WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Technowinki

Jak rozpoznać deepfake? Microsoft ma do tego narzędzie

Manipulacja informacjami przy użyciu sztucznej inteligencji, to już norma, a Microsoft na dwa miesiące przed wyborami prezydenckimi w USA, wprowadził swoje nowe narzędzie, które pomaga wykryć deepfake.

Narzędzie Microsoft Video Authenticator wyszukuje niewielkie rozbieżności w danych obrazach, plikach wideo lub dźwięku, które są w stanie dostrzec tylko komputery. Przykładowo w manipulowanych materiałach wideo system wykrywa subtelne różnice w kolorystyce, rozmyciu i łączeniu się pikselu, które są zwykle niewidoczne dla ludzkiego oka.

Deepfake jest z nami od ponad pięciu lat, choć dopiero w ostatnich dwóch latach zyskał na popularności. Tak naprawdę wrzucenie algorytmu opracowanego przez Iana Goodfellowa na bazie sztucznej inteligencji typu GAN na Githuba rozpoczęło całą falę deepfake, które każdy z nas może wzbogacić o swój materiał.

Jedyne czego potrzebujemy, to materiału wideo z możliwie podobnym aktorem do naszego “celu” oraz sporego zestawu zdjęć twarzy samego “celu” z wielu perspektyw i z wieloma ekspresjami. Resztę odwala za Was sam system, który bierze pod uwagę cały zbiór danych i żmudnie narzuca fałszywą twarz na aktora. Zależnie od sprzętu może trwać to nawet tygodnie, jeśli ktoś chce uzyskać najlepszy efekt.

Jak jednak widzicie, nie każdy z nas może stać się “fejkiem”… chyba że ktoś dostanie dostęp do pokaźnego zbioru selfiaków, czy filmów, na których występujemy. Podobnie jest zresztą z głosem, którego próbki wystarczą już, aby zamienić nie tylko twarz, ale też wepchnąć komuś słowa w usta.

Biorąc sprawy w swoje ręce, Microsoft współpracuje z koalicją organizacji informacyjnych, a w tym The New York Times i BBC, w celu wprowadzenia nowej technologii, która gwarantuje, że wszystkie treści, które przeglądają masy, są rzeczywiście autentyczne.

Czytaj też: Game Boy wreszcie bez baterii! Wystarcza słońce i sam gracz

Producenci treści mogą dodawać cyfrowe skróty, które są sekwencją liter i cyfr, działających jak unikalny „odcisk palca” dla treści. Mogą wykorzystywać także certyfikaty, które będą przechowywane jako metadane, gdziekolwiek trafią te zdjęcia lub filmy. Narzędzie, które działa jak rozszerzenie przeglądarki, sprawdza te certyfikaty i skróty.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News