Nowa Zelandia ogłosiła wygraną w bitwie z koronawirusem. Co to oznacza?

Pandemia koronawirusa dotyczy niemal całego świata, jednak niektóre kraje radzą sobie z nią lepiej, podczas gdy inne – gorzej. Nowa Zelandia zdecydowanie zalicza się do tej pierwszej grupy.

Premier Jacinda Ardern ogłosiła bowiem, że jej kraj odniósł zwycięstwo w bitwie z SARS-CoV-2. Nie oznacza to oczywiście wygrania wojny, jednak sytuacja w Nowej Zelandii powoli wraca do normy. Powyższe słowa wiążą się z faktem, że tamtejsze służby nie odnotowują już przypadków tzw. transmisji wspólnotowej. Oznacza to, iż każdy nowy przypadek zakażenia koronawirusem można bezproblemowo prześledzić, znajdując poprzedniego nosiciela.

Jest to niezwykle ważne, bowiem umożliwia badanie i izolowanie potencjalnych chorych na COVID-19, którzy mogliby nawet nie wiedzieć o tym, że mieli do czynienia z koronawirusem. Ardern dodała, że od dzisiaj działa 3/4 nowozelandzkiej gospodarki, a społeczeństwo powoli wraca do normalności. Premier podkreśla jednak, że do pełnego powrotu jeszcze długa droga, a wirus z pewnością nie został doszczętnie wyeliminowany.

Reklama

Czytaj też: Dlaczego więcej mężczyzn niż kobiet umiera w związku z koronawirusem?

Nowa Zelandia odnotowała jak na razie 1472 przypadki zakażenia SARS-CoV-2, z czego dzisiaj przybyły zaledwie trzy nowe. Łącznie śmierć w związku z COVID-19 poniosło w tym kraju 19 osób. Tak zachwycające statystyki są efektem błyskawicznej reakcji władz, ale również korzystnym położeniem kraju kiwi i rugby.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News