Co mają ze sobą wspólnego banany, lotniska i blaty granitowe? Wszystkie emitują niewielkie promieniowanie. Jednak według toksykologów ludzie nie przychodzą do swoich biur z obawami dotyczącymi stołów bądź owoców. Tylko jeden element ich niepokoi – skany bezpieczeństwa montowane na lotniskach. 

Obawy pacjentów często opierają się na ostrzeżeniach, które świadczeniodawcy opieki zdrowotnej wydali na temat zdjęć rentgenowskich. Agencja ds. Żywności i Leków ostrzega pacjentów, aby poddawali się obrazowaniu rentgenowskiemu tylko wtedy, gdy jest to absolutnie konieczne. Ale czy ludzie powinni się martwić o skanery bezpieczeństwa na lotniskach?

Czytaj też: Jak promieniowanie wpłynęło na likwidatorów z Czarnobyla

Kluczową różnicą między promieniowaniem jonizującym i niejonizującym jest poziom energii, którą przekazują. Promieniowanie jonizujące ma wystarczającą moc, aby odeprzeć elektrony od atomów, tworząc wolne rodniki. Te chemicznie cząstki mogą uszkodzić DNA i zwiększyć ryzyko wystąpienia raka u ludzi. Ale promieniowanie jonizujące ma realny wpływ na nasze zdrowie tylko wtedy, gdy jest otrzymywane w dużych dawkach. A w aparatach rentgenowskich na lotniskach, mimo że ok. połowa skanerów emituje promieniowanie jonizujące, dawka nie jest wystarczająco wysoka, aby spowodować uszkodzenie ciała.

RTG klatki piersiowej naraża pacjentów na około 1000 razy większe promieniowanie od skanera lotniskowego. Health Physics Society szacuje, że skanery rentgenowskie na lotnisku dostarczają 0,1 msV promieniowania  podczas jednego skanu. Dla porównania, typowe zdjęcie rentgenowskie klatki piersiowej dostarcza 100 msV. Znacznie większe zagrożenie stanowi sam lot. Każda minuta w samolocie dostarcza mniej więcej taką samą dawkę promieniowania, jak jedno skanowanie rentgenowskie na lotnisku.

[Źródło: livescience.com]

Czytaj też: Zmiana białka chroniącego przed promieniowaniem pomoże chorym na raka

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!