WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Publicystyka

Konieczność czy już przesada? O blackface, cenzurze i złym dubbingu

Ruch Black Lives Matter zainicjował w ostatnim czasie wiele zmian w przemyśle filmowym i serialowym. Z jednej strony pewne działania powinny zostać podjęte już wcześniej, a z drugiej czy nie zaczynamy popadać w przesadę? Trochę o tym, co w ostatnim czasie wydarzyło się w świecie filmów i seriali. To oczywiście tylko moje spostrzeżenia i opinia.

Kontrowersyjne Przeminęło z wiatrem

Na poważnie zaczęło się od Przeminęło z wiatrem. Produkcja z 1939 roku jest uznawana za klasyk i przyniosła twórcom 8 statuetek i dwie nagrody specjalne podczas gali rozdania Oscarów w 1940 roku. Najbardziej istotny jest jednak fakt, że to za rolę służącej Mammy, Hattie McDaniel jako pierwsza czarnoskóra aktorka otrzymała Oscara. O samym filmie można by opowiadać wiele, choć najważniejsze o czym powinniśmy wspomnieć jest kontekst historyczny i kulturowy. Wizja, którą roztaczają przed nami twórcy jest owocem wieków usprawiedliwiania opresyjnego i okrutnego systemu o czym świadczą szczęśliwi niewolnicy na plantacjach. I wydawałoby się, że każdy, kto kiedykolwiek uczył się historii powinien wiedzieć choć trochę o tym zjawisku. Od wielu lat nikt niewolnictwa nie usprawiedliwia, nikt nie uważa go za coś dobrego. Jednak po zamieszkach związanych z rasizmem w USA, a potem i w innych krajach, rozpoczęła się bardzo żywiołowa i brzemienna w skutki dyskusja o krzywdzących motywach pokazywanych w różnych filmach i serialach. Pokłosiem było usunięcie Przeminęło z wiatrem z biblioteki HBO Max, a potem ponowne dodanie go z odpowiednim komentarzem i krytyką prezentowanych treści. Działanie HBO wywołało ogromne kontrowersje wśród internautów, choć sama sytuacja, nawiasem mówiąc, przyniosła Przeminęło z wiatrem ogromną popularność.

Wydawać by się mogło, że decyzja o dodaniu komentarza jest działaniem na wyrost, bo przecież każdy powinien wiedzieć, że tego typu filmów nie można odnosić do współczesności. To prawda, we wczesnych latach Hollywood obecny był pewien, nawet wówczas, krzywdzący schemat, który niestety był powielany przez wiele lat, także po zniesieniu niewolnictwa. Rasizm jest zjawiskiem, którego staramy się unikać i przeciwdziałanie mu jest bardzo potrzebne. Stare filmy powinny być traktowane jako element historii i na popełnionych wówczas błędach powinniśmy się uczyć. I w tym wypadku zachowanie HBO jest świetnym posunięciem. Zamiast cenzurować powinniśmy edukować i tłumaczyć. Fakt, że w bibliotece platformy znajduje się dana pozycja nie oznacza, że ktokolwiek popiera prezentowane treści. To element historii, a jej nie powinno się wymazywać, bo to prowadzi tylko do powielania błędów. To nie dotyczy tylko Przeminęło z wiatrem, ale ze względu na ostatnią sytuację jest to idealny przykład. W tym kontekście można mówić o wielu produkcjach i to nie tylko tych sprzed kilkudziesięciu lat. W latach osiemdziesiątych, dziewięćdziesiątych czy na początku roku 2000 pewne schematy nadal były powielane. Rasizm w filmach przybierał zupełnie inne formy. To nie była już wizja szczęśliwych niewolników, jej miejsce zajęły getta, czarnoskórzy przestępcy i wiele stereotypów, które swoje korzenie miały w opresyjnym systemie sprzed lat. Gdybyśmy chcieli ocenzurować czy nawet dodać komentarz do każdego takiego filmu lub serialu to nie starczyłoby nam życia. Ale umieszczanie ich w tych najgłośniejszych tytułach może bardzo pomóc. Nie zmienimy naszej przeszłości, możemy jednak sprawić, byśmy wyciągnęli z niej odpowiednią lekcję. Przeminęło z wiatrem to obraz, który w ówczesna większość uważała za pożądany. Nam pozostaje spojrzeć na to z dystansu, jak na okno w czasie i doprowadzić do tego, by każdy kto ten film obejrzy wiedział co w nim jest nie tak.

