z racji mocnej specyfikacji technicznej samego urządzenia nic nie stoi na przeszkodzie, żeby skorzystać z alternatywnych nakładek dostępnych w Google Play.

Jak wspominałem wyżej, model Find X może się poszczycić mocnymi i wydajnymi podzespołami. Ośmiordzeniowy procesor Qualcomm Snapdragon 845 to nadal górna półka, a także gwarancja płynności i szybkości działania, szczególnie że wpiera go aż 8 GB pamięci operacyjnej RAM. W związku z tym o żadnych spadkach wydajności nie może być mowy. Całość działa bezbłędnie zarówno w codziennej pracy, jak i przy obciążeniu spowodowanym wymagającymi grami. Potwierdzają to poniższe wyniki testów syntetycznych:

  • AnTuTu: 274390 pkt.
  • Geekbench 4 Pro:
  • Single-Core: 2411 pkt.
  • Multi-Core: 8872 pkt.
  • Compute: 13587 pkt.

Muzyka i komunikacja

Niestety poskąpiono standardowego złącza 3,5 mm, co powoli staje się standardem dla tego producenta. Również tym razem producent zadbał o dołożenie do zestawu sprzedażnego przyjemnie grających słuchawek z końcówką USB C, a także przejściówki umożliwiającej podłączenie własnych ulubionych słuchawek. Pojedynczy głośnik, pomimo że jest monofoniczny, może się poszczycić dużą mocą i czystym brzmieniem, co w połączeniu z możliwością wykorzystania equalizera daje miłe dla ucha efekty.

Sporą łyżką przysłowiowego dziegciu będzie stanowić brak wparcia dla NFC, czyli osoby nastawione na płatności zbliżeniowe będą mocno zawiedzione. Za to pozostała część specyfikacji odpowiedzialnej za komunikację stoi na przyzwoitym poziomie (Wi-Fi 2,4/5 GHz 802.11 a/b/g/n/ac, Bluetooth w wersji 5.0, odbiornik GPS). Dodatkowo mamy obsługę Dual SIM (2 x nano SIM) z pełną obsługą LTE kat. 13/17 w obu slotach. Z racji pokaźnej i co ważne szybkiej pamięci wewnętrznej – 256 GB (UFS 2.1), zrezygnowano z możliwości jej rozbudowy o dodatkowe karty pamięci, co nie powinno nikogo dziwić.

Aparat

Z racji uszczuplonego miejsca na wysuwanym elemencie obudowy, OPPO zdecydowało się tylko na dwa obiektywy, główny 16 Mpix o jasności f/2,0 oraz pomocniczy 20 Mpix (f/2,0). Pierwszy wspiera optyczna stabilizacja obrazu oraz sztuczna inteligencja AI rozpoznająca 800 scen. Drugi odpowiada za głębie oraz większą liczbę danych przekazywanych do głównego aparatu szczególnie przy słabym oświetleniu.

W aplikacji aparatu pośrodku znajdziemy ikonę „1x” mogącą wprowadzać w błąd, sugerującą skorzystanie z bezstratnego podwójnego przybliżenia. W rzeczywistości urządzenie korzysta tylko i wyłącznie z cyfrowego zoom-u, podczas którego wykorzystuje pojedynczy główny aparat wycinając fragmenty obrazu z większego kadru. Jak łatwo się domyślić, efekty są bardzo przeciętne. Pomimo tych niuansów i stosunkowo ciemnych obiektywów jakość zdjęć trzyma przyzwoity poziom. W oczy rzuca się wysoka dynamika i rozpiętość tonalna, a także spora liczba rejestrowanych detali. Niestety wraz ze spadkiem światła pogarsza się wyraźnie ich jakość, choć przy odrobinie zabawy ustawieniami można uzyskać ciekawe rezultaty.

Producent dołożył wszelkich starań, aby przedni aparat także trzymał odpowiedni poziom, stąd matryca o wielkości 25 Mpix oraz jasności f/2.0. Trzeba przyznać, że jakością potrafi pozytywnie zaskoczyć, wybijając się znacząco na tle konkurencji. Ciekawostkę stanowi możliwość tworzenia całkiem realistycznych trójwymiarowych modeli twarzy, które dodatkowo możemy ręcznie modyfikować.

Nagrania wideo nie odstają znacząco od tego, co oferuje aparat główny. Mamy do wyboru rozdzielczość 4K, choć ograniczoną tylko do 30 kl./s, a także jakże popularny tryb nagrań w zwolnionym tempie. Niestety w obu przypadkach brak jakiejkolwiek stabilizacji obrazu mocno rzuca się w oczy.

Bateria

W myśl technologii OPPO bateria stanowi połączenie dwóch ogniw o pojemności 1700 mAh, co łącznie daje 3400 mAh, a to raczej klasyczna wartość na tle podobnych urządzeń. Przez większą część testów Find X było w stanie wytrzymać praktycznie cały dzień użytkowania (około 27 godzin ciągłej pracy). W zasadzie wszystkie bolączki związane z baterią i brakiem bezprzewodowego ładowania rekompensuje super szybkie ładowanie „SuperVOOC”, umożliwiające pełne naładowanie baterii w niespełna 40 minut. Oczywiście w tym zakresie ogranicza nas dedykowany przewód i ładowarka, którą znajdziemy w komplecie.

Podsumowanie

OPPO Find X to na pewno udany i oryginalny smartfon, wprowadzający powiew świeżości w nudne i mało ciekawe konstrukcje dominujące obecnie na rynku. Dodatkowo stanowi ciekawą odskocznię od oklepanych schematów nagminnie wykorzystywanych we wszystkich flagowcach. Oczywiście dyskusyjnym pozostaje fakt wytrzymałości zastosowanego mechanizmu i mocno wygórowana cena (3699 zł). Do tego trzeba mieć na względzie drobne potknięcia, jak choćby brak NFC. OPPO Find X ma ogromną konkurencję w tej półce cenowej, więc producentowi będzie trudno osiągnąć sukces.