WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Po godzinach

Co zawiniło przy starcie rakiety płaskoziemca?

Zwolennik teorii płaskiej ziemi, a więc Mike Hughes nie gości w mediach po raz pierwszy i choć jest to wystąpienie z przymrużeniem oka, to już w 2018 roku wystrzelił się na rakiecie domowej roboty na wysokość 572 metrów, aby „na własne oczy zobaczyć krzywiznę ziemi”. 12 sierpnia miała mieć miejsce kolejna tego rodzaju misja, ale została przesunięta na 17 sierpnia, bo przed kilkoma dniami rakieta tego płaskoziemca nie wystartowała przez zbyt słabą grzałkę.

Czytaj też: Zbrodnia idealna, czyli plany zalania torrentów polskim serialem Wiedźmin

W najnowszej próbie Hughes chciał osiągnąć wysokość 1500 metrów na kalifornijskiej pustyni Mojave, ale w jego parowej rakiecie coś „nie pykło”. Tym czymś była grzałka, która miała rozgrzać zbiorniki wody na tyle, aby zamieniły się w parę, która z kolei ma zapewnić wystarczający ciąg do wzniesienia naszego pana odkrywcy w rakiecie w powietrze.

Okazało się, że kupiona w serwisie Craigslist grzałka za 325 dolców nie była w stanie podgrzać wody do 200 stopni Celsjusza. Była to temperatura potrzebna do wytworzenia pary napędzającej rakietę. Ta przeszła oczywiście stosowne modyfikacje po próbie z 2018 rok i choć planowane osiągnięcie 1500 metrów nie umożliwi mu zobaczenia tego, czego zdecydowanie nie chce (dowodu na kulistość ziemi), to kto wie, co tam zobaczy? Może i żółwia?

Czytaj też: Poznajcie kobietę odpowiedzialną za jedne z najciekawszych noży domowej roboty

Źródło: Live Science