Rynek smartwatchy cały czas mocno rozwija się. Każdy producent chce mieć w ofercie jakąś konstrukcję i nie inaczej może być z MyKronozem. Właśnie do testów otrzymałem zegarek ZeSport 2. Czy okaże się on godny polecenia?

Wygląd i wykonanie

MyKronoz ZeSport 2 otrzymujemy w opakowaniu sugerującym produkt premium. Wraz z nim w środku znajduje się instrukcja oraz ładowarka z kable USB. Podstawka do ładowania jest dosyć spora – szczerze mówiąc wolę znacznie mniejsze rozwiązania. Gwarancja wynosi 1 rok.

Zegarek jest bardzo ładny. Połączenie żółtego z czarnym wygląda świetnie a sam wyświetlacz ramką również prezentuje się nowocześnie. Nie będziecie mieli się więc czego wstydzić podczas uprawiania sportów czy codziennych czynnościach.

MyKronoz ZeSport 2 ma wymiary 54,6 mm x 45,9 mm x 14,39 mm i waży 50 g. Wyświetlacz TFT SPI ma rozmiar 1,3 cala i pracuje z rozdzielczością 240 x 240 px. Bateria ma pojemność 460 mAh i oferuje do 5 dni pracy zwykłej, lub 7-8 h przy włączonym GPS. Pamięć RAM ma 4 MB a ROM 4 MB + 128 MB. Zegarek oferuje wodoszczelność potwierdzoną certyfikatem IP68. Ma on także czujnik tętna, wysokości czy barometr. Nie zabrakło też głośnika oraz wibracji.

Jakość wykonania oceniam pozytywnie. Smartwatch wygląda na porządnie zrobiony, nie ma niedoróbek czy słabszych części. Można więc go z powodzeniem używać nawet do bardziej ekstremalnych sportów.

[nextpage title=”Oprogramowanie”]

MyKronoz ZeSport 2 – koszmarne oprogramowanie

Aplikacja w Google Play ma ocenę 2,7. Z dużym bólem muszę stwierdzić, że i tak jest ona znacznie zawyżona – tak złego oprogramowania dawno nie widziałem. Ale po kolei.

Appka dobrze zbiera wszelkie dane o aktywnościach. Kroki, tętno, dystans czy kalorie można podglądać bezproblemowo z podziałem na godziny. Gorzej, jeśli chce się zobaczyć szerszy zakres – przykładowo w tętnie nie znalazłem zakresu tygodnia, ale w krokach już tak. Pod tym względem zbierania danych jest akurat przyzwoicie.

Jeśli chcecie korzystać z aplikacji to od razu wybierzcie język angielski. Jest ona przetłumaczona na polski, ale tłumaczenie jest gorsze niż z Google Translate. Serio, nawet miesiące są źle przetłumaczone, nie mówiąc o goal jako bramki. Możecie część z tych rzeczy zobaczyć na screenach powyżej. Coś dramatycznie złego – nie rozumiem po co w ogóle producent decydował się na tłumaczenie appki?

Kolejna sprawa to tarcze. Do wyboru jest ich mnóstwo, ale moim zdaniem są one przekombinowane. Każda z nich jak dla mnie jest trochę mało czytelna – korzystałem z trzech różnych i za każdym razem nie potrafiłem się przyzwyczaić. Producent powinien przemyśleć sprawę i zaprezentować nowe tarcze, które tym razem będą znacznie prostsze.

W appce standardowo możecie też ustalić tętno, znaleźć zegarek, sterować dźwiękiem czy celami na dany dzień. Fajną opcją są też różne przypomnienia z różnymi formami alarmów – pomogą w zaplanowaniu dnia czy codziennych czynności.

Tego było już za wiele

Na koniec ostatnia sprawa, które przelała czarę goryczy. Pierwsze parowanie jest banalne, ale miałem sytuację, w której trafiłem do szpitala i zegarek w tym czasie się wyładował. Niestety nie dało się go ponownie sparować z aplikacją – ta zawieszała się w trakcie. Pomogła jedynie reinstalacja appki i ponowne parowanie. Jest to kompletnie bez sensu bowiem każdemu może zdarzyć się zapomnieć o naładowaniu zegarka. MyKronoz aplikacja już praktycznie przegrał szanse na udaną konstrukcję

[nextpage title=”Użytkowanie”]

Ergonomia użytkowani MyKronoz ZeSport 2

Przejdźmy teraz do tego, jak sam MyKronoz ZeSport 2 sprawuje się w praktyce. Jego noszenie czy zakładanie jest bardzo przyjemne – zegarek dobrze leży na ręce i jest wygodny.

Obsługuje się go na dwa sposoby – przyciskami albo dotykiem. Z prawej strony są trzy przyciski, z czego środkowy jest obrotowy. Szczerze mówiąc korzystałem tylko z dolnego, który służy do cofania – resztę zastępował mi znacznie wygodniejszy dotyk.

