Gdyby na świecie istniało tak wiele ładowarek, jak wiele mówi się o elektrycznych samochodach, to może i w Polsce byłyby wreszcie trudności ze zliczeniem ich na placach obu dłoni? Jestem z kolei pewny, że zdziwi Was wiadomość, że do tej pory w USA nie było żadnej w pełni elektrycznej stacji ładowania. Ta jednak powstała na granicy Maryland i Waszyngton, D.C.

Czytaj też: Elektryczne Volvo XC40 zbliża się wielkimi krokami

Pierwsza w pełni elektryczna stacja została tak naprawdę przerobiona z tej paliwowej na elektryczną i to tylko dlatego, żeby „pobudzić działania proekologiczne w regionie”. Tak przynajmniej uważa sam właściciel, który wyposażył swój nabytek w cztery stacje ładujące, które podpięto do systemu akumulatorów o mocy 200 kW. To sprawia, że przy kompatybilnych samochodach maksymalna moc naładuje w jednym momencie do czterech samochodów w ciągu 20-30 minut do całych 80%.

Do takiej decyzji Depeswara Doleya (właściciela) zainspirowała tak naprawdę córka, co sam przyznał, kiedy zwróciła mu uwagę na ochronę środowiska. Jak powiedział:

[Stacja] jest dobra dla środowiska. Nie robię tego tylko dla niklu i dziesięciocentówki, myśląc o tym, ile pieniędzy zarobię – nie. Wiem, że to dobry powód i to jest coś nowego. To, co robię, może będzie zachęcać właścicieli innych firm [do tego ruchu] i [kierowców] do prowadzenia samochodów elektrycznych.

Władze stanu Maryland również wyraziły w tej kwestii zadowolenie, a sama opłacalność stacji może być mierzona naprawdę wysoko. W tamtejszej okolicy istnieją bowiem tak naprawdę dwie ładowarki, do których ustawiają się kolejki. Nowa stacja nie będzie więc mogła narzekać na klientów i w przypadku tych 30-minutowych czasów oczekiwania może powinna postarać się o jakąś restaurację? Gdzieś te kilkadziesiąt minut trzeba przecież przesiedzieć.

Czytaj też: Tesla Model X zawalczyła z Bentleyem Bentaygą

Źródło: Popular Mechanics

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej