WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ

Test obudowy NZXT H700i

Test obudowy NZXT H700i

NZXT H700i to jedna z droższych obudów w ofercie producenta. Czy oznacza to także, że jest to jedna z lepszych skrzynek?

Obudowa zapakowana została w karton przedstawiający białą wersję. Jest to standardowe opakowanie dla wszystkich H700i, więc nie zdziwcie się. Wraz z obudową otrzymujemy instrukcję, pasek LED, opaski zaciskowe oraz zestaw śrubek.

NZXT H700i ma wymiary 230 mm x 516 mm x 494 mm i waży 12,27 kg. Można w niej zamontować płyty główne E-ATX (do 272 mm), ATX, micro ATX i mini ITX. Obudowa dostępna jest także w wersji czarnej, czarno-białej czy niebiesko-białej.

Przód jest cały zabudowany. Jest on metalowy i bardzo wysokiej jakości. Po bokach znajdują się otwory wentylacyjne a pod nim jest filtr przeciwkurzowy. Producent nie zapomniał też o trzech wentylatorach Aer F120, których maksymalna prędkość wynosi 1500 RPM, przepływ powietrza 63,02 CFM, a głośność 31 dBA. Łącznie z przodu można zmieścić trzy wentylatory 120 mm lub dwa 140 mm.

Góra jest cała zabudowana. Jedynie po bokach znajdują się otwory wentylacyjne. Niestety nie ma tutaj żadnego filtra przeciwkurzowego. Na górze zmieścicie również trzy wentylatory 120 mm lub dwa 140 mm.

Blisko przodu jest ładnie wkomponowany w obudowę panel wejścia/wyjścia. Do dyspozycji są dwa złącza USB 2.0, dwa USB 3.0, wejście na mikrofon i wyjście na słuchawki. Jest też tylko jeden przycisk – startu komputera.

Lewy bok to szkło hartowane mocowane na cztery szybkośrubki. Szkoda, że nie ma tutaj łatwiejszego systemu montażu. Prawy bok to blacha otwierana tylko jednym przyciskiem – świetne rozwiązanie.

NZXT H700i stoi na czterech nóżkach i nie ślizga się po panelach. Pod zasilaczem widać filtr przeciwkurozwy z wygodną rączką. Dalej są otwory pozwalające na demontaż lub zmianę położenia koszyka na dyski.

Tył jest standardowy. Zasilacz wsadzany jest od tyłu, stąd specjalny montaż. Wyżej jest siedem zaślepek PCI mocowanych na szybkośrubki. Na samej górze jest wentylator, ale tym razem jest to model Aer F140. Jego maksymalna prędkość to 1500 RPM, przepływ powietrza 103,43 CFM a głośność 35 dBA.

Wnętrze zostało podzielone na dwie strefy. Na metalowej obudowie znajdują się miejsca do montażu dysków 2,5 cala, jest wycięcie na przednią chłodnicę oraz otwory na kable od zasilacza.

Łącznie w NZXT H700i zmieścicie aż siedem dysków 2,5 cala oraz 2+1 dysk 3,5 cala. Miejsca znajdują się w koszyku na dyski, za płytą główną oraz na wspomnianej piwnicy.

Po prawej od płyty głównej znajduje się kontroler. Należy go podłączyć do złącza USB 2.0 na płycie głównej i zainstalować oprogramowanie CAM. Dzięki temu możecie sterować podświetleniem, wentylatorami czy pracą obudowy. Do kontrolera RGB LED łącznie możecie podłączyć do czterech pasków LED HUE+ i do 5 wentylatorów Aer RGB. Kontroler ma też trzy kanały do sterowania wentylatorami, do których możecie podłączyć po 3 wentylatory o łącznej mocy 10 W na kanał. Dopisek „i” oznacza właśnie, że w zestawie znajduje się ten kontroler. Dodam też, że zasilany jest on ze złącza SATA, więc rozwiązanie oceniam bardzo dobrze. Więcej o samym oprogramowaniu CAM znajdziecie tutaj.

Ale wracając. System zarządzania okablowaniem jest znakomity. Jest sporo otworów na przeciągnięcie przewodów, a z tyłu są specjalne szyny, którymi możecie puścić kable. Z tłu jest też 18-22 mm wolnej przestrzeni, więc z ułożeniem okablowania nie będzie problemów.

W NZXT H700i zmieścicie karty graficzne o długości do 413 mm i chłodzenia procesora o wysokości do 185 mm. W piwnicy jest miejsce na zasilacz, który stawiany jest na antywibracyjnych nóżkach. Jego długość ograniczona jest jedynie położeniem koszyka na dyski, więc tak naprawdę każda konstrukcja w środku się zmieści.

