Wstyd się przyznać, ale dopiero w tym roku miałem okazję odwiedzić Energylandię. Po tym wiem już, że na pewno za rok ponownie się tutaj zjawię. Jeśli ciągle zastanawiacie się nad odwiedzinami to myślę, że ten tekst rozwieje Wasze jakiekolwiek wątpliwości.

Energylandia – organizacja wyjazdu do parku rozrywki

Jeśli jedziecie z daleka to warto zdecydować się także na odwiedzenie Auschwitz. Obóz robi ogromne wrażenie, jednakże o nim napiszę w osobnym tekście. Leży on bardzo blisko Energylandii i można spokojnie połączyć obie rzeczy na raz. Odnośnie spania to wybraliśmy hotel w Oświęciumiu. Rezerwacji dokonaliśmy za pomocą Booking.com (korzystając z tego linku otrzymacie zwrot 50 zł). Miejsce oddalone jest ok. 30 minut od Energylandii. Warto tam podjechać znacznie wcześniej, bowiem 30 minut przed oficjalnym otwarciem braki zostały otworzone. Fakt, że do 10:00 musieliśmy czekać na otwarcie kolejnych, ale warto już stanąć w kolejkach. Dodam jeszcze, że w Energylandii byłem z 16-letnim bratem oraz rodzicami – mamy więc przekrój przez wrażenia wszystkich osób.

Enerygliandia – początki bywają ciężkie

Po otwarciu drugich bramek ludzie zaczęli biec do atrakcji. Serio, nie żartuję. Wszyscy chcieli być pierwsi na Hyperionie i to tam większość osób ruszyła. Nauczeni doświadczeniem poszliśmy na tę atrakcje na samym końcu. Nigdy wcześniej nie byliśmy w tego typu parku rozrywki i dwa nasze pierwsze wybory były mega doznaniami. Najpierw trafiliśmy na Formułę. Był to startowy szok. Duża prędkość, obroty o 360°, przyspieszenie generujące przeciążenia prawie 4,5 g czy prędkość 100 km/h robi swoje. Wyszedłem stamtąd obiecując, że w końcu pójdę do kościoła.

Ale to nie koniec przygód. Na drugie wybraliśmy Mayan. To nas chwilowo dobiło. Spadek z 40 metrów, prędkość 80 km/h, mnóstwo obrotów 360°C czy przeciążenia 5G sprawiły, że poddałem się. Wrażenia były niesamowite, ale strach także. Jest to mega ekscytujący rollercoaster i robi on ogromne wrażenie. Energylandia mówi o wrażenia jak w myśliwcu F16 i ciężko się z tym nie zgodzić.

Po tym nadszedł czas na coś słabszego – Anacondę. Siedzicie tam w łodzi i spadacie do wody z prędkością 55 km/h. Jest to moja ulubiona atrakcja, jest woda, są emocje – jest wszystko co lubię. Nie ma też aż tak ekstremalnych doznań. Świetna atrakcja w celu odpoczęcia od emocji.

Po tym dalej chcieliśmy iść na coś słabszego. Wydawało się tym Aztec Swing. Oj jak bardzo się myliśmy. 32 osoby na kole o średnicy 27 metrów, przeciążenia do 4,5 g i poruszanie się w koło i w poziomie robi wrażenie. W pewnym momencie jesteśmy tak wysoko, że prawie pionowo. Trzeba jednak uważać na żołądek – może się zrobić niedobrze. Jest to także ulubiona atrakcja mojego brata.

Energylandio – przyspieszamy!

Speed to atrakcja, na którą najdłużej czekaliśmy – około 40 minut. Co ciekawe, na resztę w ciągu 20 minut spokojnie jesteście w stanie się dostać. Byliśmy w niedzielę, może to dlatego nie było zbytnio kolejek. Ale wracając. Speed to największy i najszybszy na świecie Water Coaster. Jest to też atrakcja, na której siedziałem z przodu. Emocje zaczynają się już podnoszeniu, gdzie przechyla Was w lewo i prawo. Potem jest tylko gorzej. Prędkość 110 km/h robi wrażenie, podobnie jak końcówka, gdzie lądujecie cali morzy w wodzie. Siedząc w pierwszym rzędzie zalało mnie prawie do kolan, wiec turbosuszarka była niezbędna. Emocje gwarantowane, choć nie są one tak ekstremalne, jak w przypadku innych atrakcji

Zadra to największy na świcie drewniacy roallercoaster. Spadek z 63,8 metra wysokości, 3 inwersje, 90° nachylenia, prędkość 121 km/h czy czas przejazdu równy 1 minutę i 50 sekund wystarczy do opisania emocji, jakie tam występują. Powyżej macie film jak wygląda to z pierwszej osoby – jakim cudem ktoś się na to decyduje?

OK, łapiemy oddech

Tsunami drop oferuje spadek z 40 metrów. Z czystym sumieniem stwierdzam, że jest to raczej lajtowa atrakcja. Nie ma czego się bać, spadek nie jest szybki i można odprężyć się czy zobaczyć z góry cały teren. Fajna atrakcja dla każdego.

