Jak zapewne wiecie, za niektórymi samochodami stoi naprawdę solidna historia i tak też jest z tym egzemplarzem Lamborghini Miura P400. Ten samochód okraszony zdecydowanie ciekawym pomarańczem sam w sobie jest oczywiście wyjątkowy i to nawet pomijając to, że już w 1966 roku był istnym pionierem w dziedzinie konstrukcji z silnikiem średniej klasy, z których korzystają dziś Lamborghini Huracán i Aventador. To jednak nic dla kolekcjonerów na tle tego, że ten właśnie egzemplarz wystąpił w oryginalnej odsłonie filmu Włoska Robota z 1969 roku. 

Czytaj też: Klasyczne już Porsche 924S zdecydowanie ma swoją osobowość

Właśnie tak – mowa dokładnie o tym samym egzemplarzu, którego podziwiały miliony, kiedy to przejeżdżał przez Wielką Przełęcz Św. Bernardyna… i rozwalił się na kawałki w jednej ze scen. Jak się zapewne domyślacie, ekipa filmowa Paramount Pictures otrzymała do kilku scen tak naprawdę dwa identyczne egzemplarze, z których jeden na szczęście przetrwał do naszych czasów.

Okraszony numerem seryjnym 3586 P400 rozpłynął się wręcz w powietrzu po zakończeniu zdjęć, aby ostatecznie trafić do kolekcji Kaiser w Vaduz w Liechtenstein. Tam właśnie zawitała ekipa Lamborghini, aby potwierdzić, że pomarańczowy Miura był w rzeczywistości tym, którego użyto w filmie. Zajął się tym oddział Polo Storico, wyspecjalizowany w takich odkryciach, który konsultował dokumenty w archiwach firmy i rozmawiał z byłymi pracownikami, żeby dojść prawdy.

Jednym z tych pracowników był Enzo Moruzzi, który dostarczył Miurę na plan i kaskader Rossano Brazzi. Ten pierwszy przypomniał sobie nawet, że poprosił fabrykę, by wymieniła białe skórzane fotele na czarne, ponieważ obawiał się, że zostaną zrujnowane podczas filmowania. Nie było jednak czasu, aby wymienić zagłówki, więc samochód pojawił się w filmie z niedopasowaną tapicerką. Po nakręceniu film Miura został sprzedany włoskiemu klientowi, który przeszedł przez różnych właścicieli, zanim został zakupiony przez obecnego właściciela w 2018 roku.

Czytaj też: Szkielet elektrycznego samochodu eGon od Volkswagena działa… i uczy!

Źródło: Digital Trends

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej