Wyobraźcie sobie, że jedziecie po autostradzie z oczywiście przepisową prędkością 140 km/h i nagle, bez specjalnej przyczyny i ostrzeżenia, odczuwacie ogromny huk i wstrząs. Ktoś strzela? Raczej nie, bo nagle tracicie panowanie nad pojazdem i wszystko zależy od tego, jak dobrymi kierowcami jesteście. Jednak eksplozja opony przy 140 km/h to jedno, a co dzieje się przy dwukrotnie większej prędkości?

Przekonał się o tym Cory Friedman, który na poniższym materiale odkopanym w odmętach sieci z 2015 roku przeżył spore wyzwane na torze Daytona International Speedway podczas wyścigu Porsche Club of America. Zasiadł w Porsche 997-generacji 911 RSR przeznaczonym wyłącznie na tor i w czasie przejazdu musiał wykazać się sporą dawką zimnej krwi, która pozwoliła mu opanować sytuację:

Zarówno dla samochodu, jak i Friedmana mogło się to skończyć znacznie gorzej. Eksplozja tylnego koła była na tyle mocna, że oderwała nawet elementy nadwozia na tyle, co naruszyło w ogromnym stopniu stabilność pojazdu. Kierowcy udało się go jednak utrzymać w linii prostej.

Czytaj też: Ktoś chętny na zakup 55 zdezelowanych busów Volkswagen T2?

Źródło: Popularmechanics

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!