WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Publicystyka

Horror w maszynie – historia rozwoju gier grozy, cz. 3

W poprzednich część opisano początki horroru w grach oraz tytuły, które uznawane są za kultowe w tym gatunku. Jednak groza to nie tylko “survival horror”… 

Horror widziany oczami bohatera 

Horror i rozwałka – DOOM

W latach 90. popularność zaczął zyskiwać zupełnie odmiennym gatunkiem gier wideo, który również korzystał z konwencji horroru. Były to tzw. shootery, popularnie nazywane również strzelankami. Produkcje tego rodzaju wykorzystywały perspektywę pierwszoosobową, która pozwalała na wzmocnienie immersji i szoku. Jedną z popularniejszych gier wideo korzystającej z tych rozwiązań był DOOM wydany w 1993 roku. Tytuł od razu stał się bestsellerem, zapadając na długie lata w pamięci milionów podekscytowanych nastolatków. DOOM miał trójwymiarowe środowisko, wartką akcję i hordy demonicznych wrogów, co przyciągało wielu graczy. W niektórych momentach tytuł mógł przestraszyć niejednego użytkownika.

Czytaj też: Horror w maszynie – historia rozwoju gier grozy, cz. 1

Historia opowiadała o portalu do piekła, który został otworzył się na jednym z księżyców Marsa. Zadanie pokonania sług Lucyfera i zamknięcia portalu zostaje zlecone samotnemu żołnierzowi kosmicznej floty. Tytuł był krwawy i pełen przemocy. Po oddaniu celnego strzału przeciwnicy eksplodowali, rozbryzgując wszędzie krew i kawałki ciała. Demoniczne kreatury czaiły się na każdym kroku, a same lokacje skrywały liczne pułapki. Pomimo rozbudowanej akcji i szybkiego tempa rozgrywki, DOOM udowodnił, że nawet strzelanki mogą być efektywnymi nośnikami horroru.

Horror inspiracją – System Shock

Po sukcesie Resident Evil w połowie lat 90. coraz więcej twórców czerpało z konwencji horroru w trakcie pracy nad swoimi produkcjami. Jednym z kolejnych udanych tytułów był System Shock 2 (Looking Class Studios, 1999), wydany w 1999 roku. Gra była na początku niedoceniona, jednak udało jej się wywrzeć spory wpływ na całą branżę. 

Wprowadzała wiele pomysłowych rozwiązań i technik, bez których trudno jest sobie wyobrazić obecnie powstające produkcje. Tytuł łączył w sobie klimat produkcji science – fiction z cyberpunkową estetyką. Możliwe było gromadzenie punktów doświadczenia, które pozwalały na rozwój wybranych umiejętności bohatera. Jednak pomimo wykorzystania tych elementów niespotykanych w innych gra z gatunku survival horror, System Shock 2 nie odstawała od nich przerażającą atmosferą, pełną napięcia i strachu.

Strach ma wielkie oczy – F.E.A.R

Warto również wspomnieć o grze F.E.A.R, która została wydana w 2005 roku przez studio Monolith Productions. Choć na pierwszy rzut oka wydaje się ona kolejną pierwszoosobową strzelanką, to jednak jest to wyjątkowa produkcja pod względem połączenia zachodniego stylu gier z gatunku FPS z japońskim podejściem do horrorów. Główną antagonistką jest Alma, mściwa zjawa posiadająca zdolności parapsychiczne. Przywodzi ona na myśl duchy znane z takich filmów jak Ring, Dark Water czy Ju-On Klątwa. Gracz wciela się w postać członka specjalnego oddziału wojskowego, którego zadaniem jest pokonanie tajemniczej grupy przestępców na czele, której stoi Paxton Fettel.

Książkowy horror – Cthulhu: Dark Corners of the Earth

Kolejną ciekawą produkcją korzystającą z pierwszoosobowej perspektywy jest Call of Cthulhu: Dark Corners of the Earth, która czerpie inspirację z twórczości HP Lovecrafta, szczególnie jego opowiadania Widmo nad Innsmouth. W trakcie rozgrywki gracz wraz z bohaterem przemierza standardowe, lecz równie przerażające lokacje takie, jak porzuconą posiadłość czy szpital psychiatryczny. 

Tytuł korzysta z systemu zdrowia psychicznego, które pogarsza się, gdy postać jest świadkiem przerażających zdarzeń. Gdy jego poziom drastycznie się obniży, bohater popełnia samobójstwo. Ponadto, produkcja stara się przedstawić w sposób jak najbardziej realistyczny odniesione obrażenia. Gdy postać zrani się w nogę, jej ruchy stają się powolne, a uszkodzenie ręki prowadzi do trudności w celowaniu bronią. Dzięki dopracowanej atmosferze i ciekawych rozwiązaniach technicznych Call of Cthulhu: Dark Corners of the Earth prezentuje zarówno przerażającą, jak i wymagającą rozgrywkę.

