Ujawnione właśnie dane przedstawiają skalę wylesienia, do jakiego doszło w latach 1976-2015. Problem dotyczy obszarów położonych w Appalachach.

Wschodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych już od XVIII wieku było ważnym ośrodkiem wydobycia węgla. Ówczesne metody były jednak mniej zaawansowane, a obecnie stosowane kopalnie odkrywkowe mają znacznie większy wpływ na środowisko naturalne. Ich założeniem jest zrywanie połaci lasów a nawet zrównywanie z ziemią całych wzgórz. Skalę problemu poznaliśmy dzięki jednemu z czasopism naukowych.

Przez trochę ponad 40 lat miało miejsce wylesienie ponad 600 tysięcy hektarów lasów. Znajdowały się one łącznie na terenie 74 hrabstw w stanach Kentucky, Tennessee, Wirginia oraz Wirginia Zachodnia. Raport powstał w oparciu o zdjęcia satelitarne, na których najlepiej widać zmiany w zalesieniu terenu.

Co ciekawe, dowiedzieliśmy się też, że jeszcze w 2013 roku do wydobycia tony węgla wystarczyło odkryć obszar o powierzchni 1 metra kwadratowego, podczas gdy w 2018 roku do otrzymania takiej samej ilości surowca trzeba rozkopać aż 12-krotnie większy teren. Istnieje jednak szansa, że różnica wynikają po części z niedokładności zdjęć satelitarnych oraz niekorzystnych warunków atmosferycznych. Chmury powodowały konieczność nałożenia na siebie kilku zdjęć, co mogło doprowadzić do błędnych obserwacji.

Raporty takie jak ten opisywany nie nastrajają pozytywnie wobec przemysłu kopalnianego. Wciąż dochodzi do ogromnej deforestacji Puszczy Amazońskiej, podczas gdy kolejne obszary lasu są niszczone. Podobne problemy pojawiają się też w Azji, gdzie władze w ostatnim czasie prowadzą sztuczne nasadzenia mające zatrzymać pustynnienie terenu.

[Źródło: earther.gizmodo.com; grafika: SkyTruth, sciencing.com]

 

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!