WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Rozrywka

G2A oferuje narzędzie blokowania kluczy w walce o dobre imię

Po zdecydowanie największej „wojnie” G2A z deweloperami, która rozpoczęła się przed ponad tygodniem kurz powoli opada, ale to nie oznacza, że firma ma już spokój. Dlatego po ogłoszeniu, że zwróci 10-krotność skradzionych kluczy i otrzymaniu wkrótce potem „tony wartościowego feedbacku” G2A zaoferowało narzędzie blokowania kluczy

Czytaj też: Valve otworzyło laboratorium testowe na Steam, a Ty powinieneś je odwiedzić

Jak czytamy w oficjalnym oświadczeniu:

Wszystkie odpowiedzi pomogły nam lepiej zrozumieć problem i dzięki nim zobaczyliśmy, że deweloperzy interesują się głównie dwiema kategoriami kluczy: recenzenckimi oraz tymi z giveawayów. Te dwie grupy reprezentują bardzo małą część wszystkich kluczy sprzedawanych na rynku, ale mogą nadal stanowić prawdziwy problem dla twórców.

Trzeba przyznać, że dobrze to G2A rozegrało, omijając już kwestię kluczy z kradzionych kart kredytowych, ale niech nie zwiedzie Was krótkowzroczność. Było to celowe, ponieważ firma podobno zauważyła, że nikt tak naprawdę nie zgłosił oficjalnie kradzieży kluczy po jej ofercie. Ze względu na to postanowiła, że rozwiąże przynajmniej problem wspomnianych wyżej źródeł. Nic dziwnego – te często są pozyskiwane w niemoralny sposób, czyli na przykład za sprawą botów.

Jednak najpierw G2A musi wiedzieć, że narzędzie blokowania kluczy będzie używane przez pokrzywdzonych. Dlatego ogłosiło, że jeśli przynajmniej stu deweloperów wypełni formularz na tej stronie, to rozpocznie prace nad narzędziem, które raz na zawsze powinno zamknąć buzię niezadowolonym (choć nie wszystkich, bo część domaga się usunięcia swoich gier ze sklepu). Lista będzie publiczna, żeby zachować przejrzystość, a G2A pokryje koszty stworzenia tego narzędzia. Teraz tylko deweloperzy muszą okazać zainteresowanie.

Czytaj też: Microsoft ufa deweloperom – wykupieni producenci robią co chcą

Źródło: G2A