Straszydła w kosmosie – Dead Space 

Dead Space wydane w 2008 roku przez EA stanowiło powrót horroru do przestrzeni kosmicznej. Głównym bohaterem był inżynier Isaac Clarke, który wraz z małym zespołem ratunkowym wyrusza na misję, aby sprawdzić, co stało się z załogą statku górniczego, która wysłała sygnał ratunkowy. Wkrótce zostaje zmuszony do zmierzenia się w pojedynkę z krwiożerczymi kosmitami, którzy zdziesiątkowali personel jednostki. 

Twórcy czerpali inspirację z takich kultowych filmów jak Obcy (Ridley Scott, 1978) oraz Coś (John Carpenter, 1982). Całość rozgrywki powróciła do początków survival horroru. Perspektywa była trzecioosobowa, a amunicja i inne przedmioty były w bardzo ograniczonej ilości. Prezentacja poziomu zdrowia była wyświetlana za pomocą wskaźników na kombinezonie bohatera, co stanowiło bardzo oryginalne podejście do interfejsu. Jednak głównymi wadami tytułu były jego przewidywalność i męczące potyczki z przeciwnikami.

Próba powrotu do okresu świetności

Horror na prowincji – Alan Wake 

W 2010 roku twórcy gier wideo postanowili powrócić do specyfiki produkcji tworzonych w klimacie horroru lat 90. Na rynku pojawił się wówczas Alan Wake od studia Remedy Entertainment. Tytułowym bohaterem był ponury pisarz, który od pewnego czasu cierpi na blokadę twórczą. Razem z żoną postanawia się udać na odpoczynek do urokliwej miejscowości, Bright Falls. Jednak po dotarciu na miejsce w wyniku tajemniczego splotu wydarzeń ukochana Alana znika. Pisarz wyrusza na poszukiwania, w trakcie których odkryje również prawdę o sobie samym. 

Ewidentną inspiracją dla twórców tytułu był popularny serial telewizyjny Miasteczko Twin Peaks (David Lynch, Mark Frost, 1990-1991). Najsilniejszym atutem produkcji były jej upiorne lokacje, w szczególności las. Niestety grze nie udało się stworzyć silnej atmosfery napięcia i przerażenia, a postacie były mało przekonujące.

Strach i zapomnienie – Amnesia 

Studio Fictional Games miało swój wkład w ożywienie gatunku horroru, dzięki swoim produkcjom, szczególnie serii Penumbra (2007-2008) i Amnesia (2010-2013). Były to produkcje korzystające z perspektywy pierwszoosobowej i opierające się na mechanice znanej z innych gier z gatunku survival horror. Bohaterowie byli słabymi, zwykłymi ludźmi, pozbawionymi nawet możliwości obrony. W trakcie konfrontacji z przeciwnikami gracz musiał uciekać i znaleźć bezpiecznej kryjówki. 

Ponadto, Amnesia korzysta również ze wspomnianego wcześniej „systemu zdrowia psychicznego”. W zależności od poziomu przerażenia postaci może ona nawet zemdleć, przez co stanie się bardzo łatwym celem dla upiornych stworzeń. Dzięki niezwykłej, przerażającej atmosferze, poczuciu izolacji i bezsilności oraz ciekawej fabule obie serie ożywiły powoli umierający gatunek survival horroru.

Czytaj też: Horror w maszynie – historia rozwoju gier grozy, cz. 2

W ostatnich latach na rynku gier wideo pojawiło się kilka ciekawych produkcji, takich jak Outlast (Red Barrels, 2013) czy Layers of Fear (Bloober Team, 2016). Jednak widać, że „złoty wiek” horrorów, który trwał od połowy lat 90. do początku XXI wieku, skończył się. Warstwa psychologiczna, misternie budowana atmosfera i powolne tempo rozwoju wydarzeń zostały porzucone na rzecz szybkiej akcji, krwawych pojedynków i armii atakujących potworów. Osamotnieni i bezbronni bohaterowie zniknęli, a zastąpili ich dobrze uzbrojeni członkowie jednostek specjalnych. 

Czytaj też: Popularność gier planszowych a gier wideo

Tytuły tworzone przez duże studia i skierowane do masowego odbiorcy stawiają głównie na wartką akcję i brutalne pojedynki. Takie produkcje mają największe szanse na sprzedanie się z ogromnym zyskiem. Natomiast bardziej klimatyczne produkcje z przemyślaną i wciągającą fabułą powstają gównie w mniejszych firmach nastawionych bardziej na oryginalność swoich gier, a nie ich potencjał marketingowy.