Czytaj też: Co w duszy gra – Pixar prezentuje najnowszą zapowiedź animacji

Usuwane i cenzurowane seriale

Przeminęło z wiatrem było jedynie początkiem zmian w branży filmowej i serialowej. Choć, jak tłumaczą przedstawiciele różnych platform, ten proces trwa od lat, to dopiero teraz robi się o nim bardzo głośno. Mała Brytania, absurdalny serial stworzony przede wszystkim przez Matta Lucasa i Davida Williamsa został nie tylko skrytykowany przez samych twórców, ale również usunięty z biblioteki platformy BBC i Netfliksa. Powodem był tzw. blackface, czyli osoba o białym kolorze skóry ucharakteryzowana tak, by wyglądała na czarnoskórą i parodiująca jej zachowanie. Samo zjawisko ma XIX wieczne korzenie i wywodzi się, a jakże by inaczej, ze Stanów Zjednoczonych. Zaczęło się w teatrach, w których białych aktorów charakteryzowano i za pomocą różnych scenek utrwalano stereotypy krążące w społeczeństwie. Był to z pewnością obraz bardzo krzywdzący, jednak czy dziś nadal niesie ze sobą takie same konotacje? W przypadku Małej Brytanii naprawdę ciężko przyjąć stanowisko, że twórcy wyśmiewają się z kogoś konkretnie. Serial ten parodiuje bowiem społeczeństwo brytyjskie nie oszczędzając osób homoseksualnych, niepełnosprawnych czy otyłych. Pojawia się tutaj pewna niekonsekwencja, której powoli przeradza się w przesadę.

A przesadę widać na przykładzie jednego z odcinków serialu Community, który niedawno został również usunięty. Chodzi o epizod Advanced Dungeons & Dragons i charakteryzację jakiej poddano postać Bena Changa (Ken Jeong). By bohater wyglądał jak Mroczny Elf pomalowano go na czarno i dodano białą perukę. Ta decyzja jest już po prostu absurdalna, bo przecież kto w tym momencie jest obrażany? Mroczne Elfy? Wiecie, jestem całym sercem za szanowaniem innych, jednak pewne praktyki są już grubą przesadą. Na takiej zasadzie powinniśmy przyjrzeć się niektórym aktorom wcielającym się w Uruk-Hai we Władcy Pierścieni. Oczywiście w Lurtza wcielał się Nowozelandczyk Lawrence Makoare o zdecydowanie nie białym kolorze skóry, jednak Ken Jeong również nie jest biały. Czy przebieranie się za fikcyjne postaci, zwłaszcza przedstawicieli wymyślonych ras będzie musiało odbywać się w obrębie naszego koloru skóry?

Jest jednak zasadnicze pytanie, czy to działa tylko w jedną stronę? Rasizm w ogólnym rozrachunku nigdy nie odnosił się do danej części społecznej i może być zjawiskiem wymierzonym w każdą grupę etniczną. Oczywiście osoby o białym kolorze skóry uznawane są za uprzywilejowane, zwłaszcza w kontekście Stanów Zjednoczonych. Ze względu na sytuację w USA i ruch Black Lives Matter najgłośniej jest o sprawach związanych z ludnością czarnoskórą, a poniekąd zapominamy o innych, podobnie krzywdzących obrazach serwowanych nam przez media. Walcząc z rasizmem walczmy z nim konsekwentnie niezależnie o jaki kolor skóry chodzi. Dlatego przy informacjach o cenzurowaniu seriali ze względu na blackface bardzo często pojawia się pytanie: „Co z filmem White Chicks?”  Granica między przesadą a właściwym zachowaniem jest bardzo cienka i wydaje mi się, że powoli, ale nieubłaganie zaczynamy ją przekraczać.

Biali aktorzy dubbingujący postacie o innym kolorze skóry

W ostatnim czasie i na dubbingowym poletku zawrzało.  Zaczęto uważniej przypatrywać się aktorom, którzy podkładają głos postaciom o różnym kolorze skóry. Kristen Bell zrezygnowała z udziału w serialu Central Park od Apple TV+, gdyż bohaterka, której udzielała głosu nie była biała. Sama Bell tłumaczyła się swoim brakiem świadomości na temat przysługujących jej, jako białej osobie, przywilejów.

Podobnie było z Jenny Slate dubbingującą czarnoskórą Missy w serialu Big Mouth. A to tylko początek, bo po dwudziestu latach inny głos dostanie Cleveland Brow z Family Guy, a i w obsadzie Simpsonów zajdą poważne zmiany.

Również Alison Brie, aktorka podkładająca rolę Diane Nguyen w serialu BoJack Horseman wyraziła swój żal dotyczący przyjęcia przez nią roli bohaterki wietnamskiego pochodzenia. Serial już się zakończył, więc nie będzie zmiany aktora, jednak słowa, które pojawiły się na jej Instagramie sugerują, że jej rola była brakiem szacunku dla społeczności.

Straciliśmy wspaniałą okazję do reprezentowania społeczności wietnamsko-amerykańskiej jak należy, z szacunkiem.

I tu rodzi się kolejne pytanie. Dlaczego właśnie ci aktorzy dubbingowali te postacie? Czy podczas castingów okazało się, że ich głosy są najlepsze? Myślę, że tak właśnie było i nikt nie wykluczał osób, które miałyby taki sam kolor skór jak animowana postać. Jeśli więc dany aktor wykonuje swoją robotę bardzo dobrze, to czy jego skóra ma jakiekolwiek znaczenie? Krzyczy się, że tak. Wytwórnie podejmują teraz bardzo radykalne decyzje, wprowadzają szereg zmian starając się ułagodzić konflikty na tle rasowym. Tylko, że zaczynamy dążyć do sytuacji, w której znów wyklucza się innych ze względu na kolor skóry. I nie dotyczy to tylko białych, bo równie dobrze idealnym aktorem do dubbingu czarnoskórego bohatera mógłby być Azjata lub Latynos. Czy nie powinno jednak brać pod uwagę umiejętności? Kratos w God of War miał genialny głos, a przecież podkładał go czarnoskóry aktor. A Darth Vader z głosem Jamesa Earla Jonesa? Takich przykładów jest bardzo wiele. Inna sytuacja jest w przypadku dubbingu nieanglojęzycznego, czy wkrótce i to stanie się przedmiotem sporów?

Nie chcę być zrozumiana źle, dlatego w całym artykule podkreślam swoje stanowisko dotyczące rasizmu i pewnych działań wdrażanych w Hollywood. Są rzeczy, które musimy zmienić, są sprawy o których trzeba mówić i edukować o nich społeczeństwo. Jednak jednym jest walka z rasizmem, a innym kolejne podziały jakie ona tworzy. Wymienione przeze mnie przykłady są najnowszym pokłosiem Black Lives Matter, ruchu tak bardzo potrzebnego w dzisiejszym świecie. Oczywiście pamiętajcie, że wiele decyzji podjętych przez studia czy platformy jest ich własną inicjatywą. Chcą po prostu pokazać, że i oni o pewne rzeczy dbają nie chcąc propagować krzywdzących treści. Powinno się jednak wyznaczyć pewną granicę, by istotne działania nie przybrały formy zbyt radykalnej, bo zamiast braku podziałów stworzymy ich jeszcze więcej. Tym powinni zająć się jacyś mądrzy ludzie. Moje stanowisko już znacie i możecie się z nim nie zgadzać. Ale i tak będę Was informować o kolejnych przypadkach podobnych zachować w filmowo-serialowej branży. Zobaczymy, co przyniosą nam kolejne miesiące.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News