Reklama

Elektryczny motocykl Voge ER10 w Europie. Chiński, drogi, ale wyjątkowy

Elektryczny motocykl Voge ER10 w Europie, Elektryczny motocykl Voge ER10, Elektryczny motocykl europa, Voge ER10

Europejscy producenci motocyklów muszą trzymać rękę na pulsie, bo jeszcze panowie z Chin przyjdą i tak rozgoszczą się na rynku elektrycznych dwukołowców, że nawet elektryczne motocykle Ducati będą miały problem się przebić. W rzeczywistości bowiem “rynkowa inwazja” już się rozpoczęła, co zaznaczył elektryczny motocykl Voge ER10 w Europie.

Voge ER10 jest najnowszym dziełem chińskich rąk, które trafiło na europejski rynek, jeśli mowa o elektrycznych motocyklach. Nie myślcie jednak, że to kolejny słaby skuterek, bo może i ER10 nie powali nas swoimi możliwościami, to kluczowe jest to, że odpowiada modelom z silnikami spalinowymi o pojemności 125 centymetrów sześciennych. Wszystko to przy zachowaniu dosyć nowoczesnego wyglądu i dostępu do cyfrowego zestawu wskaźników, bezkluczykowego startu, czy systemu ABS.

Czytaj też: Dlaczego elektryczne motocykle Ducati ciągle nie powstają?

Przekłada się to na przyzwoite, choć bardziej miejsce i podmiejskie, a nie autostradowe możliwości. Voge ER10 przewyższa większość modeli na rynku możliwością rozpędzenia się do maksymalnie 100 km/h, a nie 45 km/h, jak to podobne dwukołowce elektryczne mają w zwyczaju. Wszystko to za sprawą silnika pracującego na napięciu 60V o mocy 6 kW i momencie obrotowym 42 Nm. Ten jest chłodzony systemem wodnym, a w razie naglącej potrzeby jest w stanie wycisnąć z siebie 14 kW przez krótki czas.

Czytaj też: Przyszłość elektrycznych motocykli w wykonaniu Yatri i Husqvarna

Jest drogi, daleko mu do rewolucyjnego, ale na europejskim rynku elektryczny motocykl Voge ER10 ma jedną ważną przewagę

Zasila to 29-kilogramowy akumulator o pojemności 4200 Wh, który na jednym ładowaniu jest w stanie przejechać do 120 km, ale jest to małą przesadą, jako że taki wynik uzyskano przy jechaniu 30 km/h z jedynie 75-kilogramowym obciążeniem. To połowa tego, co Voge ER10 może przyjąć na pokład, choć sam waży niewiele, bo 115 kilogramów. Cena za to połączenie, które dopełniają hamulce tarczowe? Całe 6590 euro, czyli około 30000 zł.

Czytaj też: Roadster inspirowany motocyklem, czyli Suzuki Misano

Nie brzmi to szczególnie zachęcająco, ale kiedy spojrzymy na europejski rynek elektrycznych motocykli, zauważymy, że Voge ER10 wypełnia pewną ważną lukę. Przy wadze 115 kg jest po prostu znacznie lżejszy od tych pełnowymiarowych modeli, co ułatwia życie początkującym. Tak się bowiem składa, że w Europie nadal nie ma wielu elektrycznych motocykli w wadze lekkiej, a szkoda.