Samsung Galaxy S10+ to najlepsze dostępne na rynku podzespoły zapakowane w zupełnie nowy design serii 10. S9+ był jedynie kosmetyką, S10+ to prawdziwa rewolucja – tak przynajmniej wygląda to na papierze. Przekonajmy się jak S10+ sprawuje w się w praktyce.

Tegoroczna linia produktowa Galaxy S nadal potrafi wyróżnić się na tle konkurencji, wzbudzając tym samym duże emocje u potencjalnych nabywców. O najnowszym i zarazem najwyższym modelu S10+ można spokojnie powiedzieć, że to oryginalny produkt, nie będący kalką poprzednich serii. Widać, że Samsung starannie dobierał komponenty i postawił na pionierskie wzornictwo, choć nie ustrzegł się wad poprzedników.

Design Galaxy S10+

Na pewno najnowszy flagowiec Samsunga nie jest brzydki. W oczy rzuca się ładnie wyprofilowana aluminiowa ramka, idealnie spajająca dwie symetrycznie zakrzywione tafle szkła. Smartfon nie przekracza 8 mm grubości (dokładnie 7,8 mm), dodatkowo zarówno przednią, jak i tylną powierzchnię chroni szklana powłoka Gorilla Glass (odpowiednio w wersji 6 i 5), a cała konstrukcja spełnia normę IP68, co ma jeszcze bardziej uodpornić obudowę na przypadkowe uszkodzenia.

Pomimo, że trudno odmówić S10+ uroku, dyskusyjna jest ergonomia zakrzywionych boków ekranu, jak i śliskość konstrukcji. Sytuacji nie ratuje też niewielka masa (175 g). Nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że smartfon nagle wysunie mi się z dłoni. Choć nic takiego przez cały okres testów nie natrapiło, to jednak nieprzyjemne wrażenie pozostało.

Warto także zaznaczyć, że cała konstrukcja nie jest idealnie płaska, jak miało to miejsce w poprzednich modelach. Teraz kwadratowa wysepka, na której umieszczono główne aparaty, delikatnie wystaje ponad obrys tylnej odbudowy i daje się mocno wyczuć pod palcami. Jeśli zdecydujemy się nie korzystać z żadnego etui, to wyraźnie ucierpi na tym ramka okalająca wysepkę bądź też w przyszłości aparaty.

Ekran w Galaxy S10+

Natomiast bardzo przypadł mi do gustu wyświetlacz, 6,4-calowy AMOLED o rozdzielczości 1440 x 3040 pikseli i proporcjach 19:9, z charakterystycznym umiejscowieniem aparatów przednich (walcowate wycięcie w ekranie). Samsung po raz kolejny postarał się, aby ramka okalająca ekran była minimalna, dzięki czemu wyświetlacz robi piorunujące wrażenie.

Ekran zyskał wsparcie dla HDR10+ i może się poszczycić bardzo wysokim współczynnikiem jasności i kontrastu, co skutkuje perfekcyjną czytelnością praktycznie bez względu na warunki panujące wokoło. Całość uzupełnia klarowna matryca Dynamic AMOLED o pełnej strukturze subpikseli, co w teorii wiąże się z niemalże idealnym pokryciem palety kolorów. Mimo to producent nie zrezygnował z możliwości dostrojenia poszczególnych barw i adaptacyjnego filtra światła niebieskiego. Nie mogło także zabraknąć funkcji „Always-on display”, która z nawiązką rekompensuje brak klasycznej diody powiadomień.

Podsumowując, wyświetlacz w nowym flagowcu Samsunga stanowi kluczowy i wyróżniający element na tle konkurencji.

System i podzespoły

Samsung całkowicie zrezygnował ze swojej kontrowersyjnej nakładki TouchWiz na rzecz dużo lepiej zoptymalizowanego interfejsu One UI zintegrowanego z Androidem 9.0 (Pie). Pod względem wizualnym wszystko nabrało przejrzystości, choć nadal utrzymuje swój osobliwy charakter, co widać po dominującym stylu graficznym. Nieznacznie wzrosła funkcjonalność interfejsu dzięki lepiej rozplanowanej nawigacji (także za pomocą gestów), dużo bardziej nadającej się do obsługi jedną ręką (choć przy obszernym 6,4-calowym ekranie nadal może być z tym problem). W obecnej wersji nakładka Samsunga powinna przypaść do gustu dużo większej grupie użytkowników, a w szczególności tym którzy cenią sobie prostotę i przejrzystość.

