Cyberpunk 2077 mi się nie podoba. I nie chodzi o błędy

cyberpunk 2077 hdr

Kompletnie nie rozumiem sytuacji wokół Cyberpunk 2077. Idiotyczny zachwyt przeplata się z idiotycznym hejtem. A sama gra faktycznie jest dobra, choć zdecydowanie nie jestem jej fanem.

Festiwal hejtu na Cyberpunk 2077 trwa

Od kilku dni codziennie rano sprawdzam teksty o Cyberpunku na jednym bardzo dużym, podobno technologicznym, portalu. Mam wrażenie, że już przed premierą rozpoczął się tam konkursu na to kto bardziej pojedzie po Cyberpunku. W jakimś stopniu jestem w stanie to zrozumieć. To brutalna forma focha za nieotrzymanie egzemplarza do testów przed premierą. CD Projekt postawił głównie na recenzje redakcji czysto gamingowych, co jest jakąś spójną polityką.

Idąc tym tokiem rozumowania, na WhatNext powinniśmy pisać jaki Cyberpunk 2077 jest beznadziejny co najmniej dwa razy dziennie. Nie tylko nie dostaliśmy gry przed premierą, ale dodatkowo nie byliśmy na pokazach przedpremierowych. Ostatecznie na własne życzenie, po tym jak w kolejce przed nami pojawiły redakcje i youtuberzy z taką widownią, że nawet Google miało problem z ich odnalezieniem. Gra nie jarała mnie na tyle, żebym na siłę miał się do niej pchać w III lub IV turze pokazów skoro dawno już wszystko widziałem na YouTubie. W końcu PR w tak dużej firmie z branży gier to bardzo rotacyjne stanowisko. Przyjdzie nowa ekipa, być może nowa gra, zmieni się strategia i jeszcze będzie przepięknie. Ale mszczenie się za tą sytuację przez najbliższe tygodnie nie ma najmniejszego sensu.

Czytaj też: Cyberpunk 2077 1.05! Nowa wersja gry wydana – co nowego?

Do Cyberpunk 2077 podchodziłem długo. Najpierw śmiałem się z recenzji

Z jednej strony to dobrze, że gra na przedpremierowe testy trafiła głównie do redakcji gamingowych. Z drugiej, gdyby wiedział, że tak będą wyglądać recenzje to zawczasu krytykowałabym taką decyzję.

Kiedy Cyberpunk 2077 debiutował, ja byłem w Krakowie gdzie mogłem z bliska obserwować V Międzynarodową Konferencję Instytutu Łączności. Co było dla mnie ważniejszym wydarzeniem niż premiera gry. Nawet takiej. Po powrocie też mi się nie śpieszyło. Cyberpunka uruchomiłem chyba trzy dni po premierze. Najpierw czytałem recenzję i śmiałem się w głos. Błędy, błędy, niedopracowane elementy, jeszcze więcej błędów – gra roku! 9.5/10. Wy tak na poważnie?! Przecież to wizerunkowe strzelanie w kolano i uderzanie w własną wiarygodność.

Czytaj też: Paweł Jumper w Cyberpunk 2077! Mem, który zrozumieją tylko Polacy

Hipokryzja wylewała się z popremierowych tekstów z każdej możliwej strony. Otrzymaliśmy bowiem najbardziej krytykowaną grę roku w historii. Tylko czy to powinno nas dziwić? Kilka tygodni przed premierą niektórzy słusznie zauważyli, że media za mocno napompowały balonik oczekiwań. To jednak nie przeszkadzało piszącym to osobom w dalszym publikowaniu kolejnych zdjęć akcesoriów, gadżetów i wszelkich treści powiązanych z Cyberpunkiem. Ponownie nakręcając spiralę oczekiwań. Brakowało tylko wielkiego banneru z odliczaniem na stronach internetowych portali branżowych.

Kompletnie nie rozumiem też traktowania wycofania gry ze sklepu Sony jak coś bezprecedensowego. Fakt, jak słusznie zauważa kolega po fachu, do tej pory żadna gra nie została wycofana z PlayStation Network. Ale mieliśmy wiele przykładów dużych gier, które trafiały na rynek w fatalnym stanie. Nikt nie pamięta No Man Sky? Fallouta 76? Znikające twarze w Assasin’s Creed Unity? Animacje twarzy w Mass Effect Andromeda? Batmana: Arkham Knight, który był tak skopany, że został całkowicie wycofany ze sprzedaży? A wrócił przecież jako bardzo dobra gra. Oczywiście, to nie jest ten kaliber, a historia branży gier zna takie przypadki. Cyberpunk 2077 nie jest tutaj odosobniony i w zasadzie jeszcze wszystko przed nim.

Czytaj też: Test MSI GeForce RTX 3060 Ti Gaming X Trio

Czego jak czego, ale błędów w Cyberpunk 2077 nie mam. Prawie…

W Cyberpunka gram na nie najmocniejszym, niezbyt dobrze zbalansowanym sprzęcie z Ryzenem 7 2700X, 16 GB pamięci RAM i RTX-em 3080.

Gra działa idealnie płynnie. W 4K, w maksymalnych detalach, z ray tracingiem na maxa i automatycznym DLSS. Wygląda ładnie, choć nie jestem fanem takiej stylistyki. Nie mniej poza niektórymi wyraźnie niedopracowanymi modelami gra prezentuje się świetnie. I w moim przypadku – działa!