NZXT H700i jest też bardzo przyjazna chłodzeniu cieczą. Z przodu zmieści się chłodnica 280 lub 360 mm o grubości do 60 mm, na górze zmieści się chłodnica o takiej samej szerokości, ale o grubości do 30 mm. Po prawej od płyty jest też miejsce na osobny rezerwuar czy pompkę, więc nie będzie problemów nawet z customowym chłodzeniem cieczą.

Obudowa wygląda bardzo dobrze. Tak naprawdę wyróżniają ją paski RGB, które można dowolnie zamontować. Bardzo dobrze oświetlają one obudowę i świetnie widać je przez okno. Przód i góra jest cała zabudowana, co może się podobać, choć nie musi. Moim zdaniem jest to jednak bardzo eleganckie – NZXT H700i nie rzuca się w oczy wszechobecnym RGB, co jest plusem.

Montaż podzespołów przebiegł bez problemów. Obudowa jest bardzo przestronna i nie ma praktycznie z niczym problemów. System zarządzania okablowaniem jest świetny i bardzo łatwo można domknąć prawy bok obudowy.

Metodologia:

  1. Wentylator na procesorze ustawiłem na 100% maksymalnych obrotów.
  2. Wentylatory na karcie graficznej ustawiłem na 55% maksymalnych obrotów.
  3. Głośność zmierzyłem przy zamkniętej obudowie z odległości 20 cm od środka lewego boku – tło wynosiło 33 dBA.
  4. Testy obciążenia przeprowadziłem za pomocą OCCT Linpack + FurMark + CrystalDiskMark – temperatura otoczenia to 22°C.
  5. Temperatury to maksymalne wartości uzyskane podczas testów.
Platforma testowa
Procesor
AMD Ryzen 5 2600X @ 3,8 GHz
Chłodzenie
SilentiumPC Fera 3 RGB
Pasta
Noctua NT-H1
Płyta główna
Asus TUF X470-Plus Gaming
Karta graficzna
Gigabyte GeForce GTX 1660 Ti Gaming OC
Pamięć RAM
Team Group T-Force Vulcan Z 8GB 3000 MHz CL16
M.2
LiteOn MU X1 256 GB
Zasilacz
SilentiumPC Supremo FM2 Gold 750W
Monitor
Acer Predator XB271HU Abmiprz

Testy NZXT H700i

Różnica pomiędzy trybem Performance a Silent to ok. 200 RPM na każdym wentylatorze. Przekłada się to na 1,4 dBA mniej oraz lekko wyższe temperatury. Uzyskane wyniki w obu trybach są świetne. Temperatury podzespołów są bardzo niskie, co pokazuje, że odpowiedni przepływ powietrza został zachowany. Mogłoby być trochę ciszej, ale pod tym względem też nie jest źle – zawsze też możecie edytować krzywą wentylatorów w oprogramowaniu CAM.

Podsumowanie testu NZXT H700i

NZXT H700i kosztuje ok. 800 zł. Uważam, że jest to bardzo dobra propozycja w tej cenie. Obudowa jest świetnie wykonana i od razu widać, że jest to model z wyższej półki. Praktycznie nigdzie nie ma plastiku, a w zamian obecny jest metal. Wnętrze zostało przemyślane i montaż podzespołów to czysta przyjemność. Obudowa pomieści też sporej wielkości komponenty oraz jest bardzo przyjazna chłodzeniu cieczą.

Kolejne plusy to świetny system zarządzania okablowaniem czy dołączone paski LED, które pozwalają rozświetlić obudowę. Nie można też zapomnieć o kontrolerze pozwalającym na sterowanie podświetleniem czy wentylatorami za pomocą oprogramowania NZXT CAM. Także w testach obudowa wypadła znakomicie – zapewnia ona świetny przepływ powietrza i bardzo niskie temperatury podzespołów. NZXT H700i praktycznie nie ma minusów – jeśli miałbym się przyczepiać to jedynie wymieniłbym brak filtrów na górze, czy zabudowany przód i góra, która nie każdemu musi się podobać. Można też na siłę powiedzieć, że minusem jest brak złącza USB-C, co w takiej cenie nie powinno mieć miejsca.

Jest to jednak doszukiwanie się wad na siłę. Moim zdaniem NZXT H700i jest bardzo dobrą propozycją, która jeśli Wam się podoba świetnie sprawdzi się w konfiguracji z mocnymi podzespołami czy nawet customowych AiO.

Zdjęcia wykonałem za pomocą smartfona Oppo Reno 2.