Toyota zorganizowała ostatnio pokaz, który potwierdza, że jej robot wielkości człowieka T-HR3 przeszedł pomyślnie test sterowania za pośrednictwem bezprzewodowego połączenia. Odpowiedzialny za ruch operator był więc w stanie wprawić najnowszy twór firmy w ruch, sprawiając, że eksperyment z T-HR3 przybliżył nas do idei zdalnego sterowania robotem.

Pilot był w stanie kontrolować T-HR3 dzięki MMS (Master Maneuvering System), który według Toyoty umożliwia instynktowne sterowanie całym ciałem robota za pomocą poręcznych elementów sterujących, które mapują ruchy ręki, ramienia i stopy, przesyłając je jednocześnie do robota. Najlepsze jest to, że może się to odbywać nawet na odległości do 10 kilometrów, dzięki fenomenalnemu połączeniu 5G o dużej przepustowości. Zastosowanie takiego wynalazku jest jednak ograniczone, bo robot i tak wymaga obecności operatora. Firma sugeruje, że jest idealnym wsparciem dla lekarzy, opiekunów, pacjentów, osób starszych i niepełnosprawnych. Jego użyteczność jest jednak znacznie rozleglejsza, bo przyda się głównie w sytuacjach, w których człowiek ryzykuje swoje zdrowie lub życie.

Sam operator musi wejść do stacjonarnego kombinezonu, włożyć na siebie coś z rodzaju gogli VR (zapewniających perspektywę robota). Następnym krokiem jest włożenie rękawic będących swoistym interfejsem, choć nie jestem pewien, jak Toyota rozwiązała kwestie samego poruszania się. Użytkownik otrzymuje podobno bodźce zewnętrzne, sugerujące ciału to, co aktualnie odczuwa T-HR3, który może pochwalić się wieloma kontrolowanymi stawami i szerokim zakresem ruchu. Na robota składa się w sumie 29 części ciała, ale i tak prawdziwą użyteczność zyska po uzyskaniu pełnej autonomiczności.

Czytaj też: Zdalnie sterowany robot Origibot2 trafił na Indiegogo

Źródło: PopularMechanics

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!