 

S10+ doczekał się zintegrowanego z ekranem czytnika linii papilarnych. Tym razem producent poszedł o krok dalej i postawił na ultradźwiękowy skaner biometryczny. W nowym Galaxy technologia ta zyskała wyższy poziom bezpieczeństwa, zwiększyła się też szybkość reakcji czytnika. Mimo to wciąż jednak dochodzi do sytuacji, że skanowanie trzeba ponawiać, aby prawidłowo odblokować urządzenie. Zanim zdążymy uporać się z czytnikiem, zdecydowanie szybciej zadziała mniej bezpieczne, ale skuteczne rozpoznawanie twarzy.

Wydajność Galaxy S10+

Tegoroczna linia modeli S może się poszczycić najnowszym procesorem Exynos 9820 wykonanym w wydajnej technologii 8 nm. Układ ma zapewnić ponadprzeciętną wydajność w zastosowaniu typowo gamingowym, jak i zaoferować płynną pracę w codziennym użytkowaniu. Oba założenia zostały spełnione z nawiązką, tym bardziej że producent nie poskąpił pamięci operacyjnej i otrzymujemy jej aż całe 8 GB. Dzięki temu S10+ to istny król benchmarków i jeszcze długo będzie utrzymywał tą pozycję (choć konkurencja depcze mu po piętach):

  • AnTuTu: 328294 pkt.
  • Geekbench 4 Pro:
  • Single-Core: 4452 pkt.
  • Multi-Core: 9930 pkt.
  • Compute: 12444 pkt.

Pamięć i komunikacja

Samsung, poza podstawowym wariantem wyposażonym w 128 GB szybkiej pamięci (UFS 2.1) na dane, zaoferował także droższą wersję mogącą się poszczycić aż 512 GB. Jednak już standardowa wielkość pamięci (128 GB) to i tak sporo nawet jak na dzisiejsze czasy, tym bardziej, że da się ją rozbudować o dodatkową kartę microSD do maksymalnego rozmiaru 512 GB. Warto w tym miejscu wspomnieć, że złącze jest hybrydowe, czyli korzystanie z dwóch kart SIM wyklucza tę możliwość. Co istotne Dual SIM działa w trybie aktywnym, a nie jak ma to miejsce w większości przypadków pasywnym, dzięki czemu i po odpowiedniej konfiguracji możemy mieć pewność, że obie karty SIM będą działać jednocześnie.

Producent zadbał także o odpowiednie zaplecze komunikacyjne. Wi-Fi 802.11 wspiera praktycznie każdy możliwy i dostępny standard a/b/g/n/ac/ax, a Bluetooth awansował do najnowszej wersji 5.0, oferując kodek aptX. Smartfon zapewnia też płatności zbliżeniowe przez NFC. Natomiast szybka transmisja danych LTE kat. 20 (na obu slotach) rozpędzi się do maksymalnych prędkości – pobierania 2,0 Gbps i przesyłanie 150 Mbps. Oczywiście są to wartości nie do osiągnięcia na tę chwilę w naszym kraju. Wyliczankę zamyka odpowiednio czuły odbiornik GPS. Jak widać przyzwoitą łączność ze światem mamy zagwarantowaną.

Możliwości audio

Samsung nadal rozwija muzyczną stronę swoich urządzeń, kontynuując współpracę ze znaną firmą AKG. System stereo, który znalazł się w S10+ pod postacią dwóch głośników (z czego jeden pełni także rolę głośnika do rozmów) sygnowany jest właśnie tą marką, a do tego wspiera Dolby Atmos. Jakość dźwięku, jak i samo brzmienie zasługuje na uznanie, mogąc spokojnie konkurować z mniejszymi głośnikami bezprzewodowymi innych marek. Duży plus należy się także producentowi za utrzymanie standardowego złącza 3,5 mm i udostępnienie rozbudowanych ustawień efektów dźwiękowych. Bonus stanowi także fakt, że w komplecie sprzedażnym znajdziemy dobrej jakości zestaw słuchawkowy AKG.

Aparaty w Galaxy S10+

Od strony fotograficznej Samsung postawił na mocne trio, w skład której wchodzi aparat główny 12 Mpix, o zmiennej przysłonie f/1,5 – 2,4 (77 stopni ~ 26 mm), jego uzupełnienie stanowi aparat 12 Mpx f/2,4 z teleobiektywem (45 stopni ~ 52 mm) umożliwiający 2x przybliżenie optyczne i ultraszerokokątny aparat 16 Mpx f/2,2 (123 stopnie ~ 12 mm). Dwa pierwsze aparaty wspierane są przez optyczną stabilizację obrazu, a przy zapisie możemy wybrać surowy format RAW.

