WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ

Pola torsyjne, a sieć 5G. Jeszcze pseudonauka, czy już fantastyka?

Pola torsyjne, a sieć 5G. Jeszcze pseudonauka, czy już fantastyka?

Pola torsyjne to teoria, która balansuje na granicy pseudonauki i wręcz fantastyki. Niewyjaśnione, mglisto opisywane twierdzenie nieoczekiwanie ożyło w dobie walki z sieciami 5G. Bo właśnie sieć komórkowa jest idealnym uzupełnieniem teorii o polach torsyjnych. Mimo wszystko to tak daleko idące twierdzenie, że spora część przeciwników sieci komórkowych się od niego odcina. I to ich błąd, bo z pól torsyjnych można zrobić bardzo ciekawą narrację.

Pola torsyjne to teoria, której nie potrafią wytłumaczyć nawet jej twórcy

W Polsce nikt nic nie wie o polach torsyjnych, a na Ukrainie można o nie spytać nawet prostego rolnika – to zdanie zawsze mam w głowie słysząc o polach torsyjnych. Tak swoje przemówienia niemal zawsze rozpoczyna dr Diana Wojtkowiak. Główna (jedyna?, choć przez moment wspierana przez Jerzego Ziębe) piewczyni tej teorii w Polsce.

Pola torsyjne to zjawisko tak bardzo… pokręcone, że ciężko w jest w ogóle zdecydować od czego zacząć objaśnianie go.

Więc może zacznijmy od Wikipedii:

Pole torsyjne (inne nazwy: pole osiowe, pole spinorowe, pole mikroleptonowe) jest pseudonaukową propozycją, że spin kwantowy cząstek może służyć do emisji nośnika informacji w próżni rzędy razy szybciej niż z prędkością światła. Teoria ta stanowi bazę dla licznych bezpodstawnych roszczeń i przekrętów.

Prof. Andrzej Krawczyk na swoim blogu Elektrofakty (który był jednym ze źródeł tego tekstu, polecam!) opisywał spotkania z dwoma uczonymi z Kijowa, którzy przywieźli mu pochłaniacz pól torsyjnych. Choć twierdzili oni, że urządzenie jest w stanie eliminować zagrożenie płynących z pól torsyjnych, nie do końca byli w stanie wyjaśnić jak i dlaczego to działa.

Teoria wymyślona dla pieniędzy?

Po raz pierwszy pola torsyjne pojawiają się wśród grupy radzieckich badaczy pod przewodnictwem Anatolyiego Akimova (Rosyjska Akademia Nauk Naturalnych) oraz Gennadyia Shipova (założyciel Rosyjskiego Związku Nauk Grawitacyjnych i dyrektor Centrum Naukowego Fizyki Plazmy w Moskwie). Instytucje, których członkami są obaj Panowie znajdują się poza oficjalnym nurtem nauki rosyjskiej do dzisiaj.

Teoria powstała w ramach działalności Centrum Technologii Nietradycyjnych. Z powodu oszustw naukowych i marnotrawienia państwowych pieniędzy Centrum zostało rozwiązane w 1991 roku. Ale nie przeszkodziło to w uzyskaniu kolejnych pieniędzy z Ministerstwa Nauki i Ministerstwa Obrony, które finansowały dalsze badania do 1997 roku.

To pozwala domyślać się, że cała teoria powstała dla ściągania państwowych pieniędzy. Dzisiaj polami torsyjnymi zajmują się ośrodki pozanaukowe.

Nowa budowa wszechświata i prędkość większa od prędkości światła

Jedną z cech pól torsyjnych ma być prędkość ich rozchodzenia się. Ta ma być nawet nieskończenie razy większa od prędkości światła. Ma to związek z teorią o poziomach rzeczywistości opisywanych przez Shipova w jego książce Teoria próżni fizycznej. Mówi ona o 7 poziomach rzeczywistości:

  • poziom pierwszy – próżnia pierwotna (coś przekraczającego ludzkie pojęcie, jak Bóg),
  • poziom drugi – pierwotne pola wirowania (pierwotne pola torsyjne), pola świadomości,
  • poziom trzeci – próżnia fizyczna,
  • poziom czwarty – cząstki elementarne,
  • poziom piąty – gaz,
  • poziom szósty – ciecz;,
  • poziom siódmy – ciało stałe.

Pola torsyjne są więc w zasadzie wszystkim. Znajdują się w ludziach oraz wszystkim co nas otacza.

Czytaj też: Co ma wspólnego 5G, chipy, szczepionki i wibracje molekuł wody?

Pól torsyjnych nie ma w podręcznikach fizyki, bo nie określa ich żadna wielkość fizyczna

Wspomniana wcześniej dr Diana Wojtkowiak namiętnie powtarza, że podręczniki fizyki są nieaktualne, bo nie ma w nich pól torsyjnych. Ciężko się temu dziwić, bo jest to coś, co nie ma żadnej miary.

Zgodnie z teoriami, pola torsyjne są pozbawione energii. Dlatego też nie można ich opisać żadnymi znanymi wartościami fizycznymi. To w takim razie czym jest pole torsyjne, skoro nie ma energii? Otóż pola torsyjne to materia przenosząca informacje. Co więcej pola torsyjne, przypomnijmy nazywane też polem wirowania, mogą być… lewoskrętne lub prawoskrętne. Tak, dokładnie tak jak cudowna witamina C Jerzego Zięby.

Co potrafią pola torsyjne? Mogą przenosić choroby i zabijać. Teleportacja!

Generator pól torsyjnych Akimova

Skoro już mniej więcej wiemy o właściwościach pól torsyjnych, które fizykom się nie śniły, co można zrobić za pomocą pól torsyjnych? Bardzo często słyszy się o wykrywaniu złóż w głębi Ziemi. Nie do końca wiadomo jak, zapewne ogólnie rzecz biorąc występuje tu jakiś przepływ informacji. Zgodnie z teoriami dr Diany Wojtkowiak światowe mocarstwa mają ogromne radary, którymi są w stanie wykryć dowolne złoża ukryte pod ziemią na całym świecie.

Wnętrze generatora pól torsyjnych

Anatoly Akimov twierdzi, że wynalazł generator pól torsyjnych. Bo oprócz tego, że pola torsyjne są wszędzie, to dodatkowo można je sztucznie wytworzyć. Zupełnie jak pole elektromagnetyczne. I teraz już mamy czystą fantastykę. Zdaniem Akimova generator pól torsyjnych jest w stanie otworzyć portal do światów równoległych poprzez usunięcie membrany pomiędzy nimi. Taki portal utrzymuje się nawet kilkanaście dni. I teraz dysponując drugim generatorem można w ten sposób otworzyć tunel teleportacyjny, przez który mogą przebiegać fale radiowe. I tak oto dochodzimy do sieci 5G.

Czytaj też: YouTube: koniec z filmami o związkach 5G i Koronawirusa. W końcu!

Sieć 5G (znowu) narzędziem ostatecznym

Skoro już mamy tunel teleportacyjny, to potrzebny jest odpowiedni nośnik, który informacje zawarte w polu torsyjnym pozwoli przesłać. I tutaj do gry wchodzi sieć 5G. Ostateczna forma przesyłu informacji, niemalże błogosławiona prze samego Lucyfera.

Podczas konferencji w 2019 roku, na której zawiązana została Koalicja Polska Wolna od 5G, dr Diana Wojtkowiak wyjaśniła na czym miałoby to polegać. Zdaniem Akimova w ludzkim organizmie są punkty chwiejnej równowagi. Jak kula stojąca na stożku. Wystarczy ją lekko trącić aby spadła. Za pomocą pól torsyjnych można podobne zjawisko wywołać w naszym organizmie, co ostatecznie może zabić dowolną osobę. I tak za pomocą pól torsyjnych przesłanych siecią 5G z dowolnego nadajnika można doprowadzić do kontrolowanego zgonu.

W ten sam sposób można np. przesłać wirusy. Do szklanki w laboratorium wpuszczamy wirusa i przesyłamy go do szklanki z wodą stojącej na biurku prezydenta. Właśnie w taki sposób podobno został rozprzestrzeniony wirus HIV.

Niestety jedyne dostępne nagranie wykładu dr Wojtkowiak znajduje się na kanale NTV, więc nie mamy innego wyjścia:

To za dużo nawet dla zagorzałych przeciwników sieci 5G

Mniej więcej rok temu pola torsyjne były mocno promowane wśród przeciwników sieci komórkowych. Listy dr Wojtkowiak do premiera i prezydenta krążyły po facebookowych grupach niemal z prędkością pól torsyjnych. Ktoś jednak w końcu zauważył, że to jest trochę za gruba fantazja. Na tyle, że wielu liderów ruchu zaczęło się nawet publicznie odcinać od pól torsyjnych. W tym np. była krakowska ekspert ds PEM, która zaczęła oświadczać w mediach społecznościowych, że z polami torsyjnymi nigdy nie miała nic wspólnego. To nic, że razem z dr Wojtkowiak występowały na jednej scenie podczas wspomnianej krakowskiej konferencji. Może gdyby mnie tam nie było, to bym uwierzył.

Czytaj też: Co ma wspólnego Koronawirus i 5G? Dla specjalistów dezinformacji więcej niż myślisz

Od teorii odcina się nawet poseł Sachajko, główny opiekun komórkosceptyków w polskim Sejmie. Podczas drugiego posiedzenia parlamentarnego zespołu ds. cyberbezpieczaństwa dzieci, który z dziećmi i cyberbezpieczeństwem ma tyle wspólnego co ja z hodowlą jedwabników, przerwał wystąpienie dr Wojtkowiak stwierdzając, ze to jednak za dużo.

Pola torsyjne bliżej mają do fantastyki. Ale w kontekście sieci komórkowych wykorzystałbym je inaczej

Teleportacja, zdalne zabójstwa, przesyłanie wirusów… To wszystko chyba jasno pokazuje, że pola torsyjne to momentami bardziej fantastyka niż pseudonauka. Ale przyjmując, że w to wszystko wierzymy, powiązanie pól torsyjnych z sieciami 5G zostało źle skonstruowane.

Skoro pola torsyjne są nośnikiem informacji, to wystarczyło opisać je jednostką danych, np. bitem. W końcu w latach 80-tych były już komputery i nośniki danych. Dzięki temu do genialnej teorii spiskowej jest bardzo blisko. Zobaczcie sami.

Podobno genom Koronawirusa waży 60 kB. Więc jeśli sieć 5G jest w stanie rozpędzić się do 10 Gb/s, to jest w stanie przesłać pola torsyjne zawierające 60 kB Koronawirusa z prędkością 21 845 wirusów na sekundę. Czyli w ciągu sekundy Koronawirus trafia do prawie 22 tys. osób trzymających w ręce smartfon działający w sieci 5G. I teoria gotowa. Prawda, że proste?

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News