O tarczach już się wypowiedziałem, więc przejdźmy dalej. Na zegarku zrobicie mnóstwo rzeczy. Przeciągając ekran w lewo podejrzycie cele, tętno czy sen (do niego wrócę), w prawo włączycie aktywność, przejdziecie do ustawień (polecam funkcję znajdź telefon – ułatwia życie), ustawicie budziki itp. – funkcje znane z większości smartwatchy. Przeciągając w górę zmienicie jasność, ustawicie GPS, dźwięk czy inne potrzebniejsze opcje. Także tam znajdziecie pogodę oraz kalendarz. Na dole macie dostęp do powiadomień. Opcji jest więc sporo a dostęp do nich jest prosty i raczej intuicyjny.

Raczej nie zabierajcie go w góry

Ale jak zegarek działa w praktyce? Z tym jest również średnio. Przy mierzeniu pulsu co 30 minut i średniej jasności wytrzymał on 5 dni, ale włączenie GPS powoduje znaczący spadek czasu pracy na baterii. Nie macie więc co marzyć o 10 h podróży w góry przy mierzeniu aktywności przez zegarek przy włączonym GPS-ie. Mówiąc o górach zegarek nie radzi sobie z mierzeniem wysokości – wyniki nie leżą nawet blisko tych prawdziwych.

Są powiadomienia, jest śledzenie aktywności

Zegarek dobrze informuje dźwiękiem czy wibracjami o różnych wydarzeniach, czy telefonach. W przypadku tego drugiego można szybko odebrać telefon czy nawet odesłać SMS – bardzo przydatna opcja. Sam ekran również jest dobrze widoczny nawet w mocnym świetle – jest to jedna z większych zalet MyKronoz ZeSport 2.

Zegarek oferuje sporą liczbę aktywności do wyboru. Niestety, przed każdą z nich, jeśli chcecie włączyć GPS, to musicie się połączyć z satelitami. W centrum miasta, na wolnej przestrzeni trwa to kilka minut co mocno irytuje. W bloku czy zamkniętej przestrzeni nie ma szans na połączenie się z GPS-em. Jest to ogromna wada, która za każdym razem przy włączaniu aktywności mega irytuje – szkoda na to czasu.

MyKronoz ZeSport 2 – irytujące niedociągnięcia

Pozostało mi jeszcze sporo wad do wymienienia. Śledzenie snu nie jest automatyczne, tylko należy ustawić godziny w zegarku czy włączać sen przed pójściem do łóżka. Jeśli długo zasypiacie to jest to funkcja kompletnie bezużyteczna. MyKronoz ZeSport 2 często samemu włącza ekran przy włączonych ruchach ręki – zdecydowanie za często. Zdarzało mi się, że nawet podczas pisania na klawiaturze zegarek się uaktywniał. Jest on zdecydowanie zbyt wrażliwy na ruch.

Ostatnia sprawa to łączność ze smartfonem. O jej zerwaniu MyKronoz ZeSport 2 informuje wibracjami i zdarzało mi się to przynajmniej raz dziennie. Rozumiem jeszcze jak rzeczywiście Bluetooth nie sięga, ale czemu zrywa się połączenie gdy zegarek mam na ręce a smartfon w kieszeni? Jeszcze gorzej gdy śpicie z zegarkiem, a ten /nagle wibruje w nocy i Was budzi, bo zerwał połączenie. Komunikacja także nie jest zbyt mocną stroną tej konstrukcji.

[nextpage title=”Podsumowanie”]

Podsumowanie

MyKronoz ZeSport 2 kosztuje około 600 zł. Z bólem serca, ale nie mogę Wam go kompletnie polecić. Zacznę jednak od zalet. MyKronoz ZeSport 2 świetnie się prezentuje i dobrze leży na ręce. Z pewnością połączenie kolorów żółtego z czarnym może się podobać. Ma on świetny ekran oraz mnóstwo opcji, do których dostęp jest prosty i intuicyjny. Na plus należy także zaliczyć dużą liczbę aktywności, dźwięki czy funkcje do odbierania połączeń – szybkie wysyłanie SMS-a może okazać się niezastąpione. Niestety wady w dużej mierze przyćmiewają jego zalety.

Smartwatch ma tragiczną aplikację, która sama w sobie niszczy sens korzystania z zegarka. Jest ona tragicznie przetłumaczona, oferuje tarcze przeładowane informacjami oraz są problemy z ponownym parowaniem MyKronoz ZeSport 2. Sam zegarek nie jest lepszy – czas pracy przy włączonym GPS jest stosunkowo krótki – na bardzo długie treningi czy wycieczki trzeba zabierać powerbanka. Sama konieczność łączenia z sygnałem przed treningami również irytuje. Często gubi on połączenie z aplikacją, co irytuje. Także zbyt często się on wybudza czy śledzenie snu jest bezużyteczne.

Zegarek ma z pewnością spory potencjał, ale niestety ilość błędów i wad sprawia, że lepiej zwrócić się ku konkurencyjnym rozwiązaniom. Kto wie, może MyKronoz ZeSport 3 naprawi wszystkie wady testowanej konstrukcji?

 

Zdjęcia wykonano za pomocą smartfona Oppo Reno.

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej