WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ

BMW musiało przeprosić, bo niektórzy nie potrafią zrozumieć zmian

BMW musiało przeprosić, bo niektórzy nie potrafią zrozumieć zmian

W obecnych czasach marketing i prowadzenie kont w mediach społecznościowych przez firmy, to istne kołysanie się na krawędzi między powagą, a żarcikami oraz nawiązywaniem do trendów. Bawiące się w to BMW ostatnio musiało nawet za to przeprosić, co niespecjalnie mi się podoba.

Przykład BMW pokazuje, że żyjemy w dziwnych czasach

Wszystko zaczęło się od premiery BMW iX, czyli flagowego pojazdu elektrycznego firmy, który nie spodobał się wszystkim. Warto przy tym przypomnieć, że jest to model wytaczający nową przyszłość dla producenta, który ostatnio został nawet nagrodzony za rozwój elektrycznych samochodów.

Czytaj też: Wiemy kiedy zadebiutuje BMW X1 nowej generacji razem z elektrycznym iX1
Czytaj też: Nowe BMW M5 CS ze świeżymi szczegółami
Czytaj też: Co z Mini? BMW ogłasza swoje plany

Nowości w BMW iX jest cała masa, bo firma postarała się o ulepszenie technologii napędu elektrycznego, jak również systemu samochodu, jego wyposażenia, poziomu zaawansowania technologicznego oraz wyglądu, który ewidentnie jest nowoczesny. Najwidoczniej nie odpowiada to wszystkim.

BMW iX wyróżnia się zupełnie nową kierownicą BMW, elektryczną konsolą przycisków fotela, jak również największą powierzchnią szyb, jaką firma kiedykolwiek zainstalowała w swoich modelach.

Po cyfrowej premierze BMW iX jedni szydzili z producenta słowami, aby ten „wrócił do tworzenia BMW”, co samo w sobie nie jest specjalnie miłe, ale jako że to wielka firma, której wizerunkowe straty są na wagę pieniędzy, to ona musiała przeprosić za odpowiedź pracownika na te szyderstwa.

Czytaj też: Te BMW M4 GT4, to już artystyczne dzieła
Czytaj też: Nowe Gran Coupe BMW 4 wyszpiegowane

Wbrew żarcikowi, BMW słucha wszystkich

Jedna z osób stojąca za kontem BMW na Twitterze skomentowała to szyderstwo, wyśmiewając „konserwatywnych ludzi starszej daty”, którzy nie chcą zmian, pytając ich o powód tego, dlaczego BMW miałoby się według nich nie zmieniać. Firma uderzyła tym samym w swoich największych zwolenników, którym nie podoba się odchodzenie od korzeni marki.

Flagowy elektryczny SUV BMW iX,BMW iX, premiera BMW iX, debiut BMW iX, elektryczny SUV BMW

To oczywiście nic złego, bo tak jak jednym może się nie podobać, że w lokalach nie dostaniemy już plastikowych słomek, a za kilka lat w sklepach nie kupimy już jednorazowych plastikowych toreb, tak też nie każdy musi patrzeć przychylnie na nowe elektryczne samochody swojej ulubionej marki. Pytanie tylko – dlaczego?

BMW spotkało się oczywiście z krytyką przez odpowiedź, jako że zwrot „Ok, Boomer” wyśmiewa osoby, które mają trudności, a nawet problem z nadążaniem za współczesnością, stając przeciwko rozwoju i postępowi. Kiedy fala krytyki wylała się na BMW z powodu wspomnianej wiadomości, firma odpowiedziała następująco:

Bez względu na wiek, słuchamy Cię. Przepraszamy, bo nie mieliśmy zamiaru obrażenia kogokolwiek za pomocą slangu memów. Droga do nowego świata mobilności jest wyboista, ale mamy nadzieję, że dołączysz do nas w tej podróży.

Kiedy widzi się coś takiego, aż trudno nie być zwolennikiem agresywnego marketingu Tesli z Elonem Muskiem na czele, który na tego typu zaczepkę odpowiedziałby zgodnie ze swoim pierwotnym celem, czyli zmianą motoryzacji na lepsze. Jeśli komuś przejście na EV się nie podoba, to droga wolna, bo nikt nikomu nie zabroni sięgać po spalinowe modele.

render SUVa BMW X8
Nadchodzący spalinowy SUV BMW X8

Co jednak zrobiło BMW? Podkuliło ogon i przeprosiło. Co z tego, że jak praktycznie każdy producent samochodów, ta firma również mierzy się teraz z przejściem na elektryczny napęd nie z własnej woli, a przez coraz surowsze normy emisji i zwyczajną chęć ratowania świata od narastającego globalnego ocieplenia.

Czytaj też: BMW uczy driftowania samochodem z napędem na tylne i wszystkie koła
Czytaj też: Flagowy elektryczny SUV BMW iX już z nami. To początek nowej ery BMW
Czytaj też: Obejrzyjcie wojaże BMW 128ti na Nurburgring

Jestem nawet w stanie zrozumieć oburzenie związane z tym komentarzem, gdyby BMW nagle zakończyło kompletnie produkcję swoich spalinowych modeli i przeszło na napędy elektryczne, ale nie. Firma nadal ma w swojej ofercie więcej samochodów z tradycyjnymi silnikami, co ulegnie zmianie dopiero za kilka dobrych lat. Jaki więc ma sens to oburzenie największych fanów marki?

Jeden z komentarzy pod postem zdaje się to idealnie pokazywać. Wspomina o tym, że to, czego chce ta prawdziwa część klientów BMW (warto przy tym zaznaczyć, że nie wszyscy są tak sceptycznie nastawieni do zmian), sprowadza się do „prawdziwych silników, mniejszych przednich maskownic, ładnych coupe i śmierci dla SUVów„.

nowy-kabriolet-bmw-4-premiera

To dosyć ciekawe wytyczne i w sumie kilka lat temu nie byłyby niczym dziwnym, gdyby nie fakt, że sprzedaż coupe spada, a SUVów rośnie w zastraszającym tempie. Co do obecności tych wielkich nerek nawet w elektrycznych BMW mogę się zgodzić, ale jeśli o silniki mowa, to jak już wspomniałem, producenci muszą obniżać ogólną emisję nowych samochodów, więc jeśli mamy coś winić, to nie ich, a nowe prawa. Pytanie tylko, czy powinniśmy, kiedy w grę wchodzi dobro naszej planety?

Tak więc oto tu jesteśmy, u schyłku roku, którego można uznać za najgorszy dla całej ludzkości od dekad, a nadal niektórzy nie tylko mają problem ze zmianami, które finalnie wyjdą wszystkim na lepsze, ale czują nawet oburzenie, kiedy ktoś sobie z nich zażartuje. Może czas nie brać wszystkiego tak na poważnie?

Chociaż nie dziwię się BMW, że przeprosiło za niewinny żarcik, bo dla firmy to kwestia lepszych wyników sprzedaży, to wzmianka o tym, że „ma nadzieję, że dołączymy do niej na wyboistej drodze do elektrycznego świata mobilności” już mnie nieco rozsierdziła, bo czemu mielibyśmy odwrócić się do marki plecami?

Grupa BMW, elektryczne samochody, globalny lider elektryfikacji

Może zaraz wszystkie firmy będą bały się zmian przez tego typu akcje? A może BMW będzie zaraz przepraszało swoich krytyków, że przechodzi coraz bardziej na produkcję elektrycznych modeli nie z własnej woli, a przymusu? W takich momentach nie dziwię się, że Tesla cieszy się taką popularnością – to po prostu przykład firmy, która robi swoje i nie ma zamiaru za to przepraszać.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News