Ten gość stworzył sobie robota fryzjera, bo bał się koronawirusa

“Wolałbym, żeby nie obcinał mi włosów ktoś, kto dotyka również setek głów innych osób przez cały dzień, więc zbudowałem tego robota” – tymi słowami twórca z kanału Stuff Made Here podsumował swój wysiłek ze stworzeniem robota fryzjera.

Ten twórca, to inżynier, Shane Wighton, który postanowił rozwiązać problem swojej nieokiełznanej w dobie pandemii fryzury, idąc nie do fryzjera, a swojego warsztatu, gdzie samodzielne zaprojektował, stworzył i zaprogramował robota.

Był przekonany, że nawet gdyby robot zaserwował mu okropną fryzurę, ciągle cieszyłby się, bo “jak wiele osób ostrzyże robot”? Twierdzi, że to poniekąd sztuka.

Robot jego autorstwa używa tylko nożyczek, co sprawia, że brak trymerów bezpośrednio wpływa na to, jak “świetnie” ten robot może ostrzyc. Nie może zrobić tego oczywiście bez odpowiedniego układania włosów, więc do zgarniania poszczególnych kosmyków, używa przyssawki, której łapczywość (cięcie nie tych włosów, których należy) ograniczają stosowne blokady na ostrza.

Zmechanizowany robot-fryzjer w tym przypadku nie jest zdalnie sterowany, a w pełni autonomiczny, więc wymagał wcześniejszej nauki, aby nie zafundować klientowi kilku cięć na głowie. Chociaż początkowe plany obejmowały wykorzystanie dwóch grzebieni do oddzielana pasm włosów, wspomniana dmuchawa ułatwiła cały proces nauki.

Czytaj też: Elektryczny rower z pralki zawstydza te normalne

Efekt? Oceńcie sami, przesuwając się do ostatnich minut materiału, w którym twórca wyjaśnia też to, jak stworzył tego robota. Jeśli budzi to Waszą obawę przed wizytą u fryzjera, podrzucam dodatkowo wpis odnośnie tego dlaczego zakażone koronawirusem fryzjerki nie zaraziły nikogo mimo kontaktu z ponad 100 osobami?

Chcesz być na bieżąco z WhatNext? Śledź nas w Google News