WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Rozrywka

Pełnometrażowy film Wiedźmin ustąpił miejsca serialowi od Netflixa

Chociaż na premierę serialu Wiedźmin od Netflixa poczekamy do czwartego kwartału bieżącego roku, to już teraz spłynęła do nas jedna ze zdecydowanie najciekawszych informacji ogółem, która wspomina, że tak naprawdę pierwotnie mieliśmy otrzymać pełnometrażowy film Wiedźmin.

Osobiście nie pogardziłbym zarówno filmem, jak i serialem, ale wykonawcy musieli wybrać pomiędzy jednym, a drugim. Ujawniła to wicedyrektor do spraw oryginalnych produkcji dla Netflixa w wywiadzie dla Publisher Weekly, twierdząc, że była przy tym przysłowiowym kamieniem, który rozpoczął lawinę, nakierowując zespół na wybór serialu.

Jej zadanie nie mogło jednak należeć do tych najtrudniejszych, bo chyba każdy dostrzegał ogrom materiału źródłowego, jaki dostarczył do produkcji zarówno sam ojciec serii, czyli Andrzej Sapkowski, a nawet CD Projekt Red, tworząc poniekąd kontynuację przygód Geralta. Należy jednak pamiętać, że kanonicznie ten już nie żyje.

Z wyboru Netflixa jestem z kolei naprawdę zadowolony, bo sprowadzenie historii Wiedźmina do filmu byłoby tym, czym dla powieści Mroczna Wieża Stephena Kinga, był jej kinowy reboot. Kwestią sporną pozostaje też sama premiera, której orientacyjną datę już podano. Dlaczego? Ponieważ aktorka odgrywająca młodą Triss Merigold (Mya-Lecia Naylor) niestety zmarła i nie wiadomo, czy nie wpłynie to na realizację serialu.

Czytaj też: Wysyp filmów i zdjęć z serialu Wiedźmin w polskich zamkach

Źródło: Publisher Weekly