WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Testy

Test wideorejestratora Xblitz GO 2

Na rynku zadebiutował właśnie wideorejestrator Xblitz GO 2 z diodami podczerwieni, trybem nocnym, szerokim kątem widzenia i przede wszystkim – rozdzielczością nagrywania 2.7K, czyli 2592 x 1600 px. 

Opakowanie i dołączone wyposażenie

Przygodę z modelem GO 2 od Xblitz rozpoczynamy dosyć tradycyjnie. Wideorejestrator spoczywa bezpiecznie w kwadratowym kartonie, w którym kryje się przyssawka, sam wideorejestrator, instrukcja obsługi w m.in. języku polskim, przewód zasilający do samochodu, przewód miniUSB oraz czytnik kart pamięci na USB-A. Ten ostatni jest świetnym dodatkiem. 

Najważniejsze cechy

  • Ogólne
    • Kolor: czarny mat
    • Waga: 58 gramów
    • Wymiary: 56 х 52 х 34 mm
    • Bateria: wbudowana
    • Interfejs: miniUSB
    • Obsługa kart microSD do 256 GB klasy 10 lub wyższej
    • Procesor: Huawei HiSilicon
    • Wbudowany mikrofon i głośnik
  • Wyświetlacz
    • Rozmiar: 2 cale
  • Obiektyw:
    • Matryca: Sony Starvis IMX335
    • Rozdzielczość wideo: 2592×1600 lub Full HD 60 FPS
    • Kąt nagrywania: 170 stopni
  • Pozostałe
    • Funkcje: czujnik wstrząsów, auto-start, tryb parkingowy, nagrywanie dźwięku
    • Format wideo: MP4 H.264 lub H.265
    • Nagrywanie: 1/3/5 min lub w pętli
    • Nadpisywanie nagrań po zapełnieniu karty
    • Możliwość zabezpieczenia nagrania przed powyższym
    • Gwarancja: 2 lata
    • Sugerowana cena: 400 złotych

Design, materiały i wykonanie

Będąc szczerym, widziałem lepiej wyglądające i bardziej dopracowane wideorejestratory za znacznie mniejszą kwotę. Jednak tym, do czego przypięto największą wagę w modelu GO 2, jest zdecydowanie funkcjonalność i możliwie najwyższa jakość nagrań. Pod kątem wyglądu propozycja Xblitz to po prostu niewielki kwadracik z połyskliwego plastiku z obiektywem na przodzie i ekranem z tyłu. Prosto? Prosto.

Na szczęście tworzywo sztuczne jest solidne, twarde, a połączenie poszczególnych elementów na tyle solidne, że o stan tego modelu nie musimy się martwić. Potwierdzają to m.in. przyciski, które działają twardo, solidnie i nie gibają się na prawo i lewo, jak to często w wideorejestratorach bywa. 

Przechodząc do tego, co najważniejsze – obudowa. Zaczynamy od samej góry, czyli krawędzi, na której znalazło się gniazdo montażowe przyssawki ze stykami, port na oddzielny moduł GPS (do kupienia) oraz przycisk reset do fabrycznych ustawień. Na prawej znajdziemy przycisk on/off oraz menu (ten zabezpiecza nasze nagranie po naciśnięciu w trybie nagrywania), między którymi znalazł się slot na kartę microSD do 256 GB. To sporo, zważywszy na to, że zwykle w grę wchodzi maksymalna pojemność 64 GB. Na dole z kolei pustki, ale na lewej znalazł się port miniUSB, wyjście miniHDMI oraz mikrofon. 

Jak już wspominałem, na froncie dumnie prezentuje się dobrej jakości, 2-calowy wyświetlacz z zestawem przycisków poniżej. Tutaj Xblitz nieco zaszalał z wzornictwem, dodając ozdobne obramówki ze srebrnych wstawek. Z przodu z kolei widzimy tylko nazwę modelu, producenta oraz wysunięty do przodu obiektyw z ośmioma diodami podczerwieni wokół. 

