Chciał udowodnić, że kiła i rzeżączka to ta sama choroba. Na szali umieścił własne przyrodzenie

medycyna

John Hunter nigdy oficjalnie nie został lekarzem, jednak zapisał się w historii medycyny znacznie bardziej niż większość przedstawicieli tego zawodu.

Mężczyzna urodził się w ubogiej rodzinie w 1728 roku, by dwadzieścia lat później przenieść się do Londynu. Studiował tam anatomię i uczył się chirurgii w Chelsea Hospital. Pomimo braku oficjalnego wykształcenia, w pewnym momencie stał się osobistym chirurgiem króla Jerzego III. Później dokonał jednak czegoś bardziej… nietypowego.

Czytaj też: Sprawdzając jego puls, lekarze usłyszeli muzykę. Co się stało?

Hunter był przekonany, że rzeżączka i kiła to dwie formy tej samej choroby i był na tyle przekonany co do słuszności swojego zdania, by postawić na szali własne zdrowie i życie. W 1767 roku zgłosił się do niego pacjent, u którego z prącia sączyła się żółta wydzielina. Hunter, jak przystało na dość nietypowego lekarza, przeniósł część tej mazi na nacięcia wykonane na swoim własnym penisie.

Kiła i rzeżączka była zdaniem Johna Huntera tą samą chorobą

Po upływie kilku dni zaczął odczuwać ból, zaczerwienienie i swędzenie, a następnie pojawiły się u niego inne, typowe dla rzeżączki objawy. W kolejnych dniach Hunter rozpoznał u siebie symptomy kiły, co wywołało u niego paradoksalnie radość, ponieważ miało to potwierdzać, że miał rację. Po latach okazało się, iż mężczyzna był w błędzie.

Czytaj też: Błonica powróci? Niepokojące wieści ze świata medycyny

Bo choć faktycznie doświadczył objawów kiły i rzeżączki, to wynikało to z faktu, że jego pacjent był zakażony oboma patogenami. Sam Hunter przeżył jeszcze wiele wiosen po zakończeniu śmiałego eksperymentu. Zmarł w 1793 roku, po tym, jak doszło u niego do pęknięcia tętniaka aorty.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News