Viking to kolejna raczej przyjemna atrakcja. Wygląda niepozornie, ale szybkie obroty czy nagłe zatrzymania są bardzo satysfakcjonujące. Uważajcie tylko na starcie, bo może Was mocno uderzyć w plecy. Jeśli macie z nimi problemy odpuśćcie sobie tę atrakcję. Poza tym nie ma się czego bać.

Powyższe atrakcje są najbardziej emocjonującymi. Z pozostałych warto wspomnieć o bumerangu (dałem radę siedzieć z przodu więc nie jest tam strasznie) oraz RMF Dragon. Przy tej drugiej zdarzyło mi się nawet krzyknąć – początek jest świetny. Obie zjeżdżalnie polecam na start – są dobre do naszykowania się na to, co Was będzie czekało.

Na te atrakcje się nie odważyłem

Zacznę od trzech, na jakie ja się nie odważyłem, ale mój brat już tak. Pierwsza to Space Booster. Czeka się na niego również długo i wygląda on przerażająco. Zobaczcie zresztą sami film co tam się dzieje – obroty praktycznie w każdą stronę. Dodajcie do tego 100 km/h i macie komplet. Brat mówi jednak, że nie jest aż tak strasznie jak się wydaje. Jeśli macie z tym doświadczenia to dajcie znać w komentarzach.

Na Apocalipto również poszedł mój brat i nikt więcej. Jest to huśtawka obracająca się o 360° i jeszcze wokół siebie. Czasami lecicie głową w dól, czasami poziomo – wygląda to naprawdę ekscytująco. Jest to atrakcja schowana w budynku więc musicie jej poszukać. Jeśli szukacie mocnych wrażeń to na pewno je tutaj znajdziecie.

Hyperion to największa atrakcja Energylandii, ale nie zdecydowałem się na nią – po Zadrze miałem dosyć takich emocji. Poszedł na nią jednak mój brat oraz mama. Wrażenia są jedne – szybsze od Zadry, ale mniej przerażające. Wystarczy zresztą usłyszeć krzyki osób na górze, żeby wiedzieć, że szybkość jest ogromna. Energylandia mówi o 80 metrach przy pierwszym spadku oraz prędkości 142 km/h. Na szczycie macie więc wrażenia upadania. Jeśli lubicie tak mocne emocje to jest to obowiązkowa propozycja.

Jedyna atrakcja, na jakiej nikt nie był to Space gun. Stawia on Was w pewnym momencie pionowo i efekt jest niesamowity. Krzyki pokazują, że jest to jedna z bardziej emocjonujących atrakcji – rzadko kiedy wisi się do góry nogami 16 metrów nad ziemią.

Park Wodny dobrym pomysłem na odpoczęcie

Energylandia ma także wliczony w cenę Park Wodny. Skorzystaliśmy z tego w celu odpoczęcia przez 3 godziny. Zjeżdżalnie były jednak mocno okupowane i dobranie się do pontonów było już ciężkie, nie mówiąc o zjeżdżaniu. Jedynie nie było problemów w Tropical Splash – fajnie jest tam się pościgać. Warto też pójść na RMF MAXXX Kamikadze – bez pontonów, pod Wami zapada się ziemia i spadacie. Cały Park Wodny jest świetnym pomysłem na odpoczynek po zjedzeniu czegoś – z pełnym brzuchem pójście na ekstremalne atrakcje może się źle skończyć.

Energylandia to świetne przemyślany teren

W Energylandii świetnie będą bawiły się także dzieci. Jest mnóstwo słabszych atrakcji, gdzie najmłodsi również poczują emocje. Z oczywistych powodów nikt z nas na nie nie wchodził, ale zapewniam Was, że dzieci również będą bawić się rewelacyjnie.

Energylandia to bardzo przemyślane miejsce. Na każdym kroku macie dostęp do picia, jedzenia, toalet czy turbosuszarek (po Speedzie w pierwszym rzędzie wizyta jest obowiązkowa). Widać, że osoba projektująca park wiedziała co robi. Nie ma nigdzie większych kolejek, a różnorodność jedzenia jest naprawdę spora. Wielką zaletą są strefy tematyczne. Wchodząc na smoczy gród znajdujecie się w zamku, jest też między innymi wioska szwajcarska. Park rozrywki chce się zwiedzać godzinami. Wspomnę też jeszcze o okresowych atrakcjach, takich jak teatr, kino 7D czy różne pokazy.

Za rok widzimy się ponownie

Żałuję, że wcześniej nie byłem w Energylandii. Teraz rozumiem osoby, które co roku tam jeżdżą. Praktycznie zawsze jest coś nowego, a w jeden dzień nie da się zwiedzić wszystkiego. Żałuję, że bałem się Hyperiona oraz innych atrakcji – mam jeszcze sporo strachu do pokonania. Energylandia zrobiła na mnie ogromne wrażenie i nie sądziłem, że takie miejsce w Polsce jest możliwe do stworzenia. Jest to przestrzeń dla osoby w każdym wieku i każdy z Was będzie się świetnie tam bawił. Za rok z pewnością tu wracam, a jeśli Wy wahacie się to przestańcie – dzień zleci Wam bardzo szybko, tak świetnie spędzicie tam czas.

Zdjęcia zostały wykonane za pomocą smartfonu Oppo Reno.

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej