WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Publicystyka

Rynek nie ma dobrego zdania o projekcie ustawy o KSC

O projekcie ustawy o KSC nadal jest głośno. Pozytywnie wypowiadają się o nim obecnie głównie jego twórcy i pracownicy Ministerstwa Cyfryzacji. Operatorzy starają się zachować neutralność, za to eksperci nie zostawiają na projekcie suchej nitki.

Operatorzy mówią dyplomatycznie. Ale trudno im się dziwić

Głównymi ofiarami beneficjentami ustawy o KSC będą operatorzy. Nic więc dziwnego, że w swoich wypowiedziach są bardzo ostrożni. Tak naprawdę ich prawdziwe stanowiska, niekoniecznie tak bardzo dyplomatyczne, poznamy dopiero po konsultacjach do projektu ustawy.

Udało mi się uzyskać stanowisko Orange i Play. Obaj operatorzy są na pewno zgodni co do dwóch kwestii- 14-dniowy okres konsultacji jest zdecydowanie zbyt krótki. Jest to również okres skrócony i normalnie powinien trwać 21 dni. Z kolei czas na wymianę sprzętu również powinien być dłuższy

Póki co tak obecnie wygląda stanowisko Orange Polska:

Przeanalizujemy przedstawiony projekt i odniesiemy się do niego w toku ogłoszonych konsultacji. W opublikowanym projekcie zwracają uwagę proponowane terminy dotyczące wycofywania infrastruktury. Są znacznie krótsze niż w przypadku podobnych, już istniejących w Europie rozwiązań, krótsze też niż okres amortyzacji i użytkowania tego typu urządzeń. Wierzymy, że wszelkie decyzje w tym zakresie będą podejmowane w dialogu z uczestnikami rynku i z uwzględnieniem dobra klientów powstających sieci.

Nieco więcej na ten temat pisze biuro prasowe sieci Play:

Projekt ustawy o Krajowym Systemie Cyberbezpieczeństwa jest obecnie na etapie konsultacji i opiniowania. PLAY jako jeden z kluczowych podmiotów sektora telekomunikacyjnego, także podzieli się swoim stanowiskiem w toku konsultacji publicznych. Ze względu na złożoność przedstawionego projektu oraz zaproponowane szerokie zmiany regulacyjne uważamy, że 14-dniowy termin konsultacji jest za krótki na przeanalizowanie i zaproponowanie rozwiązań, które byłby korzystne zarówno dla branży telekomunikacyjnej, jak i klientów.

Odpowiedzialny rozwój sieci telekomunikacyjnych zawsze był, jest i będzie jednym z priorytetów PLAY. Rozwój infrastruktury sieciowej PLAY oparty jest o model efektywności kosztowej, pozwalający zaoferować naszym klientom najnowocześniejsze rozwiązania, w jak najkrótszej perspektywie czasowej. Wierzymy, że autorzy wspomnianej ustawy wzięli również pod uwagę wpływ zaproponowanych zapisów na tempo rozwoju sieci, a także na korzyści płynące z rozwoju społeczeństwa i cyfrowej gospodarki.

Czytaj też: W pozbyciu się Huaweia z Polski ktoś ma cel. Skutki mogą nas zaboleć

Ekspert krytycznie o projekcie ustawy o KSC

Dr Łukasz Kister, ekspert ds cyberbezpieczeństwa, z którym miałem okazję rozmawiać, zdecydowanie nie ma dobrego zdania o projekcie ustawy. Wskazuje on, że telekomunikacja jest już objęta rygorystycznymi przepisami dotyczącymi bezpieczeństwa, w tym europejskim Cybersecurity Act i nie ma potrzeby wprowadzania dualizmu prawnego. Tworzenia osobnego organu stojącego m.in. obok UKE, który będzie wydawać wyroki być może sprzeczne z Prawem Telekomunikacyjnym.

