WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Technowinki

Fregata Helge Instag pójdzie na żyletki

Norweski rząd podjął decyzję o złomowaniu fregaty z pociskami kierowanymi, która została poważnie uszkodzona w wypadku pod koniec 2018 roku. Dokładnie 8 listopada HNoMS Helge Instag zderzył się z tankowcem, osiadł na mieliźnie, a następnie zatonął u wybrzeży Norwegii. Teraz z kolei dostanie drugie życie, ale zapewne nie takie, o którym te tony blachy mogłyby marzyć. 

Czytaj też: Amerykańscy marines testują broń laserową do niszczenia dronów

Podczas incydentu nikt specjalnie nie ucierpiał prócz oczywiście fregaty, którą załoga skierowała na mieliznę przy skalnym wybrzeżu, aby uchronić ją od zatonięcia. Nie udało się to, bo w pewnym momencie statek zjechał ze skał i od ponad połowy roku bawi się pod wodą w okręt podwodny. Jednak nie na długo, bo według norweskich portali rząd podjął decyzję o jego zezłomowaniu, kiedy obliczono, że jego naprawa będzie droższa od kupna nowego.

Podobno renowacja ma kosztować od 12 do 14 miliardów koron norweskich do naprawy statku, czyli maksymalnie 5.97 miliardów złotych. Skonstruowanie jego zamiennika będzie z kolei tańsze, bo maksymalnie wyniesie 5,59 miliardów złotych, a na dodatek rząd szacuje, że wykorzysta zezłomowane elementy i odzyskany sprzęt za przynajmniej 41 milionów złotych.

Helge Ingstad był jednym z pięciu fregat Fritjof Nansen. Został zbudowany w Hiszpanii, a w chwili kolizji miał już na karku 9 lat. Był uzbrojony w 76-milimetrowy karabin dwufunkcyjny, osiem pocisków Naval Strike, 32 pociski ziemia-powietrze ESSM, cztery torpedy przeciw okrętom podwodnym oraz śmigłowiec NH-90.

Czytaj też: Dron MQ-4 Triton zestrzelony przez Iran jest solidnym kawałem technologii

Źródło: Popular Mechanics