Boeing jest tak pewny swojego sprzętu, że w locie wyłączył silnik myśliwca T-7A Red Hawk

Boeing, test myśliwca, T-7A Red Hawk, wyłączenie silniku w locie

W pokazie swojej pewności siebie firma Boeing celowo wyłączyła na moment silnik w jednym z lecących odrzutowców T-7A Red Hawk.

Nie była to jednak zabawa dla szaleńca, a ważny test bezpieczeństwa, który miał miejsce na pułapie ponad sześciu kilometrów nad polem testowym w Illinois. W jego ramach główny pilot T-7A Steve Schmidt i pilot Boeinga William Berryman wyłączyli silnik GE F404 samolotu na 48 sekund przed jego ponownym uruchomieniem i powrotem do placówki firmy.

Jak możecie się spodziewać, brak działającego silnika w locie jest czymś, czego nie chce doświadczyć żaden pilot myśliwca odrzutowego. Jednak tak naprawdę spontaniczne wyłączenie silnika jest dość wysoko na liście ryzyk tego zawodu. Dlatego właśnie tak ważne jest sprawdzenie możliwości jego ponownego uruchomienia w locie przy braku usterki mechanicznej.

Test został zaliczony (obejrzycie go tutaj), a Boeing twierdzi, że T-7A latał już przez 175 godzin na ponad 160 lotach testowych. Przewiduje się, że zostanie dostarczony do Amerykańskich Sił Powietrznych w 2023 roku i jak czytamy:

Testowanie rozruchu pneumatycznego silnika wymaga dużego przygotowania, planowania i pracy zespołowej. Jest to test wszystkich podsystemów zbudowanych w celu redundancyjnych na wypadek, gdyby pilot musiał wyłączyć silnik w sytuacji awaryjnej i ponownie go włączyć.

Warto przypomnieć (via New Atlas), że myśliwiec T-7A Red Hawk jest rozwijany przez Boeinga i firmę Saab w ramach kontraktu o wartości 9,2 mld dolarów z myślą o dostarczeniu 351 egzemplarzy do starzejącej się floty Sił Powietrznych.

T-7A ma podwójne ogony dla większej zwrotności i wysokiego kąta natarcia, siedzenia na podwyższeniu i zaawansowany kokpit z wbudowanymi systemami treningowymi. Może także łączyć się z najnowocześniejszym szkoleniem naziemnym i oferuje szereg funkcji zapewniających szybką i łatwą konserwację.