Uczniowie w Chinach mają naprawdę przechlapane i nie tylko od kilku tygodni, podczas których ich mundurki wzbogaciła (i nadal wzbogaca) para nadajników GPS. Okazuje się, że szkoły podchodzą do dbania o swoich podopiecznych z naprawdę dużą nadgorliwością.

W zamyśle lokalizatory w mundurkach mają na celu sprawdzanie obecności, a dokładnie momentów kiedy dany uczeń przychodzi i wychodzi ze szkoły. Przeciwdziała to też zwyczajnym ucieczkom z lekcji, wyzwalając z miejsca głośny alarm. Niektórzy spryciarze nie mogą nawet obejść tej autoryzacji prostym trikiem podrzucania munduru innemu uczniowi, ponieważ system obejmuje również kamery z funkcją rozpoznawania twarzy, co zapewnia, że każdy będzie nosił tylko i wyłącznie swój własny mundurek. Ten towarzyszy uczniom również poza lekcjami, a przynajmniej w drodze do domu, co wywołało obawy odnośnie prywatności. Jak jednak zapewnia dyrektor „Postanowiliśmy nie sprawdzać dokładnej lokalizacji uczniów po szkole”. Tak… to zdecydowanie wystarcza.

Obecnie te mundurki funkcjonują w 10 szkołach i są w stanie wykryć nawet to, czy uczeń czasem nie przysypia podczas wykładu. Oczywiście takie mundurki są niczym w porównaniu do systemu, który ocenia poszczególnych obywateli na podstawie ich zachowania. Wynik, jaki „wypluje” algorytm jest dalej wykorzystywany przez rząd, który tylko w ciągu pięciu miesięcy zablokował ponad 11 milionów ludzi z rezerwacji lotów i 4,25 miliona z podróży szybkimi pociągami.

Czytaj też: USA i Chiny zdecydowały się na ugodę podatkową

Źródło: BGR

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!