Poznaliśmy wyjaśnienie tajemnicy związanej z marsjańską chmurą

astronomia

Arsia Mons jest jednym z najwyższych wulkanów w Układzie Słonecznym, a jego rozmiary są ponad dwukrotnie większe od Mount Everest. Wiosną ze szczytu nieczynnego wulkanu jest emitowana chmura zamarzających cząsteczek wody.

Naukowcy, którzy opisali swoje dokonania na łamach Journal of Geophysical Research, prawdopodobnie rozwiązali całą zagadkę. Oszacowali, iż chmura ma ok. 1800 kilometrów długości i 150 kilometrów szerokości.

Czytaj też: W jaki sposób NASA dostarczy na Ziemię próbki z Marsa?
Czytaj też: Mikroorganizmy przetrwały w warunkach przypominających marsjańskie. Co to oznacza dla ludzi?
Czytaj też: Oto łazik Perseverance widziany z orbity Marsa

Poznaliśmy wyjaśnienie tajemnicy związanej z marsjańską chmurą

Arsia Mons ma 20 kilometrów wysokości i odgrywa kluczową rolę w kształtowaniu lokalnego klimatu. Niewielkie ilości wilgoci występującej na Czerwonej Planecie kumulują się w pobliżu tego wulkanu i kondensują się, przybierając formę chmur unoszących się w wyższych, chłodniejszych obszarach.

Arsia Mons ma 20 km wysokości i jest jednym z największych wulkanów Układu Słonecznego

Zjawisko to ma miejsce każdego ranka przez kilka miesięcy w roku. Tuż przed wschodem słońca chmura zaczyna się formować i przesuwać na zachód z prędkością ok. 600 km/h. Wszystko dzieje się na wysokości 45 kilometrów, a kiedy chmura osiąga swoją maksymalną długość, zaczyna się rozrywać i wyparowuje w ciągu kilku kolejnych godzin.

Czytaj też: Antarktyda jako pole treningowe przed kolonizacją Marsa. Na czym polega pomysł?
Czytaj też: Zobaczcie wideo z Marsa ukazujące tę planetę w 360 stopniach
Czytaj też: Jak powstały księżyce Marsa? Zaskakujące informacje nt. Fobosa i Deimosa

Tzw. chmury orograficzne są powszechnie spotykane na Ziemi, lecz nie osiągają one równie imponujących rozmiarów, co opisywany obłok na Marsie. Odmienna jest także ich dynamika, dlatego naukowcy zajmujący się Czerwoną Planetą są szczególnie zafascynowani tym zjawiskiem.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News