WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Moto

Corvette C8 Stingray 2020 będzie wyjątkowy na tle poprzedników

Chevrolet (pod wodzą General Motors) zaprezentował wreszcie swoją Corvette C8 Stingray 2020, która wejdzie do salonów pod koniec 2019 roku w cenie poniżej 60000$ (dokładniejsze dane wpadną do nas za kilka tygodni). Najważniejsze jest jednak to, że nowa Corvette będzie wyjątkowa względem poprzedników i ta wyjątkowość siedzi oczywiście w silniku… a raczej w tym, gdzie ten siedzi. 

Czytaj też: Hybrydowy Valkyrie od Aston Martin w akcji

Od razu zaznaczam, że Corvette C8 Stingray 2020 będzie tylko jednym z modeli nowej Corvette – inne z czasem nadejdą. Jednak po co nam one, kiedy to Stingray 2020 będzie najszybszym i najmocniejszym modelem bazowym, jaki Corvette kiedykolwiek wprowadziła, a przez tę pogoń za wydajnością inżynierowie zadecydowali, że:

Corvette zawsze reprezentowała szczyt innowacji i nacisku na granice General Motors. Tradycyjny pojazd z silnikiem przednim osiągnął granice wydajności, co wymagało nowego układu.

Postawiono więc na 6,2-litrową jednostkę Chevroleta z ośmioma cylindrami w wersji LT2. Ta generuje moc rzędu 495 koni mechanicznych z momentem obrotowym rzędu 637 Nm, ale „z opcjonalnym wydechem”, a więc w standardzie powinniśmy oczekiwać o kilka KM mniej. Ważne jest również to, że nowa Corvette tą swoją innowacyjnością będzie posiadać silnik nie nad przednią, a nawet nie nad tylną osią, a pomiędzy nimi.

Po stronie wyglądu sami widzicie, że postawiono na cechy rodem z supersamochodu, choć projektanci nowej Corvette sugerują, że przy projekcie inspirowali się samolotami myśliwskimi. Nowością jest zdecydowanie agresywny sposób, w jaki nowy „Vette” wypycha powietrze za pomocą dolnej przedniej konsoli. Chociaż Corvette zawsze była najbardziej europejskim samochodem sportowym w Ameryce, to zachowa możliwie najbardziej amerykańską cechę – olbrzymi blok silnika bez żadnej wymuszonej indukcji powietrza.

Ten został umieszczony nisko w samochodzie i zaprojektowany tak, aby zasilać wydajniej opracowaną na nowo skrzynię biegów. W jej przypadku mowa o dwusprzęgłowym, ośmiobiegowym automacie, który koncentruje się na osiągach i obejmuje zarówno pełną ręczną kontrolę, jak i automatyczną zmianę biegów. Widziany przez szklany panel w tylnej klapie potężny silnik V8 został zaprojektowany z kolei tak, żeby dostawać o 25% więcej chłodzenia, a co do tego nie mamy nic przeciwko.

To jednak nie koniec zmian, bo Corvette C8 Stingray na 2020 rok musiała też przejść gruntowny remont swojej konstrukcji podwozia, aby zachować wszystkie te osiągi na drodze. Przez swoją dynamikę ten model posiada teraz amortyzatory z prostym i sztywnym układem kierowniczym, który wspomaga elektrycznie kontrola kierowania, przyśpieszająca reakcję kół na ruchy kierowcy na kierownicy. Jak twierdzi dyrektor GM:

Dzięki wyrafinowanej geometrii zawieszenia, dostosowanej technologii opon i wyjątkowej dbałości o szczegóły konstrukcyjne, ulepszyliśmy doświadczenia z jazdy.

Współczynnik skrętu nowego Stingraya wynosi 15,7:1, co oznacza poprawę w stosunku do układu kierowniczego poprzedniej generacji. Za utrzymywanie tego cacka na drodze odpowiadają z kolei specjalnie zaprojektowane opony całoroczne Michelin, które poradzą sobie z zakrętami o prędkości zbliżonej do 1G.

Dla praktyczności, przednie zawieszenie ma 40 mm podnośnik, który może podnieść przedni zderzak w czasie krótszym niż trzy sekundy w warunkach niskiej prędkości jazdy. Umożliwia to uzyskanie większego prześwitu dla niespecjalnie dobrej jakości dróg, stromych podjazdów, czy po prostu krawężników. Fenomenalnym dodatkiem jest to, że system zapisuje sobie w pamięci części drogi, na których kierowca manualnie aktywował większy prześwit i następnie za pomocą lokalizacji GPS automatycznie odwala za niego robotę.

Czytaj też: Oto Lotus Evija, najmocniejszy elektryczny samochód w historii

Źródło: New Atlas