Wreszcie Aston Marin odkrył karty, zakrywające szczelnie zapowiedzianego w przeszłości DBS GT Zagato. Wygląda lepiej, niż fenomenalnie i zobowiązuje klienta bardziej, niż państwowe władze do płacenia podatków. Czy można chcieć więcej? 

Czytaj też: Audi R8 LMS GT2 – wyścigowe, ale konsumenckie cudo

DBS GT Zagato bazuje na samochodzie DBS Superleggera, ale ma zabójczo podobny wygląd do modeli Vanquish. Masywny grill na przodzie, charakterystyczny dla modeli Zagato dach „double-bubble” i jego fenomenalne zejście na tyle, zakończone szerokim pasem z reflektorami tworzy pewną spójną całość, łączącą klasykę z nowoczesnością. Tą widać zdecydowanie na panelach bocznych, wykończonych ze zdecydowaną finezją. A pod maską? Znany z DBS 5,2-litrowy silnik V12 z podwójnym turbodoładowaniem o nieznanej jeszcze specyfikacji.

Jednoznaczne stwierdzenie luksusu, ekskluzywności i czystości, DBS GT Zagato zapewnia dowodzącą obecność niezależnie od tego, czy jest zaparkowany czy znajduje się w ruchu. Na froncie samochodu nowo stworzona i wyjątkowa „dynamiczna” kratka pozwala na zmianę wyglądu przedniej części samochodu. Podczas postoju każdy z 108 pojedynczych elementów z włókna węglowego w kształcie rombu pozostaje w jednej linii z piękną, uformowaną fasadą samochodu. Jednak po uruchomieniu DBS GT Zagato będzie trząsł się z życia, ponieważ każdy element otwiera się, aby umożliwić bliźniaczemu silnikowi V-12 oddychanie.

Aston Martin zdecydowało, że stworzy wyłącznie 19 DBS GT Zagato, z których każdy będzie „połączony” z samochodem DB4 GT Zagato. Innymi słowy, kupując jeden, musisz przygotować się na wyłożenie kasy również na drugiego. W sumie ma to kosztować około 30 milionów złotych i podczas gdy pierwsze DB4 trafią do klientów pod koniec bieżącego roku, na DBS GT trzeba czekać jeszcze okrągły rok.

Czytaj też: Ford GT Mk II jest po prostu świetną (drogą) zabawką

Źródło: Road and Track

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej