Katastrofa w Czarnobylu w 1986 roku to najbardziej znana i najtragiczniejsza awaria dotycząca elektrowni atomowych. Do tej pory tereny wokół niej odczuwają jej skutki, a nowe badania wykonane dronami pokazują, że jeszcze długo nie będzie dobrze.

Naukowcy wykorzystali drony w celu sprawdzenia terenów na Czerwonym Lasem, jednym z najbardziej radioaktywnych miejsc na świecie. Znajduje się on 500 metrów od kompleksu w Czarnobylu. Łącznie badali oni teraz przez 10 dni za pomocą 50 dronów.

Czytaj też: Naukowcy badają najbardziej nieuchwytne gwiazdy we Wszechświecie

Wykorzystując dane z obserwacji naukowcy stworzyli najbardziej szczegółową mapę promieniowania na terenie mającym ok. 15 km^2. Między innymi wskazali oni nieoczekiwane lokalizacje, w których promieniowanie było wyjątkowo duże.

Jeden z nieoczekiwanych hotspotów został znaleziony w ruinach obiektu, gdzie przeprowadzana była separacja gleby podczas prac porządkowych po pożarze. Wypalone paliwo jądrowe w opuszczonym budynku emitowało tak wielkie promieniowanie, że człowiek przez kilka godzin pochłonąłby dawkę, którą zazwyczaj pochłania przez cały rok.

Niektóre zidentyfikowane izotopy w lesie mają bardzo długi okres półtrwania więc będą one obecne przez bardzo długi czas. Strefa wykluczenia wokół Czarnobyla nie zniknie więc prędko – tereny pozostaną skażone jeszcze przez dziesiątki lat.

Czytaj też: Uczucia są ważniejsze od smaku – przynajmniej, jeśli dotyczy to piwa czy kawy

Źródło: Livescience

 

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej