WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Rozrywka

To już nie jest zabawa w parku rozrywki. Recenzja serialu Westworld – sezon 3. odcinek 1

Po dwóch latach od premiery poprzedniego sezonu w końcu na HBO powraca Westworld. Akcja zabiera nas do świata poza parkiem, a także wprowadza zupełnie nowych bohaterów, choć, oczywiście, i tych znanych twarzy nam nie zabraknie. Sprawdźcie, co przyniósł nam pierwszy odcinek 3. sezonu Westworld.

Przed premierą 3. sezonu o fabule nie wiedzieliśmy praktycznie niczego. W finale poprzedniej odsłony Dolores w ciele Hale udało się uciec z parku zabierając ze sobą perły Bernarda i czterech innych hostów. Zwiastuny pokazały nam powrót Maeve i nowy park stylizowany na czasy III Rzeszy. Do tego powiedziane było o nowym bohaterze granym przez Aarona Paula. I to właściwie tyle, co wiedzieliśmy przed obejrzeniem 1. odcinka 3. sezonu Westworld. A, no i jeszcze dostaliśmy zapewnienie, że w nowej odsłonie twórcy nie będą tak gmatwać linii czasowych skupiając się raczej na prostej i przejrzystej historii. Osobiście nie wiedziałam czego mogę spodziewać się po premierowym epizodzie. Na pewno chciałam zobaczyć, jaki wpływ na zewnętrzny świat będą miały wydarzenia w parku, choć szczerze mówiąc nie sądziłam, że będą jakieś wielkie. To, co dla hostów było ogromną rewolucją, dla ludzi było tylko epizodem, którego konsekwencje wydawały się znikome.

Od masakry w parku mijają jakieś trzy miesiące. Dolores wygląda na w pełni zaadaptowaną do nowego świata, w którym przyszło jej żyć, jednak nie porzuciła tego, kim jest. Systematycznie poluje bowiem na dawnych gości Westworld, którzy wyrządzili jej jakąś krzywdę. Pierwszy odcinek przypomina raczej thriller w futurystycznej otoczce, a całość bardzo odbiega klimatem od poprzednich odsłon. I to całkiem ciekawe i przyjemne rozwiązanie. Fabuła zdaje się toczyć liniowo i choć nadal musimy uważać na to, co dzieje się na ekranie, raczej nie dostaniemy już czasowych zawirowań i sztuczek znanych z wcześniejszych sezonów.

CZYTAJ TEŻ: Gwiazda Gry o Tron, Kristofer Hivju zarażony koronawirusem

Pierwszy odcinek luźno zarysowuje nam położenie każdego z bohaterów, a także wprowadza nowego – Caleba. Mężczyzna pomimo solidnych kwalifikacji nie jest w stanie dostać dobrej pracy, zajmuje się więc nielegalnymi zadaniami, które dostaje za pośrednictwem aplikacji. Dolores bierze na swój cel koncern Incite, technologicznego potentata, w którego posiadaniu jest superprogram. W czasie infiltracji nie wszystko jej się udaje i gdyby była człowiekiem, z pewnością skończyłaby martwa. Na szczęście Dolores nie jest już tą bezbronną dziewczynką z pierwszego sezonu i potrafi zadbać o siebie. Ciekawa jestem jak dalej potoczy się jej wątek zwłaszcza, że w finale epizodu na swojej drodze spotkała Caleba.

Bernard również dostaje swój wątek, choć o wiele krótszy niż ten Dolores. Wiemy jednak gdzie jest i w jakiej sytuacji się znajduje. Mężczyzna zaszył się na odludziu i pracuje w rzeźni mając nadzieję, że uda mu się odciąć od poprzedniego życia. Podobnie jak w przypadku Dolores nikt nie wie, że jest hostem, natomiast wszyscy obwiniają go o masakrę w parku. A przed tym nie jest w stanie uciec. Twórcy zaserwowali nam świetną scenę, w której dwaj pracownicy atakują Bernarda, który w akcie samoobrony przechodzi na tryb bojowy. Jego bezwzględność trwa tyle, co walka, a potem przychodzą wyrzuty sumienia. Już na tym etapie możemy spodziewać się, że ten wątek da nam bardzo dużo konfliktów moralnych i poruszy raczej duchowy aspekt świadomości hostów. W kontekście całego odcinka historia Bernarda zajmuje bardzo mało czasu ekranowego, ale wprowadza element tajemnicy, tak dobrze znanej s poprzednich sezonów.

Nie zabrakło czasu na pojawienie się Charlotte Hale, a raczej jej ciała z perłą któregoś z hostów. A przynajmniej tak możemy przypuszczać, gdyż w żaden sposób nie jest to potwierdzone. Widzimy jednak jak przejmuje dowodzenie w zarządzie Delos i decyduje o dalszych losach parku. To właśnie moment, w którym porusza się kwestię rzezi dokonanej przez hosty. Nie jest to gorący, ani zbyt burzliwy temat. Charlotte go bagatelizuje przekonując, że większość z zamordowanych pracowało w parku, a rodziny reszty muszą się pogodzić, że to była niebezpieczna rozrywka. Minął dostatecznie długi czas, by tamte wydarzenia stały się po prostu nieświeże i mało istotne. Trzeba iść dalej. 1.odcinek 3.sezonu Westworld raczy nas też sceną po napisach, w której powraca Maeve. Bohaterka pozostała w parku i stała się częścią nowej atrakcji osadzonej w realiach III Rzeszy.

CZYTAJ TEŻ: West Side Story – zobacz zdjęcia z nowego filmu Spielberga

Otwarcie nowego sezonu Westworld oceniam bardzo dobrze. Odcinek mnie wciągnął i pozostawił z nowymi pytaniami i oczekiwaniem na rozwinięcie rozpoczętych historii. Jestem bardzo ciekawa jak bohaterowie odnajdą się w świecie, który już ich nie ogranicza, a także jak dalej potoczy się wątek osadzony w parku. HBO pokazuje, że w temacie Westworld jest jeszcze tak wiele do pokazania, że z pewnością nie będziemy się nudzić podczas seansów kolejnych odcinków.