Każde dziecko ma przynajmniej jedną wspólną cechę – zamiłowanie do bełkotu. Każda zabawa z nimi przerywana się bulgotem albo nieskładną paplaniną. Ale czy owe dźwięki mają jakiś większy cel?

Coraz więcej badań ujawnia, że to bezsensowne z pozoru wydawanie dźwięków jest podstawą dla rozwoju języka w późniejszym życiu. Pomiędzy 6 a 8 miesiącem życia dziecka są to już powtarzalne sylaby, które powoli zaczynają przypominać mowę. Bełkotanie jest więc początkiem uczenia się dźwięków, które będzie można później wykorzystać do mówienia.

Czytaj też: Ile miejsca zajmuje język ojczysty?

Wraz z wiekiem bełkotanie rozwija się u dzieci. Na początku są to tylko pojedyncze dźwięki np. ba a potem ich zbitki np. babababa. Następnie dochodzą inne dźwięki i tak powstają powoli pierwsze wyrazy. Nie bez powodu dziecko zaczyna od mówienia mama lub tata.

Co ciekawe głuchonieme dzieci również zaczynają bełkotać, tylko z pewnym opóźnieniem. Niestety, ich rozwój zatrzymuje się na pewnym etapie i nigdy nie powstają słowa. Jest to logiczne, bowiem dzieci nie słyszą jak dane wyrazy mają brzmieć – wszystko mają tylko w głowie.

Czytaj też: Czy ruch może powstrzymać wzrost raka okrężnicy?

Źródło: Livescience

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!