W naszych przodków uderzyła potężna burza Słoneczna. Jej efekty są widoczne do dziś

kosmos

Eksplozje, do których przed tysiącami lat doszło na powierzchni Słońca były tak potężne, że gdyby powtórzyły się obecnie, to wykorzystywane przez ludzkość urządzenia elektroniczne uległyby kompletnemu zniszczeniu.

Na tym zaskoczenia się nie kończą. Nawet bardziej niesamowity wydaje się fakt, że ówczesna aktywność Słońca – która w XXI wieku miałaby katastrofalne skutki – miała miejsce w czasie tzw. minimum słonecznego. W teorii okres ten jest związany ze stosunkowo niewielkimi ilościami erupcji i wybuchów zachodzących w obrębie naszej gwiazdy.

Czytaj też: Układ Słoneczny miał w przeszłości tajemniczą lukę. To ona mogła przesądzić o składzie Ziemi

Artykuł na ten temat ukazał się na łamach Nature Communications i odnosi się do wydarzeń sprzed około 9200 lat. Ich pozostałości są widoczne pod lodem Grenlandii i Antarktydy nawet współcześnie. Raimund Muscheler, jeden z członków zespołu badawczego, podkreśla, iż kluczowe są teraz badania w zakresie oszacowania wpływu takiej burzy słonecznej na wykorzystywane obecnie urządzenia a także zaproponowania możliwych sposobów na ochronę Ziemi przed tym zjawiskiem.

Gdyby burza słoneczna sprzed 9200 lat powtórzyła się obecnie, to jej skutki mogłyby być katastrofalne

Oczywiście aktywność Słońca jest nieodłącznym elementem jego istnienia, ale nasza gwiazda wydaje się stosunkowo spokojnym obiektem. Co jakiś czas emituje jednak ogromne ilości plazmy, która może prowadzić do występowania tzw. koronalnych wyrzutów masy. Kiedy te docierają do Ziemi, mogą wywoływać szereg efektów. Zazwyczaj ograniczają się one do wystąpienia efektownych zórz, ale w poważniejszych przypadkach mogą prowadzić do zakłóceń w działaniu nawigacji, elektroniki, a nawet całkowitych awarii sieci energetycznych.

Czytaj też: Rozbłyski słoneczne mniej groźne dla egzoplanet niż sądzono? Nowe badania podważają wyniki wcześniejszych

Autorzy badań, których interesowała burza słoneczna sprzed 9200 lat, skupili się na tzw. kosmogenicznych nuklidach. Są to radioaktywne izotopy powstające w skutek kontaktu naładowanych cząsteczek wiatru słonecznego z pierwiastkami wchodzącymi w skład ziemskiej atmosfery. Szczególną uwagę naukowców przykuły beryl-10 i chlor-36, których zaskakująco duże ilości wykryto w lodowych rdzeniach datowanych na około 9200 lat. Wydobyto je z lodu pokrywającego Antarktydę i Grenlandię. Inna potężna burza słoneczna miała też miejsce około 775 roku p.n.e. – w tym przypadku doszło do niej jednak w czasie maksimum słonecznego.