Sytuacje błędów otoczenia zdarzył się tyle razy, że jestem w stanie je policzyć na palcach własnych dłoni i spotkałem kilka prostych glitchy. Głównie w trakcie dialogów. A to Johnny zapalił w trakcie rozmowy trzy papierosy i każdy lewitował mu przed twarzą, a to szklanka z alkoholem zaczęła fruwać nad stołem… Takie dosłownie pierdoły w śladowych ilościach. Ale to nie błędy są tym, co mnie odrzuca od Cyberpunka.

Czytaj też: Duże zmiany w abonamentach komórkowych. Czy na pewno?

Skoro kopiujemy Deus Ex-a i GTA to róbmy to dobrze. CD Projekt – dajcie mi TPP!

Tak, to właśnie perspektywa w grze jest tym, co powodowało że nie czekałem na Cyberpunk 2077. Jestem zdania, że perspektywa pierwszej osoby nadaje się tylko do dynamicznych strzelanek i niczego więcej. Tak, grałem w Skyrima w trzeciej osobie.

Pamiętam te zapowiedzi, że perspektywa pierwszej osoby pozwoli lepiej wsiąknąć w świat, poznać historię, immersja… Aha, mówcie do mnie jeszcze. Cyberpunk, celowo lub nie, momentami udaje Deus Ex-a. W końcu jest też często przedstawiany jako gra z elementami skradanki. To jest też zdecydowanie bardziej satysfakcjonujący sposób rozgrywki. Ale Deus Ex miał przynajmniej logiczny i DZIAŁAJĄCY system korzystania z osłon. Po przyklejeniu się do przeszkody kamera przechodziła w widok z trzeciej osoby, bo to pozwala najlepiej orientować się w otoczeniu. W Cyberpunku niby jakiś tam system osłon jest, ale dostępne wychylanie się zza rogów średnio mnie przekonuje.

Czytaj też: Elektrowrażliwość – rzeczywistość czy urojenia?

CD Projekt stworzył piękne miasto, ale za nic nie jestem w stanie się skupić na podziwianiu go w perspektywie pierwszej osoby. Pole widzenia jest ograniczone, widzimy mniej, a ja po kilkunastu godzinach grania jestem w stanie w miarę rozpoznać i zapamiętać góra dwie lokacje.

Pole widzenia jest wąskie nawet przy maksymalnym rozszerzeniu go w Ustawieniach grafiki. Ale wcale mnie to nie dziwi, bo Wiedźmin 3 miał to samo. Może nie każdy zwrócił na to uwagę. Rzuciło mi się to w oczy dopiero przy trzecim podejściu do gry i widać to przede wszystkim w Novigradzie. Jakby CD Projekt miał problem z wygenerowaniem dużej części żyjącego miasta w jednym momencie, więc sprytnie przyciął pole widzenia.

Wracając do Deus Ex-a. Cyberpunka łączy z nim również strzelanie. Obie gry nie są typowymi strzelankami i to widać. Dynamiczne to ostatnie co bym powiedział o strzelaniu w Cyberpunku.

Przy Cyberpunk 2077 trzyma mnie tylko fabuła

O tym jak bardzo nie porwał mnie Cyberpunk niech świadczy to, że po tym jak ostatni raz grałem w niedzielę, kolejny raz uruchomiłem grę dopiero w piątek wieczorem. A i tak zrobiłem to tylko dla fabuły. Jest naprawdę wciągająca i w zasadzie tylko ona trzyma mnie przy tej grze. Ale nie jestem pewny, czy to wystarczy żeby mnie przy niej utrzymać do końca.

Nie powiem, że Cyberpunk 2077 mnie rozczarował. Bo nie miałem wobec niego żadnych oczekiwań. Liczyłem jednak po cichu na to, że być może jednak mnie czymś zaskoczy. Gra jest mimo wszystko bardzo dobra. Na odpowiednio mocnym komputerze. Wygląda dobrze, czaruje fabułą, klimatem, muzyką(!) i nawet całkiem nieźle prowadzi się samochody, choć model jazdy jest lata świetlne za genialnym pod tym względem GTA V.

Czytaj też: Bloodborne w Ghost of Tsushima! Inny też są!

Ale perspektywa pierwszej osoby zaburza mi całą rozgrywkę. Nie pozwala cieszyć się widokiem miasta, spowalnia rozgrywkę i powoduje, że strzelanie jest tutaj przykrą koniecznością, a elementy skradankowe, szczególnie w pierwszych godzinach rozgrywki, bardzo męczą.

Cyberpunk 2077 zapewne zostanie ze mną na długo. Coś czuję, że na skończenie gry będę potrzebować bardzo dużo czasu. I nie ze względu na czas rozgrywki, ale ze względu na to, że nie będę grać regularnie i odliczać godzin do ponownego chwycenia pada w ręce. Ale zaręczam, że jak tylko pojawi się mod lub oficjalny patch dodający możliwość grania z perspektywy trzeciej osoby – rzucam wszystko i gram do oporu!

A póki co zamiast grać w Cyberpunka będę sobie w niego sporadycznie pogrywać. Za to regularnie będę nadal obserwować konkurs pod tytułem – kto bardziej pojedzie po Cyberpunku.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News