Gaming… określenie w dziedzinie komputerów stosowane tak często, że odpowiednie instytucje powinny już dawno zająć się jego standaryzacją. Wbrew pozorom nie chodzi tutaj tylko o rozbudowane podświetlenie RGB, a o tak wiele (często niepowiązanych ze sobą) czynników, że postanowiłem zebrać najważniejsze z nich i wyjaśnić, czym dokładnie różnią się zwyczajne i gamingowe płyty główne.

Na początek warto wziąć pod lupę bohatera dzisiejszego artykułu, czyli samo określenie “gaming“. Jak już wspomniałem, nie kryje się za nim nic szczególnego, bo jest to zupełnie niezobowiązujące do niczego producentów słowo. Ze względu na to może je spotkać w nazwie przeróżnych podzespołów, czy peryferiów w zarówno najniższej, jak i najwyższej półce cenowej. Jednak ze względów marketingowych najwięksi gracze na rynku rezerwują człon GAMING w nazwie dla sprzętu, z którego są najbardziej dumni. Chyba że w grę wchodzą autorskie serie (AORUS, ROG), które w niektórych przypadkach pomimo swojej elitarności nadal korzystają z tego legendarnego dopisku. Tak więc kupienie czegokolwiek z tym enigmatycznym słowem w nazwie nie zawsze zagwarantuje Wam najlepszej wydajności, czy jakości. Nie zawsze… ale w wielu przypadkach przeróżnej maści płyt głównych (i nie tylko!) tak. Tutaj większą rolę gra jednak cena, bo produkty okraszone gamingiem są najczęściej przedstawicielami górnej i średniej półki cenowej. Co jednak oferują i czym wyróżniają się na tle swoich “normalnych” konkurentów?

Teoretyczne różnice

Gamingowa płyta główna? Pewnie zoptymalizowana pod kątem gier pomyślicie. Jak jest jednak w rzeczywistości? Cytując klasyka… nic bardziej mylnego, bo tak się składa, że optymalizacja tak ogólnych układów i masy ścieżek pod kątem kodu gry jest nie tyle bezsensowna, co zwyczajnie niemożliwa. Nie jest to bowiem przetwarzający dane i instrukcje procesor, a coś, co służy głównie do łączenia i umożliwienia komunikacji kilku różnym komponentom. Oczywiście optymalizacja czegoś takiego jest możliwa i występuje na rynku, ale jest powiązana z (najczęściej marginalną) ogólną wydajnością zestawu we wszystkich zastosowaniach, a nie tylko tych powiązanych z grami. A więc co tak naprawdę skrywa się za tym całym gamingiem? No cóż, najczęściej po prostu bardziej zaawansowane płyty główne,  od budżetowych i najprostszych modeli, które mogą oferować masę dodatków powiązanych najczęściej z samym chipsetem – najczęściej tym najlepszym z obecnej generacji (AM4 – X470, LGA 1151 – Z370). Mowa głównie o wsparciu dla konfiguracji multiGPU, odblokowanej możliwości OC procesora i pamięci RAM, bardziej rozbudowanej i tym samym lepiej wykonanej sekcji zasilania, lepszej karcie dźwiękowej, a nawet szczegółom w postaci wzmocnionych slotów PCI, DDR4, laminatu, czy zwyczajnie większej ilości dodatkowych i nowatorskich złączy (np. wszechobecnych ostatnio kontrolerów LED).

Jak więc widzicie, określenie płyty głównej mianem gamingowej jest dosyć proste do zrobienia i nie wymaga to od producentów specjalnie przystosowanych względem jakichś standardów elementów. Dlatego też rzućmy okiem na najnowsze propozycje od Gigabyte i sprawdźmy cały ten Gaming w praktyce, czyli na przykładzie realnych produktów.

Oferta Gigabyte pod lupą!

Swoje dociekanie zacznijmy od samego dołu w hierarchii obecnie panujących chipsetów AMD i Intela. W ofercie firmy Gigabyte istnieje tak naprawdę 5 rodzin płyt głównych, z czego aż dwie z nich wspierają wyłącznie starsze procesory (seria Overclocking i G1 Gaming). Pozostają nam więc trzy – Ultra Durable pełniąca teraz przykład “normalnych” konstrukcji i serie Gigabyte Gaming oraz AORUS chełpiące się swoją gamingowością. Na początku w pojedynku stanie GA-AX370-Gaming 3 i GA-AX370M-DS3H, czyli jedyne konstrukcje bazujące na chipsecie AMD X370 w interesujących nas seriach. Pierwsza różnica, którą dostrzeżemy już w ofercie producenta? Znacznie bardziej rozbudowana lista rozprawiająca o specyfikacji. Oczywiście na rzecz gamingowej edycji. Ta okazała się przewyższać swojego konkurenta pod kątem karty dźwiękowej, ilości złączy PCIe i SATA 3 oraz pojedynczego portu USB 3.1 Gen 2. Okupione jest to ceną o około 100 złotych wyższą.

Po stronie Intela, a dokładnie chipsetu Z370 wywodzącego się z serii AORUS i Ultra Durable sprawa ma się podobnie. Gamingowa wersja wygrywa nad swoim zwyczajnym konkurentem złączami PCIe, różnorodnością wejść wewnętrznych i wyposażenia panelu tylnego. Nie dajcie się zwieść określeniem Ultra Durable, bo zastosowane w tej serii technologie znajdziemy również w odpowiednikach AORUS oraz Gigabyte Gaming. Można więc powiedzieć, że te dwa ostatnie są swoistym ulepszeniem i dostosowaniem rodziny Ultra Durable do dzisiejszych wymagań i standardów określanych przez właśnie graczy i entuzjastów. Pomimo tego, że przedstawiłem wyłącznie ofertę Gigabyte, to mogę Was zapewnić, że w przypadku innych producentów sytuacja wygląda wręcz identycznie.

Wychodzi więc na to, że gamingowe płyty główne są określane takim mianem tylko dlatego, że oferują odrobinę więcej od swoich “zwyczajnych” konkurentów. Nie oznacza to jednak, że przy każdym zakupie płyty głównej powinniście zwracać na to uwagę. Jak to zazwyczaj jest – na rynku z pewnością znajdą się wyjątki, a jeśli nie, to za “gamingowe” konstrukcje przyjdzie Wam zazwyczaj więcej zapłacić, co nie zawsze da jakieś wymierne korzyści w przyszłości. Dlatego też radzę zaznajomić się z tym materiałem, którego tytuł Płyty główne dla zielonych w idealnym stylu reprezentuje jego zawartość.

    Spodobał Ci się ten artykuł? Podaj dalej!