Na sam koniec pozostaje przyssawka. Ot, zwyczajna z mechanizmem “przyssawania” na niewielką rączkę, którą wieńczy port microUSB do zasilania w samochodzie. Dzięki temu rozwiązaniu z łatwością możemy ściągnąć wideorejestrator z uchwytu.

Co pod kątem stricte fizycznym spodobało mi się w tym modelu? Przede wszystkim solidne wykonanie, choć niezbyt frywolne pod kątem designerskim ozdóbki. GO 2 nie wyróżnia się przez to zbytnio na rynku, ale jest mały i z łatwością zasłania go wewnętrzne lusterko samochodu. 

Funkcje

GO 2 jest tradycyjnie wyposażony w czujnik wstrząsów, auto-start, tryb parkingowy, a więc i wbudowaną baterię, mikrofon… ale niestety zabrakło w nim modułu GPS. Szkoda, bo ten znacznie rozbudowuje jego funkcjonalność. Wtedy dopiero możemy korzystać z ostrzegania o przekroczeniu prędkości i dokładnej pozycji geograficznej oraz oczywiście nagrywać materiały z tak ważnymi informacjami, jak nasza prędkość na chwile przed wypadkiem. 

Jeśli nie zdecydujemy się jednak na zakup dodatkowego modułu GPS, to i tak możemy korzystać m.in. z możliwości wprowadzenia swojego numeru rejestracyjnego, czy ostrzeganiu o zmęczeniu na podstawie godzin spędzonych za kółkiem. 

Na szczęście Blitz zadbał o czytnik kart pamięci microSD, ponieważ po podpięciu modelu GO 2 do komputera ten niestety nie jest w stanie dotrzeć do nagranych materiałów. 

Jakość nagrań GO 2

Jeśli z kolei mowa o kuluarach nagrywania materiałów, to najwięcej robi tutaj matryca Sony Starvis IMX335 w połączeniu z wydajnym procesorem Kirin od Huaweia. Te połączenie zapewnia nam możliwość nagrywania w maksymalnej rozdzielczości 2592 x 1600 w 30 klatkach na sekundę, ale jeśli chcemy więcej płynności, to powinniśmy zdecydować się na tradycyjne Full HD, ale w 60 FPS. 

Nie zabrakło tutaj trybu nocnego wspomaganego przez osiem diod światła podczerwonego, ale zanim weźmiemy się za nagrywanie, warto przeczytać instrukcję. Ta sugeruje nam ustawienie najwyższej rozdzielczości, ustawienie czujnika wstrząsów na najmniejszą czułość, włączenie trybu WDR i doświetlania diodami i wyłączenia trybu parkingowego. Ten ostatni powinniśmy ponoć włączać tylko wtedy, jak parkujemy… ale dlaczego? Xblitz argumentuje to dbałością o jakość, ale nie jest to zbyt poręczne. Zupełnie jak potrzeba włączenia wspomnianych funkcji – te mogłyby już zostać włączone w ramach fabrycznych ustawień. 

Tak czy inaczej, oto nagranie w świetle dnia:

I w nocy:

Podsumowanie Xblitz GO 2

Xblitz swoim modelem GO 2 z pewnością wbił się w średnio-wysoką półkę wideorejestratorów na rynku, oferując nagrywanie w jakości 2,7K, a nie Full HD. Dodajmy do tego zaawansowany tryb nocny z diodami podczerwieni i voila – dostajemy solidną propozycję „kamerki” do naszego samochodu za 400 złotych. Największe zalety? Wspomniana rozdzielczość nagrywania, prosta, choć solidna i mała konstrukcja, wsparcie kart do 256 GB i rozbudowana oraz świetna instrukcja w języku polskim. Największa wada? Zdecydowanie brak modułu GPS. 

Wracając do ocen samych nagrań, GO 2 radzi sobie wyśmienicie za dnia i kilkadziesiąt minut po zmierzchu. W środku nocy jednak trapi go to samo, co znakomitą większość wideorejestratorów. Zwyczajnie nie radzi sobie z uchwyceniem rejestracji poruszających się z przeciętną prędkością samochodów, ale kiedy te stoją, jest już w tym świetny. Finalnie jednak zasłużył na polecenie.