Reklama

Ważą się losy Huaweia w polskim 5G. Potencjalna blokada uderzy w nasze kieszenie

Już w najbliższą sobotę w Polsce wyląduje sekretarz stanu USA Mike Pompeo. Tematów, które padną w rozmowach z polskimi władzami, jest wiele. Ale jest wśród nich również temat bezpieczeństwa sieci 5G oraz bezpiecznego Internetu. Pod tymi ładnie brzmiącymi hasłami kryje się jedno – potencjalna blokada Huaweia przy budowie sieci 5G w Polsce. Opinie rynku są zgodne – to może mocno wpłynąć na ceny usług komórkowych. Z kolei wiele krajów pokazuje, że Huawei nie jest taki straszny i nie zamierzają uginać się pod naciskami Stanów Zjednoczonych.

Czego mogą od nas wymagać Stany Zjednoczone?

Śledząc ostatnie wypowiedzi Mike’a Pompeo możemy być pewni, że Komunistyczna Partia Chin zostanie odmieniona w trakcie rozmów z polskimi władzami przez wszystkie możliwe przypadki. Otwarta wojna handlowa pomiędzy Chinami i Stanami Zjednoczonymi przybiera na sile w ciągu ostatnich tygodni.

Jako że Stany Zjednoczone lubią podkreślać jak ważnym sojusznikiem jest dla nich Polska, a Polska nie mniej lubi się tym chwalić, wymagania wobec naszego kraju mogą być takie same jak w przypadku Wielkiej Brytanii. Czyli innego ważnego sojusznika. Mowa o całkowitej blokadzie obecności sprzętu Huaweia w polskich sieciach 5G. A jako, że docelowa sieć 5G działająca na częstotliwości 3,4-3,6 GHz jeszcze w Polsce nie powstała i w tym roku na pewno nie powstanie, to czas wprowadzenia blokad może być bardziej restrykcyjny niż w Wielkiej Brytanii. Tam sprzęt Huaweia ma zniknąć z sieci 5G do 2027 roku. W Polsce wymóg wykluczenia chińskiego giganta cały czas można jeszcze wpisać w wymagania postawione przed operatorami w ramach czekającej na ponowienie aukcji częstotliwości sieci 5G. To właśnie na to mogą naciskać Stany Zjednoczone.

Czytaj też: Brytyjskie 5G bez Huaweia. Jest plan usunięcia chińskiego sprzętu

Ceny abonamentów w Polsce są (jeszcze) niskie. Po części to zasługa Huaweia

Sprzętu Huaweia w polskich sieciach komórkowych jest sporo. To między innymi właśnie z tego powodu operatorzy mogą oferować niskie ceny abonamentów. Te owszem, ostatnio idą w górę, ale na tle Europy nasze oferty to istne komórkowe El Dorado.

Niskie ceny abonamentów odbijają się na finansach operatorów. Poniższy wykres pokazuje stosunek wzrostu zużycia danych przez użytkowników do przychodów operatorów (ARPU – ang. średni przychód z użytkownika) w latach 2018-2019.

Przychody operatorów z ofert jak widać są bardzo niskie, ale przy rozbudowie sieci operatorów ratuje dostęp do taniego, ale jak wynika z opinii przedstawicieli rynku, jednocześnie bardzo dobrego sprzętu z Chin. To główny czynnik, który pozwala operatorom utrzymać stosunkowo niskie ceny abonamentów.

Spójrzmy na kolejny przykład – dane Komisji Europejskiej dotyczącej cen abonamentów w 2019 roku. W kolumnach znajdują się przykładowe koszyki usług – Internetu mobilnego lub typowych abonamentów mieszanych. Kolory oznaczają ceny – zielony najniższe, czerwony najwyższe. W tabeli poniżej znajdują się średnie ceny dla danych przedziałów cenowych w Euro. Jak widać, Polska niemal po całości świeci się na zielono.

Czytaj też: Huawei ma najwięcej stacji bazowych na świecie. Pomaga w tym budowa sieci 5G

Głosy rynku są zgodne – rezygnacja z Huaweia będzie nas kosztować

O komentarz w tej sprawie poprosiłem przedstawicieli rynku.

Piotr Mieczkowski, prezes Fundacji Digital Poland powiedział:

Według tajwańskiej firmy analitycznej TrendForce, Huawei jest liderem rynku RAN z udziałem 28,5%. Łącznie z Ericssonem i Nokią te trzy podmioty mają 77% rynku RAN na świecie.

Z punktu widzenia operatorów, znaczne ograniczenie roli Huawei wpłynie negatywnie na ceny czy możliwości przyszłej sieci 5G w Polsce. Skłaniam się też do wniosku, że wzrosną również ceny usług telekomunikacyjnych dla konsumentów, gdyż firma ta posiada bardzo duży udział w rynku wśród operatorów komórkowych i stacjonarnych. W mojej ocenie stracą na tym też emeryci (OFE) i inwestorzy poprzez niższe wyceny spółek Play czy Orange na GPW w związku ze znacznymi wydatkami na wymianę sieci. Tak dużego wpływu nie miałyby ewentualne zapisy o stopniowej wymianie sieci np. w perspektywie 2028-2030. Obecna wymiana z punktu widzenia rynku telekomunikacyjnego, polskiej gospodarki i konsumentów byłaby mocno negatywna.

Czytaj też: Prezes Orange – wykluczenie Huaweia z budowy sieci 5G to niebezpieczna decyzja

Z kolei prezes T-Mobile w trakcie ogłoszenia wyników finansowych za II kwartał 2020 roku powiedział, że budowa sieci 5G bez udziału obecnych dostawców będzie ekstremalnie trudne. Wykluczenie jakichkolwiek firm z budowy sieci 5G negatywnie wpłynie na konkurencyjność na rynku. Podniesie to również koszty budowy sieci 5G oraz wprowadzi komplikacje od strony technicznej. Prezes T-Mobile co prawda nie mówił wprost o żadnej firmie, ale w tym przypadku interpretacja tego zdania może być tylko jedna.

Niemcy pokazują, że Huawei nie jest taki straszny

Niemcy bardzo długo debatowali nad tym, czy wykluczać Huaweia, czy też nie. Z jednej strony Angeli Merkel bardzo zależy na dobrych stosunkach z Chinami. Z drugiej pojawiały się głosy mówiące o tym, że Amerykanie w końcu pokazali jakiekolwiek dowody świadczące o faktycznym zagrożeniu ze strony Huaweia. To jednak podobno miało miejsce pod koniec 2019 roku i jak widać, dowody musiały być bardzo przekonujące, skoro przez tyle czasu nie zostały podjęcie żadne decyzje. Niemcy wiedzą też, że nie wystarczy tylko zablokować Huaweia z sieci 5G, ale trzeba też wymienić chińskie podzespoły w już istniejących sieciach komórkowych. A to są miliardowe wydatki i lata opóźnień w rozwoju rynku.

Czytaj też: Belgia i Niemcy nie boją się Huaweia

Tymczasem Niemiecka Federalna Agencja ds. Sieci w porozumieniu z Federalnym Urzędem ds. Bezpieczeństwa Informacji (BSI) i Federalnym Rzecznikiem Ochrony Danych i Wolności Informacji opublikowała projekt katalogu, który zawiera wymagania dotyczące bezpieczeństwa funkcjonowania sieci oraz przetwarzania danych osobowych. Owy katalog zakłada następujące elementy:

  • krytyczne komponenty są certyfikowane,
  • uzyskiwane są deklaracje wiarygodności od producentów i dostawców systemów,
  • zapewniona jest integralność produktu,
  • wprowadzany jest monitoring bezpieczeństwa,
  • tylko przeszkoleni specjaliści są zatrudniani w obszarach związanych z bezpieczeństwem,
  • dostępne są wystarczające rezerwy,
  • unika się monokultur.

Co ważne z punktu widzenia Huaweia, komponenty sieci radiowej (RAN) nie są uznane jako część obszaru krytycznego. Dostawcy sprzętu muszą zapewnić zobowiązanie do ścisłej współpracy w zakresie bezpieczeństwa i zapewnienia środków organizacyjnych i prawnych, że informacje o klientach nie trafiają za granicę z inicjatywy własnej lub osób trzecich. Zdaniem niemieckich mediów, takie zapisy powodują, że wykluczenie Huaweia praktycznie nie wchodzi w grę.

Czytaj też: Usunięcie Huaweia z europejskiego 5G to nie tylko miliardy euro strat

Ryszard Hordyński, dyrektor ds. strategii i komunikacji w Huawei powiedział:

Przygotowany przez niemieckie organy dokument stanowi przede wszystkim rzeczowy przegląd warunków technicznych, jakie muszą spełnić między innymi dostawcy sprzętu telekomunikacyjnego, aby zostać dopuszczonym do budowy sieci. Podejście oparte na jasnych kryteriach i jednakowych dla wszystkich zasadach niezmiernie nas cieszy i liczymy, że podobne rozwiązania zostaną wprowadzone również w Polsce. Co szczególnie istotne, Niemcy promują system deklaratywny, połączony m.in. ze zobowiązaniem dostawców do nieprzekazywania danych podmiotom trzecim. Jest to podejście niezwykle racjonalne, zakładające, że rynek pozostanie otwarty dla wszystkich producentów, a ustawodawca nie będzie brał pod uwagę bezpodstawnych uprzedzeń.

Czesi odrzucają propozycję Amerykanów

Podczas wizyty Mike’a Pompeo w Czechach miało dojść do podpisania protokołu ustaleń na temat cyberbezpieczeństwa, w tym przedłużenia umowy dotyczącej bezpieczeństwa sieci 5G. Ostatecznie do tego nie doszło i Czesi odmówili podpisania dokumentu.

Nasi południowi sąsiedzi jasno powiedzieli, że w spawie bezpieczeństwa sieci 5G zamierzają trzymać się ustaleń Unii Europejskiej. Nie zamierzają przy tym podejmować żadnych jednostronnych kroków, pomimo nacisków ze strony Stanów Zjednoczonych.

Karel Havlíček, czeski wicepremier oraz minister przemysłu, handlu i transportu powiedział:

Republika Czeska musi dokładnie zbadać każdego potencjalnego dostawcę pod kątem cyberbezpieczeństwa. Zasady przebiegu tego procesu będą zawarte w Akcie o cyberbezpieczeństwie, a obecna aukcja 5G będzie zgodna z tym prawem. Jasno określamy parametry tego, czym jest to bezpieczeństwo i jak musi się zachować potencjalny operator, który wprowadzi sieć 5G. I nie mówmy, czy to ta czy ta firma, ale wprowadzimy konkretne zasady, których będzie należało ściśle przestrzegać.

Skoro Huawei jest niebezpieczny, to skąd transparentność i certyfikaty?

Przyjmijmy, że Amerykanie mają rację. Huawei jest zły, niebezpieczny i siecią 5G zamierza nas szpiegować na rzecz Chińskiej Partii Ludowej. Czy w takiej sytuacji firma pozwalałaby na dowolny wgląd i analizowanie kodu źródłowego swojego oprogramowania? Obecnie to właśnie Huawei robi. Zainteresowane podmioty mogą uzyskać dostęp do kodu, który mogą dowolnie przeanalizować i szukać w nim niebezpiecznych treści. Mogą to zrobić zarówno służby, jak i operatorzy przed zakupem podzespołów firmy.

Drugim elementem przemawiającym za Huaweiem są kolejne certyfikaty bezpieczeństwa. Przyznają je niezależne ośrodki badawcze, które sprawdzają sprzęt pod kątem bezpieczeństwa według tych samych międzynarodowych standardów. Identycznych dla Huaweia, Ericssona, Nokii czy Samsunga. W takich testach chińska firma otrzymuje wysokie wyniki. Jeden z takich testów był niedawno prowadzony w certyfikowanym laboratorium w Hiszpanii zgodnym z normami Common Criteria. Podobną placówkę mamy w polskim Instytucie Łączności, ale jak wynika z moich informacji, sprzęt Huaweia nie był w nim jeszcze testowany.

Wykluczenie Huaweia dzisiaj wygląda jak decyzja polityczna, za którą zapłacimy my

Na chwilę obecną nic nie wskazuje na to, aby Polska miała zamiar w jakikolwiek sposób nie spełnić żądań Stanów Zjednoczonych. Ostatnio mocno pokazał to choćby Mateusz Morawiecki. Choć z drugiej strony w rządzie jest rozłam. Jak donosi Gazeta.pl ministrowie rolnictwa i spraw zagranicznych obawiają się kryzysu dyplomatycznego i problemów z eksportem żywności do Chin. Jej wartość w 2019 roku wyniosła 207 mln euro, a ogółem wartość eksportu polskich towarów do Chin to 11,3 mld zł i ta liczba stale rośnie. Z kolei na jesień planowana jest wizyta Andrzeja Dudy w Chinach, ale w przypadku otwartych deklaracji dotyczących blokady Huaweia, może nie dojść do skutku.

Jednak wszystko to wygląda tylko i wyłącznie na czystą grę polityczną. Przez ostatnie długie miesiące opinia publiczna ani razu nie zobaczyła nawet cienia dowodu przeciwko chińskiemu Huawei. Mamy za to niekończące się pasmo oskarżeń bez pokrycia. Zaskakujące jest też to, że nagonka nie dotyczy ogółu chińskich firm, ale w zasadzie tylko Huaweia (i rykoszetem ZTE). Kiedy niedawno wyszło na jaw, że Xiaomi bardzo mocno szpieguje swoich użytkowników, po przeprosinach w stylu Filipa Chajzera – Nooo… ogólnie to faktycznie szpiegujemy, więc jeśli ktoś poczuł się urażony to przepraszamy, w kilka dni o sprawie zapomniał cały świat.

Niestety za polityczne ambicje rządzących i chińską manię Donalda Trumpa możemy ostatecznie mocno zapłacić my. Wykluczenie Huaweia z polskiej sieci 5G to ograniczenie konkurencyjności. Tego rynek nie lubi, bo to bardzo mocny bodziec do wzrostu cen. A operatorzy wzrost cen muszą sobie jakoś rekompensować. Najłatwiej zrobić to kosztem naszych portfeli.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News