NASA twierdzi, że prognoza pogody na następną dekadę jest korzystna – niestety chodzi o pogodę kosmiczną. Na podstawie nowych badań agencja ogłosiła, że ​​Słońce przechodzi w 11-letni okres minimalnej aktywności plam słonecznych. Oznacza to, że ​​szanse na występowanie masywnych rozbłysków emitujących promieniowanie znacznie spadają. 

Jednym z największych zagrożeń dla podróży kosmicznych jest promieniowanie, a jednym z największych źródeł promieniowania jest Słońce. Choć może się wydawać, że jest to najbardziej stała rzecz w naszym codziennym życiu, Słońce jest w rzeczywistości gwiazdą zmienną „zarządzaną” przez bardzo złożony mechanizm, którego naukowcy wciąż do końca nie poznali.

Czytaj też: Pierwszy w historii obraz rozbłysku gamma na Ziemi

Wiadomo, że Słońce przechodzi przez 11-letnie cykle, podczas których aktywność słoneczna wzrasta i spada. Chodzi o zmiany liczby plam słonecznych na powierzchni, które są obszarami intensywnych burz magnetycznych, będących tysiące razy silniejsze niż pole magnetyczne Ziemi. Jeśli istnieje duża liczba plam, gdy Słońce jest najbardziej aktywne, mogą się zdarzyć masywne rozbłyski słoneczne. Między innymi takie, jakie miały miejsce w sierpniu 1972 r. między misjami Apollo 16 i 17. Mogą stanowić realne zagrożenie dla astronautów i sond.

Według NASA kolejny cykl, który rozpocznie się w 2020 r., osiągnie maksimum w 2025 r., ale liczba plam może być o 30 do 50 procent niższa niż w poprzednim cyklu. Oznacza to, że naukowcy mają o wiele większą swobodę, jeśli chodzi o planowanie misji, takich jak Artemis.

[Źródło: newatlas.com; grafika: NASA]

Czytaj też: Słońce może wywołać rozbłysk setki tysięcy razy silniejszy niż dotychczas zaobserwowane

Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!