Recenzja Gloria Victis – polskiego Wow-a

Gloria Victis opinia

Firma Black Eye Games zajmuje się głównie rozwojem uniwersum Gloria Victis, w którego skład wchodzi mmorpg o tym samym tytule. Od dłuższego czasu tworzy również strategię, Siege Survival: Gloria Victis, która póki co dostępna jest tylko w formie demo na Steamie. W tym artykule przyjrzę się ich pierwszej grze.

Słowem wstępu

Dlaczego porównuję go do Word of Warcraft? Gra ma wielki potencjał i ciekawe uniwersum, a twórcy cały czas starają się je dopracować i wypromować. Wydaje mi się, że w niedalekiej przyszłości może im się udać, ale nie jestem w stanie nawet wyobrazić sobie kiedy to będzie.

Grę odpaliłem w połowie stycznia z ciekawości, jak sobie radzi po tak wielu aktualizacjach – uważam, że robi postęp. Trzeba przyznać że firma Black Eye Games konsekwentnie wprowadza aktualizacje w czasie nie większym niż do dwóch tygodni. Wcześniej grałem w ten tytuł jesienią 2019 i bugów było chyba tyle samo, ale nie jest to gra, w której patrzymy głównie na błędy.

 Rzeczy do poprawy jest sporo, choć po 80 h gry może ze dwa razy całość mi się wysypała. Za to często przeciwnicy dziwnie reagowali. Potrafią oni w ogóle nie zauważyć, że ich atakujemy, a inni gracze lub npc-e zamiast chodzić to posuwają się po powierzchni lub powietrzu. Dość irytujące jest również skakanie, które cofa nas do momentu sprzed skoku przy różnych obiektach – można tak się w to bawić w nieskończoność. Oczywiście zdarzało się to czasami i tylko przy niektórych obiektach. Z błędem tym miałem do czynienia od samego początku gry i za każdym razem gdy włączałem Gloria Victis prędzej czy później widziałem te “irytujące zapętlone skakanie”.

 Miałem również wrażanie, że mój ekwipunek żyje swoim życiem jeśli chodzi o zawartość drobnicy. Mam tu na myśli ilość kamienia, drewna, skór i innych mało znaczących surowców potrzebnych do wytwarzania tych ważniejszych przedmiotów. Czasem wydawało mi się że zmieniały one swoją ilość lub znikały, ale ręki nie dałbym sobie uciąć. Za to często surowce i przeciwnicy potrafili znikać. Znikanie przeciwników to było jeszcze pół biedy, ale gdy surowce znikają przed nami to już wpadałem w lekką irytację. Kto wie, może po ostatniej aktualizacji dopiero się to pojawiło.

Nowością po tak długiej przerwie są konie (mam na myśli ich oswajanie), walka na nich oraz drzewko umiejętności, którego na razie jeszcze nie ogarnąłem. Niestety animacja walki teraz najbardziej kuleje, ponieważ konie często suną, a sama animacja ich poruszania się jest bardzo sztywna i nienaturalna.

Czytaj też: Recenzja filmu Wykopaliska – wielkie odkrycie i ukryte emocje
Czytaj też: Snowpiercer powraca z drugim sezonem. Recenzja pierwszego odcinka
Czytaj też: Recenzja serialu Rozczarowani – sezon 3

Zacznijmy od początku

Gloria Victis to średniowieczne MMORPG, które kusi nas swoją otwartością i światem tętniącym życiem. Czy to prawda? Jak najbardziej. Możemy w nim robić co chcemy – zostać wojownikiem, łucznikiem lub rzemieślnikiem.

 Jako rzemieślnik i rolnik spędziłem najwięcej czasu i jak nie przepadam za craftingiem, to tutaj zbierając surowce, a przed monitorem popijając kawkę i słuchając audiobooka, świetnie się bawiłem, ale to nie wszystko. Po za tym, że crafting jest super rozbudowany i przemyślany, a handel z graczami daje również frajdę, nie mógłbym nie zwrócić uwagi na walkę, która dzieje się między nacjami, a jej częstotliwość jest wysoka. Jest to oczywiście spowodowane ciągłym zaangażowaniem graczy, którzy świetnie się bawią w poszerzanie swoich granic lub ich obronę. Podczas styczniowego odpalenia gry wstąpiłem do jednego sojuszu polskiego i dzięki temu miałem okazje podpytać wielu graczy, jak bawią się w ten tytuł i co im przeszkadza.

W grze widać mocną inspirację takimi tytułami jak pierwsze Mount & Blade i ukochaną przez polskich graczy serią Gothic.

Gloria Victis opinia

Patrząc na to szczegółowo, widać jak mechanika walki jako piechota czy konno jest bardzo podobna do gry Mount & Blade. Zależnie od ustawienia kursora zadajemy cios przeciwnikowi – nie tyczy się to tarcz. Może i lepiej ponieważ, ta mechanika kombinowania kursor-tarcza już w Mount & Blade trochę irytowała. Dodatkowo dorzucono mechaniki trollujące tarczowników – gdy próbujemy wycofać się z podniesioną tarczą, przeciwnik używając kopniaka może nas tym ogłuszyć. Za to ten sam kopniak nie działa w ten sam sposób na graczy, którzy nie podnieśli do obrony tarczy. Niby proste, ale tak dobrze rozwija mechanikę walki, że jestem pod nie małym wrażeniem złożoności niektórych starć. Również system posiadanej przez nas energii ma ważną rolę walkach. W strzelaniu z łuku ważny jest rodzaj zbroi jaką nosimy. Jeśli np. wykupujemy tylko ciężką zbroję, nie opłaca nam się używać łuku, ze względu na szybką utratę wytrzymałości. Podczas strzelania mocno obrywamy po naszej wytrzymałości i w przypadku biegnącemu ku nam przeciwnikowi nie damy już rady z nim walczyć. W praktyce wygląda to tak, że jeśli jesteśmy ciężkozbrojnym wojem i oddamy 3 strzały w odległego przeciwnika, to gdy podejdzie jedyne co nam zostanie to obrona tarczą i wsparcie kolegów. 

Czytaj też: Recenzja serialu WandaVision – odcinek 3
Czytaj też: Recenzja filmu W strefie wojny
Czytaj też: Recenzja serialu WandaVision – dwa pierwsze odcinki to to powiew świeżości w uniwersum

Świat i potwory w Gloria Victis

Tak jak wcześniej pisałem, widać w nim inspirację uniwersum Gothic-a, a sam świat wygląda bardzo podobnie, jak z pierwszego Wiedźmina, choć może jest jaśniejszy, a przez to odrobine radośniejszy.

Odnośnie potworów i świata fantasy, niestety nie ma nigdzie tego opisanego. Z własnego doświadczenia mogę jedynie napisać, że napotkałem ścierwojady, tak te z Gothic-a. Były też trolle, gobliny, wielkie pająki i południce. Wiem że jest tego więcej, niestety na stronie nie ma bestiariusza, a szkoda. Odpowiadając na hipotetyczne pytanie zadane przez czytelnika, tak, każdy z potworów ma unikalny rodzaj walki i ataków. Nie tak jak w Dark Souls, ale każdy jest unikalnym przeciwnikiem.

W samej grze nie ma jakiegoś głównego wątku fabularnego i wszystko tak naprawdę rozbija się o trzy nacje które walczą o dominację w kontynencie. Ismirowie to taka wersja wikingów, Midlandczycy kojarzą mi się z niemieckim późnym średniowieczem i Cesarstwo Sangmaru, które inspirowało się imperium Rzymskim. Kiedy po raz pierwszy zainstalowałem grę dołączyłem do Cesarstwa Sangmaru i gdy odpaliłem ją w połowie stycznia, z myślą o sprawdzeniu innych nacji, okazało się, że nie mogę stworzyć postaci i dołączyć nią do kogoś innego.

 Jest to więc ważne, żeby każdy kto będzie miał ochotę zagrać w ten tytuł miał pewność co do nacji. Domyślam się że twórcy zrobili to z powodu mocno rozwiniętych konfliktów na mapie pomiędzy frakcjami. Musieli się oni jakoś zabezpieczyć w razie gdyby jakiś gracz chciał stworzyć postać we wrogim obozie i trollować swojego wroga. Tak, konflikt w tej grze jest odczuwalny i wciąż nie mogę w to uwierzyć jak świetnie się im to udało.

https://www.youtube.com/watch?v=PTG0K5mk-s4

Twórcy gry od podstaw tworzyli swoje nacje co widać chociażby po odmiennych wierzeniach i specjalnościach każdej z nich, a także historii i kulturze, którą każda z nich chce nam przekazać. Nie będę się na ten temat rozpisywał, ponieważ jest tego sporo i zasługiwało by to na osobny artykuł. Polecam zainteresowanym obejrzeć stronę główną gry gdzie wszystko znajdziecie.

 Niestety w świecie nie ma magii, którą możemy się posługiwać, ani npc-ów nią władających. Nie jest to dziwne, ponieważ rozmach gry i jej mechanik jest ogromny. Jeśli twórcy mieli by dodać jeszcze magię to całość mogła by się posypać. Może kiedy wyjdą w końcu z wczesnego dostępu zaczną myśleć o dodaniu tak typowej dla gier fantasy mechaniki.

Czytaj też: Recenzja serialu Euforia – odcinek specjalny 1: Rue
Czytaj też: Recenzja 3 sezonu Star Trek: Discovery
Czytaj też: Recenzja serialu Lupin – Netflix rozpoczyna 2021 rok mocnym tytułem

Przejdę teraz do trudnego tematu grafiki w Gloria Victis

Jak już wcześniej pisałem, gra wygląda jak pierwszy Wiedźmin, czyli gra z 2007. Jak na 2021 jest ona toporna brzydka i kanciasta – od razu odradzam tytuł każdej osobie, która zwraca na to uwagę. Z drugiej strony chciałbym napisać, że widzę pozytywną zmianę w wykorzystaniu zaprojektowanych elementów, czyli drzew, skrzynek, kamieni i innych tego typu rzeczy. Są one o wiele lepiej rozmieszczone, dzięki czemu gra wydaje się obszerniejsza. Ponad rok wcześniej swobodnie wędrują po mapie często napotykałem pustkę, mam namyśli teksturę trawy i wielkie nic. W styczniu zauważyłem, że twórcy starali się wypełnić każdą przestrzeń tak, aby gra wydawała się żywsza i obszerniejsza. Na sam koniec wątku graficznego chciałbym napisać, że pomimo swojej brzydoty ma urok pierwszego wiedźmina, który dobrze komponuje się z muzyką. Za to niski stan jakości graficznej odbija się pozytywnie na większej ilości graczy, których nie stać lub nie potrzebują lepszego sprzętu komputerowego.

Gloria Victis opinia

Pomimo jednak tak wielu pozytywnych czynników graficznych, gra jest słabo zoptymalizowana i widać duże różnice fps-ów. Gdy swobodnie wędrowałem sobie po świecie miałem prawie 180 fps. Dla porównania przeszedłem do stolicy gdzie miałem ledwo 45 fps. Jest to ważne, ponieważ w przypadku wielkich starć, o których słyszałem od członków sojuszu, pecety nie dają sobie rady, ponieważ graczy na serwerze jest zbyt wielu.

Na zakończenie artykułu mogę szczerze napisać, iż polecam grę wszystkim lubiącym doświadczenia gier online z mocnym comunity. Gra się przyjemnie, a reszta graczy bardzo chętnie chce wejść w interakcje. Twórcom życzę, aby gra wyszła ze wczesnego dostępu i zasłużyła sobie w pełni na miano wielkiego, wspaniałego uniwersum online.