Aparaty w S10+ oferują bardzo przyzwoite efekty już w trybie automatycznym, bez zbędnego zagłębiania się w dodatkowe ustawienia, choć tych jest całe zatrzęsienie. Jednym z najistotniejszych będzie asystent kadru, sugerujący najlepsze ujęcie na podstawie odpowiednich algorytmów. Jest to ciekawe rozwiązanie, choć jego dokładność wydaje się dyskusyjna.

Ostatnia aktualizacja urządzenia dodała oddzielny tryb nocny, wcześniej użytkownik musiał polegać tylko i wyłączenie na automatycznych ustawieniach. Nowa funkcja „Super Night Shot” łączy 7 takich samych ujęć w jeden obraz, co ma na celu minimalizację szumów i maksymalne rozjaśnienie kadru. Niestety jakość zdjęć robionych po zmroku nadal pozostaje w tyle za konkurencją. To w zasadzie jedyny zarzut pod względem możliwości fotograficznych nowego Samsunga.

Filmy 4K w 60 klatkach na sekundę

Na pewno osoby, które lubią bawić się w filmowca, nie powinny czuć się rozczarowane. Maksymalna rozdzielczość nagrań to 2160p (4K) w 60 kl./s przy wykorzystaniu optycznej stabilizacji obrazu. Można też skorzystać z trybu „większej stabilizacji” (cyfrowo-optyczna) gdzie nawet w biegu nasza produkcja zachowa profesjonalny poziom, czy nagrywać materiał z HDR10+, niestety wszystko ogranicza się do 1080p (Full HD). Oczywiście nie mogło zabraknąć sztandarowych trybów „slow-motion” i „super-slow motion”.

Nigdy nie byłem przesadnym zwolennikiem selfie, ale przedni aparat w S10+ został okrzyknięty najlepszym narzędziem do autoportretów i faktycznie nawet sama specyfikacja może to potwierdzać – 10 Mpix f/1,9 (80 stopni ~ 26 mm) wspierany przez 8 Mpx (f/2,2) obiektyw odpowiadający z głębie ostrości. Jednak najważniejszą zmianę stanowi fakt, że pierwszy z nich ma w pełni funkcjonalny autofokus. Podobnie jak w przypadku podstawowych aparatów wynik jest bardzo przyjemny, szczególnie przy wykorzystaniu szerokiej palety rozmywania tła.

Bateria w Galaxy S10+

Producent ostrożnie podchodzi do przesadnych pojemności baterii w swoich urządzeniach, stąd „tylko” 4100 mAh. Pomimo rozbudowanego wyposażenia smartfona optymalizacja zużycia energii jest wystarczająca, aby dostatecznie długo utrzymać urządzenie na chodzie. Przy aktywnym korzystaniu z dwóch kart SIM i pełnym zapleczu komunikacyjnym, a także rozrywce multimedialnej, S10+ był w stanie wytrzymać od 30 do maksymalnie 38 godzin ciągłej pracy, co można uznać za satysfakcjonujący wynik. Standardowo otrzymujemy wsparcie dla szybkiego ładowania 15W (0-100% = około 85 min) i bezkonkurencyjne ładowanie bezprzewodowe (standard Qi) stanowiące od zawsze sztandarową funkcję w całej serii S. Producent, zapatrując się na konkurencję, rozszerzył opcję o bezprzewodowe ładowanie zwrotne, umożliwiając dostarczenie energii zewnętrznym peryferiom korzystającym z dobrodziejstwa standardu Qi.

Podsumowanie

Bez dwóch zdań Galaxy S10+ to jeden z najładniejszych i najbardziej wydajnych smartfonów na rynku, kipiący od nowości, a także ciekawych pomysłów. Zapał do zakupu skutecznie studzi zaporowa cena. Samsung niestety od dłuższego czasu tworząc swój cennik, wzoruje się na marketingowej konkurencji niemającej nic wspólnego z innowacyjnością, a jedynie z czystym zyskiem.

Czytaj też: Test Redmi Note 7 – najlepszy telefon za mniej niż 1000 zł

Pomijając kwestię ceny, Galaxy S10+ na pewno powinien się znaleźć na liście obowiązkowych pozycji każdego technologicznego geeka, choć swoją obszerną wszechstronnością powinien także wzbudzić zainteresowanie wszystkich innych potencjalnych nabywców.

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!