WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Nauka

W danych z sondy Voyager 2 uchował się pewien bardzo istotny szczegół

24 stycznia 1986 roku, kilka miesięcy przed tym jak na Ziemi tematem numer jeden miała stać się katastrofa w Czarnobylu, miliony kilometrów dalej odbywała się historyczna chwila. Sonda Voyager 2 zbliżyła się do powierzchni Urana.

Mówiąc „zbliżyła się” mamy na myśli dystans wynoszący nieco ponad 80 tysięcy kilometrów, który dzielił sondę od chmur siódmej planety od Słońca. Przelot ten pozwolił m.in. zmierzyć temperaturę panującą na Uranie (która wyniosła minus 214 stopni Celsjusza) oraz zaobserwować 11 nieznanych wcześniej księżyców. Teraz, po ponad 30 latach od tych wydarzeń, naukowcy analizujący ówczesne dane natrafili na pewną ciekawą informację.

Chodzi o przelot przez plazmoid, strukturę powstałą na skutek interakcji plazmy z polami magnetycznymi. Prawdopodobnie to właśnie ta struktura spowodowała, że atmosfera Urana „ucieka” w przestrzeń kosmiczną. Odkrycie opisano na łamach Geophysical Research Letters.

Czytaj też: Z czego wynikają różnice między Uranem i Neptunem?

To, jak ważne jest utrzymanie atmosfery, pokazuje nam przykład Marsa, na którym w przeszłości prawdopodobnie panowały warunki sprzyjające utrzymaniu życia, jakie znamy. Jednak na przełomie tysięcy lat Czerwona Planeta stała się skrajnie nieprzyjaznym miejscem. Pole magnetyczne planety może powodować zarówno powstrzymywanie jak i napędzanie tego procesu.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News

Analizując odczyty magnetometru z sondy Voyager 2, naukowcy doszli do wniosku, że to właśnie plazmoidy mogą odgrywać kluczową rolę we wspomnianej ucieczce. Ten, który został zaobserwowany, ma kształt cylindra o długości ponad 200 000 kilometrów i średnicy wynoszącej ok. 400 000 kilometrów.