WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Moto

Pirelli ma problem z oponami po odwołaniu F1 przez koronawirusa

Obecnie praktycznie każda gałąź gospodarki i rozrywki przeżywa upadki ze względu na koronowirusa, który nawet dotknął producenta opon Pirelli.

Specyfika każdego wyścigu Formuły 1 sprawia, że organizatorzy muszą zapewnić zawodnikom pokaźną liczbę opon. Tak też było z tegorocznym Grand Prix Australii, które zostało odwołane przez pandemię, ale na to nie przygotował się dostawca opon, Pirelli.

Czytaj też: Tesla Model 3 kontra Nissan GT-R Nismo i Camaro ZL1

Pirelli, dostawca opon Formuły 1 dostarcza ich tysiące w każdy weekend wyścigowy i jest odpowiedzialny za ich montaż na kołach. Jednak tym razem, (via Motorsport.com) zamiast zakładać je na felgi, Pirelli musi wyrzucić 1800 opon po odwołaniu Grand Prix Australii.

Jak powiedział serwisowi szef oddziału sportowego Pirelli:

Skończyliśmy zakładać opony w czwartkowe popołudnie, a potem musieliśmy zdjąć każdą z nich.

Mario Isola

Dobra. Teraz nasuwać się Wam może pytanie, dlaczego firma musi je wyrzucić, a nie zostawić do następnych wyścigów. To przecież nie mleko, że straci ważność! Jednak sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana, bo po ich zdemontowaniu z felg, degradują się na tyle, że stają się zbyt niebezpieczne, aby ponownie je wykorzystać.

Czytaj też: Mamy nadzieję, że tak będzie wyglądać supersamochód Mazdy

Co więc stanie się z nieużywanymi, ale bezużytecznymi 1800 oponami? Wcale nie zostaną po prostu wyrzucone, bo Pirelli zmiażdży je, aby zaoszczędzić miejsce, a następnie wyśle do Wielkiej Brytanii, gdzie zostaną poddane recyklingowi w cementowni.