Sam nie wiem, czy wolałbym wszechobecne stacje hyperloop, czy latające taksówki. Wyobraźnia podpowiada mi jednak, że ten pierwszy cel jest znacznie mniej odległy od nas. Uber chce to jednak zmienić, dlatego zakasał rękawy do pracy nad UberAIR we współpracy z Uniwersytetem Austin w Teksasie i naukowcami (z US Army Research Labs).

Plany Ubera są dosyć proste. Testy latających taksówek mają rozpocząć się do 2020 roku, a ich wejście na rynek komercyjny ma mieć miejsce w 2023 roku. Zanim jednak UberAIR osiągnie ten pierwszy etap, firma musi rozwiązać kwestię silników. Ich opracowaniem i dopieszaniem ma zająć się właśnie US Army Research Labs, ale to nie koniec całej zabawy. Uber jest pod kątem takiego transportu bardzo restrykcyjny i niechętny na kompromisy. Zapowiedział, że UberAIR będą sobie radzić z przewożeniem do czterech osób, a ich elektryczne silniki mają pozwolić na rozwinięcie prędkości od 150 do 200 mil na godzinę.

Czytaj również: Uber chce identyfikować pijanych ludzi

Ich zasięg ma sięgać aż 60 mil na jednym ładowaniu, a maksymalna wysokość lotu ma opiewać na zawrotne 2000 stóp. Takie cechy Uber opracował po rozmowach z NASA i kilkoma innymi firmami zajmującymi się lotami powietrznymi. Dopracowywaniem całości ma zająć się ekipa badaczy z uniwersytetu Austin, której firma zapewniła 185 tysięcy dolarów na 18 miesięcy pracy. Ci mają się zająć efektywnością dwóch silników ułożonych na sobie w pionie. Początkowe testy wykazały, że taki sposób jest jednym z najbardziej obiecujących do tej pory. A więc? Czekamy na pierwsze loty!

Uber rezygnuje z autonomicznych ciężarówek, ale…

Źródło: Engadget
Zdjęcia: Engadget

    Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!