Dr Łukasz Kister, ekspert ds cyberbezpieczeństwa:

Jeśli Państwo, które chce aspirować do roli lidera cyfryzacji i cyberbezpieczeństwa, musi być liderem w budowaniu jasnych i precyzyjnych, podlegających konkretnym pomiarom zasad. Odrzucenie tego czy innego producenta sprzętu w oparciu o decyzje podjętą w ramach niejasnych kryteriów i udawanie, że to realizacja przepisów europejskich jest kłamstwem. Europa w swoich dokumentach dotyczących cyberbezpieczeństwa sieci 5G wskazuje, że system oceny sieci, elementów sieciowych, anten i ogólnie elementów infrastruktury musi się opierać o jasno określonych kryteriach standaryzacji i certyfikatów.

Ekspert wskazuje dwa potencjalne niebezpieczeństwa, o których kompletnie się w kontekście ustawy o KSC nie mówi. Pierwsze to fakt, że systemy cyberbezpieczeństwa powinny być spójne. Jeśli cała Europa ustali jasne kryteria oceny i doboru sprzętu, będzie tworzyć bezpieczny monolit. Polska, wyłamując się z tego, stanie się słabym ogniwem podatnym na ataki z zewnątrz.

Rzecz druga to ogólne postrzeganie Huaweia. To nie jest tylko firma sprzedająca smartfony, z twarzą w postaci Roberta Lewandowskiego. To firma, która dosłownie cyfryzuje cały świat. Ciężko powiedzieć czy twórcy ustawy zdają sobie sprawę z tego, że chińskiego sprzętu teleinformatycznego w polskiej administracji jest multum. Zdaniem dr Kistera nawet 70%, z czego zdecydowana większość to urządzenia Huaweia. Często to sprzęt core’owy, w tym również m.in. urządzenia w centrach danych, czy systemach administracji państwowej. W przetargach państwowych, co ma potwierdzenie w dokumentacji dotyczącej informatyzacji państwa, wybierany jest sprzęt głównie z Chin. Bez względu na aktualnie urzędującą opcję polityczną.

Czytaj też: Huawei pokazał mi jak wykorzystać 5G w praktyce

Ważną kwestią zdaniem eksperta jest też zgodność decyzji Polski z obowiązującym w Europie zbiorem zasad w ramach Cybersecurity Act.

Dr Łukasz Kister, ekspert ds cyberbezpieczeństwa:

Jak udowodnimy, że w Polsce wdrożyliśmy Cybersecurity Act, skoro opieramy kryteria blokowania dostawcy sprzętu na decyzji urzędnika, przestrzeganiu praw człowieka w innym kraju i aktualnych zachciankach politycznych? Rozwiązania ZTE i Huaweia mogą przejść certyfikację w krajach Unii Europejskiej i zgodnie z zasadami otwartości rynku będziemy musieli uznać ten sprzęt za cyberbezpieczny na podstawie kryteriów zawartych w Cybersecurity Act, takich jak badania zgodności z Common Criteria. Jeśli badania wykazują, że sprzęt jest bezpieczny, to zgodnie z przepisami unijnymi również musimy go za taki uznać. Nie może być tak, że te same urządzenia są bezpieczne we Francji, czy Hiszpanii, a w Polsce już nie.

Zdaniem eksperta blokada chińskiego sprzętu telekomunikacyjnego może być tylko furtką do dalszych obostrzeń. Takich jak blokowanie firm energetycznych z Chin, wykonujących często prace, których nie podejmują się firmy europejskie. Są też firmy budowlane, które realizują wiele projektów infrastrukturalnych w Europie, w tym w Polsce. Cyberbezpieczeństwo może być pretekstem do większego działania. Wynika to z tego, że wojna amerykańsko-chińska to wojna handlowa w niemal wszystkich dziedzinach gospodarki. A my zostaliśmy, albo sami próbujemy się wmieszać w wojnę dwóch światowych gigantów.

Decyzja polityczna, w dodatku źle przygotowana

Negatywnie o projekcie ustawy o KSC wypowiada się też Piotr Mieczkowski, prezes Fundacji Digital Poland. Jego zdaniem mówimy tutaj o decyzji czysto politycznej.

Piotr Mieczkowski, prezes Fundacji Digital Poland:

Uważam że obecnie proponowana zmiana KSC jest całkowicie podbudowana politycznie, gdyż nie znajduję w niej żadnego uzasadnienia merytorycznego, analizy zagrożeń, mitygacji ryzyk i wskazania odpowiednich środków zaradczych. Polska legislacja stoi całkowicie po przeciwnej stronie europejskiej czy również tej zaprezentowanej w Wielkiej Brytanii. Kompletnie nie uda się w jej wyniku zwiększyć cyberbezpieczeństwa sieci telekomunikacyjnych i narażamy się jako kraj na szereg politycznych retorsji z powodu takiego działania.

Drugim problemem poruszanym przez eksperta jest krótki czas potrzebny na wymianę sprzętu. To w zasadzie drugi, obok nieoszacowania kosztów, poważny brak w projekcie ustawy.

Piotr Mieczkowski, prezes Fundacji Digital Poland:

Zaproponowany termin zlikwidowania sprzętu (5 lat) stoi w całkowitej sprzeczności ze standardem rynkowym w zakresie czasu amortyzacji sprzętu (od 7 do 10 lat). Wielka Brytania, sojusznik USA a zarazem tzw. sojusznik pięciorga oczu, dokonała takiej analizy i wskazała 2028 rok. Co więcej takie kraje jak Stany Zjednoczone, oferują rekompensaty z tytułu zmiany dostawcy sprzętu. U nas wszystko postawione jest w tym zakresie do góry nogami co będzie oznaczać wielomiliardowe koszty dla całego rynku, a zatem i konsumenta.

Play, który w przypadku konieczności wymiany sprzętu będzie miał zdecydowanie najwięcej pracy, wycenił koszty na 900 mln złotych. To stosunkowo niewiele i głosy rynku mówią, że realne koszty będą znacznie większe. Sieć przyznała też, że 5 lat na ewentualną wymianę sprzętu to w tej sytuacji zdecydowanie zbyt krótki okres.

Koalicja rządząca się sypie. Jakie będą losy ustawy o KSC?

Jeszcze do wczoraj ustawa o KSC była raczej przesądzona, podobnie jak rekonstrukcja rządu i planowana likwidacja Ministerstwa Cyfryzacji. Dzisiaj, koalicjanci poróżnili się w trakcie prac nad ustawą futerkową. Pojawiły się już zapowiedzi, że w tej sytuacji nie będzie żadnej rekonstrukcji rządu. Czy w całym tym zamieszaniu znajdzie się czas na ustawę o KSC? A może naciski ze strony USA są tak silne, że rządzący zwyczajnie nie będą mogli o niej zapomnieć?

Projekt ustawy o KSC wymaga konsultacji i jeśli faktycznie miałby wejść w życie, wymaga również poważnych zmian. Obecnie wygląda to na próbę usprawiedliwienia blokady Huaweia w jakikolwiek sposób. Padło na ustawę, o której ciężko dzisiaj znaleźć pozytywne wypowiedzi ekspertów i przedstawicieli rynku.

Rządzący muszą sobie uświadomić (albo ktoś musi ich uświadomić w trakcie konsultacji), że Huawei to nie tylko Lewandowski, smartfony w sklepach i sieć 5G, której w docelowej formie jeszcze nawet w Polsce nie ma. To w zasadzie przebudowa systemów teleinformatycznych i sieci komórkowych w całym kraju. W przeciwnym wypadku coś tam wyrzucamy, ale niezliczone ilości tego niebezpiecznego sprzętu, jak mawiają Amerykanie, pozostają w Polsce. Muszą też zdecydować, czy w tej sprawie będziemy mówić jednym głosem z Unią Europejską i faktycznie jesteśmy jej członkiem, czy wolimy podążać w kierunku wątpliwych korzyści wynikających ze spełniania żądań Stanów Zjednoczonych.

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News