WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Publicystyka

Punkt widzenia teraflopów zależy od punktu siedzenia

Czy teraflopy są ważne? Jak długo potrwają jeszcze nowe wojny konsolowe?

Rozpoczęła się kolejna wojna konsolowa. Mam wrażenie, że pojedynek jest teraz bardziej zażarty niż kiedykolwiek wcześniej, ponieważ tak chętnie czytane przez graczy wypowiedzi doświadczonych deweloperów na temat „potężnego” Xbox Series X czy „sprytnego” PlayStation 5 nie są nawet iskierką do kłótni. To pochodnia wrzucona prosto w rozlane paliwo. Nawet we wpisie o przewadze nowego Xboxa można zostać zaatakowanym przez kogoś, kto źle zrozumiał tekst i zostać oskarżonym o bycie po stronie niebieskich.

Wojna trwa i… oh boy – bardzo długo potrwa. Mamy w końcu do tego idealne warunki na najbliższe trzy lata. Pierwszy rok, ten który upłynie nam w oczekiwaniu premiery nowych konsol, będzie taki jak jest już teraz. Internetowe bitwy za internetowymi bitwami i tysiące analiz amatorów, którzy sprzętów na oczy nie widzieli. Obliczenia teraflopów, argumenty za wyższością dysku nad karą graficzną, wyliczanie liczby studiów deweloperskich tworzących ekskluzywne gry… Będzie się działo.

Dlaczego wspomniałem o jeszcze dwóch latach intensywnych bitew? Zwróćcie uwagę na to, jakie idealne warunki do wojenek będą trwały przez ten okres. Słabsze PlayStation 5 [plus dla XSX] debiutuje na rynku i (nie wierzę, że nie) oferuje dwa-trzy tytuły ekskluzywne nieograniczone wolniejszym dyskiem PC czy Xbox Series X [plus dla PS5], a Microsoft już zapowiedział, że Xbox Series X nie otrzyma przez pierwsze dwa lata swojego istnienia na rynku żadnych gier dostępnych tylko na niego i w nadchodzące produkcje pograją również posiadacze Xbox One [plus dla PS5, bo NeXtGeNoWe ExY, plus dla XSX, bo DbAj0 O gRacZy]. No przecież komentarze będą wyglądać jak za czasów premiery PlayStation 4 i Xboxa One. Chociaż… będzie jedna różnica.

Czytaj też: Ekskluzywna gra na Xbox Series X w 4K i 120 fps, ale nie ma co się cieszyć

Mianowicie, już widać zmianę w fanach PlayStation na temat narracji dotyczącej mocy konsol. Bardzo dobrze pamiętam komentarze, w których wyśmiewano 0,53 teraflopa różnicy pomiędzy PlayStation 4 a Xbox One (potem różnica zmniejszyła się do 0,44 teraflopa, bo – fun fact: Xbox One S jest mocniejszy od Xbox One). Materiały Digital Foundry rozkręciły wojenkę na dobre prezentując fakt, iż wiele gier działa na Xboxie One w 900p, podczas gdy PS4 utrzymywało 1080p.

Teraz jednak sytuacja się odwróciła. Playstation 5 jest słabsze od Xbox Series X o 1,875 teraflopa i nagle okazuje się, że te teraflopy to już nie są takie ważne. Tutaj jednak liczy się prędkość ładowania gry, a teraflopy to tam się powinno porównywać z poprzednią konsolą a nie konkurencją. No, jest zabawnie.

A czy w końcu w powinniśy patrzeć na te teraflopy? Z jednej strony – jeśli chcemy jak najlepszych osiągów w grach pod względem oprawy graficznej czy płynności to rzeczywiście możemy. Jest to jakiś dla nas wyznacznik. W takiej sytuacji jednak raczej powinniśmy zwrócić naszą uwagę w kierunku potężnych PC.

Czytaj też: Resident Evil 3 Remake na Nintendo Switch? Coś na to wskazuje…

Koniec końców jednak to inna rzecz zapewne zdecyduje o sukcesie danego sprzętu – czymkolwiek by on był dla każdej z firm. Bo czasem okazuje się, że konsola, której moc oscyluje w wartościach poniżej jednego teraflopa wyprzedza sprzedażowo inne urządzenia. Tak, mówię o Pstryku.

To gry zdecydują w końcu o tym, czy jeden sprzęt będzie opłacało się bardziej kupić od drugiego. To rzeczy, które uruchamiamy na naszych maszynkach do grania będą główną kartą przetargową. Przynajmniej takie jest moje zdanie.

Na koniec – jeden z komentarzy z Reddita na temat teraflopów, który kompletnie rozłożył mnie na łopatki swoją prostotą podejścia do sprawy. „Kto z Was ma w ogóle telewizor 4K z porządnym HDR?”. No właśnie. To ja wracam do grania na swoich starusieńkich FullHD, które nawet nie wiedzą co to HDR.

Czytaj też: Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News