Ostatnie miesiące na rynku sprzętu technologicznego były naprawdę gorące na terenie USA, bo ten po prostu powoli drożał przez zapowiedziane w sierpniu 25% cło na towary sprowadzane z Chin. W teorii miało to zachęcić producentów do budowania fabryk na amerykańskim poletku, ale w tak krótkim okresie spowodowało po prostu wzrost cen na opodatkowane artykuły. Wśród nich najbardziej poszkodowanymi byli producenci elektroniki (MSI ujawniło, że wojna handlowa USA i Chin podwyższy ceny GPU), którzy mogą już odetchnąć.  

Na ostatnim posiedzeniu głów USA i Chin padła decyzja o przystaniu na „rozejm taryfowy”, który sprowadza się do zapewnienia obu stronom czasu na negocjacje, choć już wkrótce odciśnie piętno na samych podatkach. Amerykanie mają bowiem zamiar zmniejszyć stawkę o 10% już pierwszego stycznia 2019 roku, zamiast podnosić je do zapowiadanych 25%. Ponadto oba kraje będą teraz miały 90 dni na wyjaśnienie problemów w kwestiach np. kradzieży własności intelektualnej oraz patentów. Jeśli tego nie zrobią, to najnowsze porozumienie weźmie w łeb, a podatki na importowane i eksportowane towary wzrosną.

Na to się jednak nie zapowiada, bo Chiny podeszły do tego tematu całkiem solidnie. Zgodziły się już bowiem na „zakup bardzo dużej ilości” zasobów z USA w tym energii oraz towarów przemysłowych. O ile całość brzmi naprawdę fatalnie dla samych konsumentów (kto przecież lubi płacić więcej?), to zarówno obniżki, jak i podwyższy podobnych podatków nie wpływają na wszystkie produkty. Jedne z nich to odczują, a drugie… już nie koniecznie.

Czytaj też: Hakerzy mieli dostęp do klientów Mariotta

Źródło: Engadget
Zdjęcie: Pablo Martinez Monsivais AP Photo

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej