Trzeba przyznać, że Brian Singer nie był dobrym wyborem, jeśli chodzi o film o Mutantach. Potwierdzają to słowa Roba Liefelda, który zdradził, że Cable miał pojawić się w X-Men: Przeszłość, która nadejdzie i bardzo szybko umrzeć. Oczywiście, tak sobie wymyślił Singer.

Każdy, kto czytał komiksy o X-Menach wie, że część Przeszłość, która nadejdzie niezbyt trzymała się materiału źródłowego. Mimo wszystko fani cieszyli się, że Bryan Singer połączył w filmie oryginalną obsadę X-Men z ich młodszymi wersjami z Pierwszej klasy. Mimo tego, należy przyznać, że Singer nigdy nie trzymał się komiksów, więc to co zrobił z postaciami i rozczarowanie Sentinelami nie były wielką niespodzianką.

Czytaj też: Znamy obsadę serialu aktorskiego Cowboy Bebop od Netflixa

Teraz Rob Liefield, autor komiksów, zdradził, że filmowiec chciał w 2014 roku wprowadzić do filmu postać Cable’a. Nie miał na niego żadnych wielkich pomysłów, a bohater miał szybko umrzeć.

Był pierwotnie w Przeszłość, która nadejdzie w roli Bishopa i szybko został zabity. Ale potem pojawiły się głosy, że Cable jest zbyt wielkim bohaterem, by to zrobić. Więc biedny Bishop został zamordowany. Ale przysięgam, powiedziałem mu: „ty nie możesz, nie możesz mieć Cable’a. Tak, chcę go zobaczyć, ale fani zwariują, jeśli go zobaczą, a ty go natychmiast zabijesz. To zbyt duża postać.”

Zdecydowanie zgadzamy się z Liefeldem. Bo chociaż Cable idealnie by pasował do podróży w czasie, to wprowadzenie go w taki sposób wzburzyłoby fanów. Na szczęście ostateczne wykorzystanie tej postaci się udało i w tej roli zobaczyliśmy Josha Brolina.

Jeśli chodzi o Singera, to jego kariera w Hollywood wydaje się być zakończona po wielokrotnych zarzutach o napaść seksualną.

Czytaj też: Czy Dark Phoenix będzie ostatnim filmem z serii X-Men?

Źródło: comicbookmovie.com

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!