Test Huawei Mate 40 Pro. Jeśli to ostatni taki smartfon - będziemy płakać

Test Huawei Mate 40 Pro. Jeśli to ostatni taki smartfon – będziemy płakać

Huawei Mate 40 Pro debiutował w atmosferze niepewności, żeby nie powiedzieć wręcz lekkiej żałoby. Po kilku miesiącach mogę śmiało powiedzieć, że gdyby nie jeden szczegół, byłby to najlepszy smartfon 2020 roku.

Specyfikacja Huawei Mate 40 Pro

  • szklano-metalowa obudowa o wymiarach 162.9 x 75.5 x 9.1mm, masa 212 gramów, wodoszczelna zgodnie z normą IP68,
  • ekran OLED o przekątnej 6,76 cala, rozdzielczość 1344 x 2772 piksele, HDR 10, 90 Hz,
  • układ Kirin 9000 5G z 8-rdzeniowym procesorem, grafila Mali-G78 MP24,
  • 8 GB pamięci RAM, 256 lub 512 GB pamięci wbudowanej, gniazdo kart nanoSD,
  • aparat główny Leica 50 Mpix (F/1.9, 23mm, 1/1.28″, 1.22µm, laserowy autofocus), aparat szerokokątny 20 Mpix (F/1.8, 18mm), aparat z peryskopowym teleobiektywem 12 Mpix (F/3.4, 125mm, optyczna stabilizacja obrazu, 50-krotny zoom optyczny), nagrywanie filmów [email protected]/30fps, [email protected]/60/120/240/480fps, [email protected], [email protected],
  • przedni aparat 13 Mpix (F/2.4, 18mm), czujnik ToF 3D do rozpoznawania twarzy,
  • 5G, Wi-Fi 6, czytnik linii papilarnych w ekranie (optyczny), Bluetooth 5.2, USB-C, głośniki stereo,
  • akumulator o pojemności 4400 mAh, szybkie ładowanie o mocy 66W, szybkie ładowanie bezprzewodowe o mocy 50W, ładowanie bezprzewodowe zwrotne o mocy 5W,
  • Android 10, EMUI 11, brak usług Google,
  • cena: 4 929 zł.
Huawei Mate 40 Pro test recenzja

W zestawie ze smartfonem znajdziemy ładowarkę o mocy 66W, kabel USB-C, silikonowy pokrowiec, klucz do otwarcia gniazda kart oraz przejściówkę USB-C – Jack 3,5mm.

Mała ciekawostka. Mate 30 Pro, ze względu na mocno zakrzywiony ekran, miał w zestawie plastikowy wariant pokrowca. Czyli w tak prostej kwestii jak pokrowiec inżynierowie Huaweia poczynili pewien postęp.

Czytaj też: Huawei P50 Pro z Kirinem 9000? To ja czekam!

Mate 40 Pro jest duży, ciężki i piękny!

Huawei Mate 40 Pro test recenzja

Huawei Mate 40 Pro to naprawdę kawał smartfonu. W końcu ekran ma przekątną ponad 6,7 cala, a całość waży 212 gramów. To sporo i jestem świadomy tego, że nie każdemu będzie to pasować.

Wizualnie trochę ciężko go określić. Z jednej strony widać tutaj nawiązania do serii P40. Obłe kształty i srebrny korpus od razu budzą jasne skojarzenia. Trochę szkoda, bo lubiłem ściętą górną i dolną krawędź w P30 Pro i Mate 30 Pro.

Huawei Mate 40 Pro test recenzja

W przeciwieństwie do serii P40 mamy ekran zaokrąglony tylko na bokach. Porzucono, raczej średnio udany, pomysł zakrzywiania go również na górnej i dolnej krawędzi. Z tyłu mamy wyraźne nawiązanie do Mate’a 30 Pro. Ogromny, okrągły moduł aparatu robi wrażenie, ale też sprawia nieco problemów. Potrzeba nieco przyzwyczajenia żeby nauczyć się trzymać smartfon tak, żeby nie odbijać palców na obiektywach.

Huawei Mate 40 Pro test recenzja

Nie do końca rozumiem dlaczego Huawei postawił tutaj na klasyczny głośników rozmów. Przekazywanie dźwięku za pośrednictwem ekranu świetnie sprawdzało się w poprzednich modelach. Szczelina głośnika jest mikroskopijna i ciężko jest ją dostrzec na pierwszy rzut oka. Dużo bardziej widoczny jest ogromny otwór przedniego aparatu. Ale ze względu na rozmiary ekranu, nie rzuca się on w oczy tak bardzo jak ma to miejsce w P40 i P40 Pro.

Huawei Mate 40 Pro test recenzja

Kolejną charakterystyczną cechą Mate’a 40 Pro jest bardzo cienki korpus na bokach obudowy. Wynika to z ekstremalnie dużego zakrzywienia ekranu. W przeciwieństwie do Mate’a 30 Pro mamy do dyspozycji fizyczne przyciski regulacji głośności. Głośność można też regulować gestem na boku ekranu jak w Mate 30 Pro. Przyciski w zasadzie wystają z tylnego panelu, ale są zaskakująco wygodne.

Mate 40 Pro jest perfekcyjnie wykonany. Wisienką na torcie jest matowy tylny panel. Matowe szkło robi ogromne wrażenie obcowania ze sprzętem z najwyższej półki. A przy tym genialnie wygląda i znacznie wolniej zbiera zabrudzenia.

Czytaj też: Nowy projekt Ustawy o KSC. Wygląda lepiej, ale Huawei nie może spać spokojnie

Nieco więcej serii Mate:

Tego ekranu można pozazdrościć

Huawei Mate 40 Pro test recenzja

Zawsze z zazdrością patrzyłem na ekrany posiadaczy Samsungów z serii S oraz Note. Mając w ręce Mate’a 40 Pro inne ekrany nie robią już takiego wrażenia.

Wyświetlacz jest z gatunku tych hipnotyzujących. Dosłownie można na niego patrzeć i patrzeć bez końca. Bardzo jasny, z perfekcyjną czernią i bardzo bogatą, mocno nasyconą paletą kolorów. Oczywiście czytelny w każdych warunkach i pod praktycznie każdym kątem. Jeśli miałbym się czepiać szczegółów, to Note20 Ultra ma cieńsze ramki.

Huawei Mate 40 Pro test recenzja

Bardzo ciekawiło mnie jak Huawei rozwiąże kwestie folii na tak mocno zakrzywiony ekranie. W rogach zastosowano małe wcięcie, co wygląda tak.

Po tym jak w bardzo szybkim tempie na P40 Pro pojawiły mi się zarysowania, fabryczną folie na Mate 40 Pro trzymałem jak najdłużej, ale po dwóch tygodniach dała za wygraną. W rogach zaczęła się odklejać i nie było sensu ciągnąć tego dalej. Ale w tym przypadku zarysowania się nie pojawiają. Przynajmniej na razie.

Czytaj też: Test Huawei FreeBuds Studio. Brakujące ogniwo oferty

Test Huawei Mate 40 Pro. Jeśli to ostatni taki smartfon - będziemy płakać

Ekran Mate’a 40 Pro rozkłada na łopatki większość rynkowej konkurencji pod względem jakości obrazu, ale oferuje tylko 90 Hz odświeżanie. Czy to wada? Przy tej cenie wypadałoby mieć 120 Hz, tylko czy pojawia się pytanie, czy faktycznie to zauważymy?

Test Huawei Mate 40 Pro. Jeśli to ostatni taki smartfon - będziemy płakać

Ekstremalnie zakrzywione krawędzie ekranu nie przeszkadzają w codziennym użytkowaniu. Na samych krawędziach dotyk praktycznie nie działa, więc jest to tylko dekoracja. Dzięki temu przypadkowe dotknięcia mamy z głowy, a takie zakrzywienia wyglądają szalenie efektownie.

EMUI, HMS i brak Google’a. Jak z tym żyć?

Huawei Mate 40 Pro test recenzja

Od zawsze powtarzam, że jestem wielkim fanem EMUI. Z interfejsu korzystam już ładnych kilka lat i jestem zadowolony z kierunku jego rozwoju. Niezmiennie pozostaje czytelny w kolejnych generacjach i daje dostęp do szeregu opcji personalizacji. W tym wyboru różnych motywów, ikon oraz stylów ekranu blokady. Dzięki temu wygląd interfejsu można dosłownie dopieścić. W nowej wersji EMUI daje też dostęp do różnych ekranów Always On. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że wybór motywów i możliwości mieszania ich poszczególnych elementów jest w EMUI najszerszy spośród nakładek wszystkich dużych producentów.

Mate 40 Pro, jak wszystkie smartfony Huaweia w 2020 roku, nie ma dostępu do usług Google. Niemal cały rok korzystałem z takich urządzeń i mówiąc po informatycznemu – u mnie działa. Choć były pewne problemy.

Test Huawei Mate 40 Pro. Jeśli to ostatni taki smartfon - będziemy płakać

Jak w przypadku każdego nowego Huaweia skorzystałem z aplikacji Phone Clone, przenosząc wszystkie aplikacje z innego smartfonu. Dzięki temu nie musiałem szukać ręcznie aplikacji, które nie są dostępne w AppGallery. Choć oczywiście jest to możliwe za pomocą np. APK Pure, MoreApps, czy Petal Search. W ten sposób mogłem korzystać z Messengera, Chroma, Lightrooma, Map Google, mBanku (kiedy jeszcze nie było go w AppGallery) Twittera, czy Netflixa. Chociaż nie od razu. Miałem problemy np. z Twitterem, który nie wyświetlał mi zdjęć w postach, a Chrome nie wczytywał mi niektórych stron internetowych. Problem szybko się rozwiązał. Do Mate’a 40 Pro przenosiłem aplikacje ze smartfonu, którego nie używałem od kilku miesięcy, a programy przeniosły się w takich samych, starych wersjach. Wystarczyło je zaktualizować i problemy zniknęły.

Huawei Mate 40 Pro test recenzja

Zdaję sobie sprawę z tego, że brak usług Google nie dla każdego będzie do przejścia. Osoby korzystające np. w pracy z narzędzi takich jak Dysk Google, czy Google Analytics stracą do nich dostęp. Nie działają też aplikacje oparte o Mapy Google. To w zasadzie jedyna rzecz, która mnie boli, bo nie działa np. Uber Eats. A raczej działa, ale nie wyświetla mapy.

Dlatego też przed zakupem warto sprawdzić, czy w HMS są dostępne używane przez nas aplikacje lub czy można je dograć. W zdecydowanej większości przypadków nie stanowi to najmniejszego problemu.

Czytaj też: Test Huawei X Gentle Monster Eyewear II. Inteligentne okulary mają sens

Huawei Mate 40 Pro działa w sieci 5G. Ale tego głośnika trochę szkoda

Huawei Mate 40 Pro test recenzja

Huawei Mate 40 Pro działa w polskich sieciach 5G i robi to bez zarzutów. Bardzo chwaliłem sobie to np. w trakcie różnego rodzaju protestów, kiedy mogłem dosłownie bez kolejki zamieszczać zdjęcia w mediach społecznościowych. Podczas kiedy wszyscy dookoła doszukiwali się spisków i wyłączenia Internetu w zapchanej sieci. Świetna sprawa – polecam.

Czytaj też: Test Huawei FreeBuds Pro. Malutkie słuchawki dla wymagającego użytkownika

Huawei Mate 40 Pro test recenzja

Mate 40 Pro bardzo dobrze radzi sobie z zasięgiem, nawet tym ekstremalnie słabym i przy jednej kresce zasięgu pozwala na prowadzenie rozmów w bardzo przyzwoitej jakości. W normalnych warunkach jakość połączeń jest bardzo wysoka. Tylko ten głośnik… Cienka szczelinka powoduje, że musimy go skierować bezpośrednio w stronę naszego ucha, aby uzyskać możliwie najlepszy dźwięk połączenia. Uważam to za krok wstecz względem modeli P30 Pro, Mate 30 Pro i P40 Pro. Tam wystarczyło przyłożyć do ucha górną część ekranu i… działało. Było to zdecydowanie wygodniejsze rozwiązanie.

Huawei Mate 40 Pro test recenzja

Czytnik linii papilarnych został zintegrowany z ekranem i nie można nic zarzucić jego działaniu. Jest szybki i precyzyjny, podobnie jak mechanizm rozpoznawania twarzy. Który działa tutaj w oparciu o skan 3D twarzy, a nie jej zdjęcie.

Żadnych zastrzeżeń nie mam też do działania Wi-Fi, Bluetooth i NFC. Parowałem za ich pomocą masę przeróżnych urządzeń, zawsze działało to bez najmniejszego problemu.

Czytaj też: Test Huawei MatePad T10S LTE. Tani tablet to nie jest zły wybór

Mate 40 Pro to król wydajności, którego ciężko zdetronizować

Huawei Mate 40 Pro test recenzja

Dawno już żaden smartfonu tak długo okupował fotela lidera benchmarku AnTuTu co właśnie Mate 40 Pro. Zastosowany układ Kirin 9000 to prawdziwy pokaz siły i możliwości inżynierów Huaweia.

Czytaj też: Test Huawei Mate 30 Pro – pocztówki z wakacji w 7680 fps, ale bez wsparcia Google

W codziennym użytkowaniu smartfon działa perfekcyjnie i dosłownie nic go nie rusza. Bez względu na to, czy chodzi o gry, filmy, przeglądanie Internetu czy otwieranie aplikacji. Nie zdarzyło mi się, aby nawet na moment zaczął wolno działać, albo kazał czekać na wydane polecenie. A używam go od dnia premiery bardzo intensywnie.

Wyniki benchmarków mówią same za siebie.

Test Huawei Mate 40 Pro. Jeśli to ostatni taki smartfon - będziemy płakać

Mate 40 Pro często zastępował mi aparat

Huawei Mate 40 Pro test recenzja

Zacznijmy od tego, że Mate 40 Pro nie jest ani najlepszym aparatem na rynku, ani też najlepszym aparatem w ofercie Huaweia. Pomijając Mate’a 40 Pro+, którego mało kto widział. Aparat główny jest tutaj taki sam jak w P40 Pro oraz P40 Pro+. Identyczny jak w tym pierwszym jest też peryskopowy zoom, który w P40 Pro+ ma prawie dwa razy dłuższą ogniskową. W Mate 40 Pro jest też inny aparat szerokokątny, który ma rozdzielczość 20 Mpix, przy 40 Mpix w dwóch pozostałych modelach.

Czytaj też: Test Huawei P40 Pro. Czy da się poprawić perfekcję?

Huawei Mate 40 Pro test recenzja

To tyle teorii, bo w praktyce Mate 40 Pro ma zwyczajnie świetny aparat. Pomijając typowo codzienne sytuacje, często używałem go zamiast klasycznego aparatu, który trzymałem na wszelki wypadek w plecaku. Huaweiem robiłem sporo zdjęć podczas różnego rodzaju protestów. Jakość, nawet w nocy, była wystarczająca, a w tłumie znacznie łatwiej było przesłać zdjęcia bezpośrednio ze smartfonu do mediów społecznościowych. Nawet bez konieczności dodatkowej obróbki. Zobaczcie sami.

W bardziej typowych scenariuszach Mate 40 Pro wypada jeszcze lepiej. Zdjęcia to absolutna czołówka rynku. Pełne szczegółów, z bardzo dobrymi kolorami, choć momentami algorytmy sztucznej inteligencji lubią przeszarżować. Szczególnie jeśli chodzi o np. o zdjęcia z dużymi fragmentami nieba. Oczywiście fotografie są bardzo efektowne i zapewne niemal każdemu się spodobają, ale czasami są zwyczajnie upiększeniem rzeczywistości. Na plus trzeba też zaliczyć bardzo dobry, jak na smartfony, efekt bokeh oraz działanie zoomu. Który w dobrych warunkach można z powodzeniem wykorzystywać nawet lekko powyżej granicy 10-krotnego przybliżenia.

Huawei Mate 40 Pro test recenzja

Od jakiegoś czasu nie do końca jestem fanem trybu nocnego w smartfonach Huaweia. Mam wrażenie, że ktoś za mocno grzebał w algorytmach aplikacji. Mate 40 Pro, podobnie jak robiły to smartfony z serii P40, za wszelką cenę stara się maksymalnie rozjaśnić kadr i robi z tego swój priorytet. Szczególnie kiedy korzystamy ze statywu, Mate 40 Pro namiętnie prześwietla zdjęcia. Znacznie więcej przyjemności z robienia zdjęć nocnych dawał mi P30 Pro, jak i np. Xiaomi Mi 10 Ultra. Pochwalić za to należy zdjęcia nocne przy użyciu peryskopowego zoomu. Przy stosunkowo ciemnym obiektywie, i małej matrycy nie mamy co liczyć na cuda i masę szczegółów, ale zdjęcia potrafią wyjść naprawdę dobrze. Co prawda charakteryzują się dużym wygładzeniem, co jest zasługą agresywnego odszumiania i zdjęcie wygląda jak potraktowane żelazkiem, ale nadal robi wrażenie.

Test Huawei Mate 40 Pro. Jeśli to ostatni taki smartfon - będziemy płakać

Czytaj też: Test Huawei MateBook X (2020). Król powraca w dobrym stylu

Mam ogromny problem z tym, które zdjęcia z Mate’a 40 Pro Wam pokazać. Po wstępnej selekcji jest ich prawie 100 i dawno już nie miałem tak dużego problemy z wyborem zdjęć do recenzji.

Aparat główny

Aparat szerokokątny

Zdjęcia nocne

Zoom

W kwestii wideo, Huawei promuje mocno w Mate 40 Pro nagrywanie aparatem szerokokątnym. To on jest domyślnym i niestety domyślnie aktywnym aparatem do nagrywania filmów. Co nie do końca przypadło mi do gustu. Szeroki kadr jest użyteczny, ale spadek jakości pomiędzy nim, a aparatem głównym jest bardzo mocno widoczny. Co szczególnie dobrze widać podczas nagrań nocnych.

W lepszych warunkach różnica nie jest już aż tak mocno widoczna, ale mimo wszystko lepiej trzymać się standardowego kadru.

Mate 40 Pro bardzo dobrze wykorzystuje baterię

Huawei Mate 40 Pro test recenzja

Mate 40 Pro to jeden z dłużej działających flagowców na rynku. Podczas codziennego użytkowania najczęściej ładowałem go dosłownie co 1,5 dnia. Zazwyczaj wykonywałem ok 40 minut rozmów, wysyłałem kilkadziesiąt wiadomości, do tego ok 2 godzin przeglądania Internetu, godzina muzyki na słuchawkach, co najmniej kilkanaście zdjęć, stała synchronizacja aplikacji, połączenie z zegarkiem oraz automatyczny dobór odświeżania ekranu. Wieczorem stan naładowania akumulatora najczęściej przekraczał 30%. Smartfon jest w stanie bez problemu wytrzymać pełny dzień bardzo intensywnego użytkowania, a jeśli będziemy go mocno oszczędzać, to pewnie niektórzy będą dobijać do trzech dni działania.

Szybkie ładowanie jest faktycznie bardzo szybkie. Mate 40 Pro w ciągu pół godziny ładuje się do ok 85%, a do pełna w 45 minut.

Jeśli Mate 40 Pro to ostatni taki Huawei, to będzie to odejście z przytupem

Huawei Mate 40 Pro test recenzja

Przyszłość smartfonów Huawei nadal pozostaje pod ogromnym znakiem zapytania. Za co serdecznie dziękujemy Donaldowi Trumpowi. Gdyby jednak spełnił się najczarniejszy scenariusz, to każde spojrzenie na Mate’a 40 Pro będzie nam przypominać o tym, jak wiele straciliśmy przez paranoję jednego człowieka.

Mate 40 Pro to absolutna czołówka smartfonów. Nie tylko dzisiaj, ale zapewne co najmniej przez cały 2021 roku. Perfekcyjnie wykonany z bardzo dobrym pomysłem w postaci matowego tylnego panelu. Z ekranem, z którym może się równać mało który model na rynku. Wydajnością, którego od kilku miesięcy nikt nie może przebić oraz aparatem ustępującym tylko innym modelom Huaweia. A do tego mamy też działającą w polskich sieciach łączność 5G oraz bardzo solidny akumulator z bardzo szybkim ładowaniem.

Huawei Mate 40 Pro test recenzja

Jeśli chodzi o wady, to można do nich zaliczyć 90 Hz odświeżanie ekranu, podczas gdy konkurencja ma 120 Hz. Osobiście nie jestem też fanem kierunku, jaki obrały zdjęcia nocne przy dłuższym czasie naświetlania oraz nie podoba mi się rezygnacja z przekazywania dźwięku rozmów poprzez ekran. To było świetne rozwiązanie.

Usługi Google, to jak zawsze powtarzam, kwestia bardzo indywidualnych potrzeb. Działam bez nich już prawie rok i poza kilkoma momentami, kiedy do zamówienia jedzenia użyłem innego smartfonu, nigdy nie czułem się z tego powodu ograniczony. A przy tym nie jestem od Google’a całkowicie odcięty, normalnie korzystając z Chroma, czy Map. Ale nie każdy będzie w stanie znaleźć zamienniki dla swoich aplikacji i to zawsze trzeba zweryfikować przed zakupem. Mimo wszystko to właśnie przez ten szczegół nie można nazwać Mate’a 40 Pro najlepszym smartfonem 2020 roku.

Huawei Mate 40 Pro test recenzja

Mate 40 Pro kosztuje…. mniej niż się spodziewałem. Jego cena nieco spadła od momentu premiery i dzisiaj jest porównywalna i momentami niższa, niż w przypadku flagowców konkurencji. Jeśli jest w Waszym zasięgu finansowym i nie widzicie przeszkód w braku usług Google, zdecydowanie warto rozważyć jego zakup.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News