Drony są idealną wręcz bronią, bo a) mogą wyrządzić wiele szkód i b) nie narażają ludzi, a jedynie kawałki sprzętu. Chociaż systemy walki z nimi są zaawansowane na tyle, że nawet plany filmowe sobie na nie pozwalają, to jednak ich rozwój dalej trwa najlepsze i to zwłaszcza w armii. Rosjanie na przykład nieustannie rozwijają swój rój zabójczych dronów.

Czytaj też: Wojsko USA wreszcie weźmie drona Black Hornet do Afganistanu

Armia rosyjska postanowiła pójść w stronę, którą poszli ich przeciwnicy na Bliskim Wschodzie. Postawiła więc na grupy niewielkich dronów nazwanych „Jihadi aviation” (lotnictwo Dżihadu), które są w stanie zasypywać wrogów materiałami wybuchowymi wielkości granatów. Opierają się one na tanich dronach używanych pierwotnie przez grupy terrorystyczne i oddziały paramilitarne, takie jak Państwo Islamskie na całym Bliskim Wschodzie.

Rosja zamiast korzystać z komercyjnych dronów, będzie produkować własne tanie drony, z których każdy będzie w stanie przenosić ładunki wybuchowe o masie jednego kilograma. Ten byłby wielkości granatu ręcznego – ale takiego, który byłby dostarczany na duże odległości i precyzyjnie upuszczany na cele, które niemające często osłony nad głową. W przyszłości drony mogłyby zrzucić ładunki o masie do 20 kilogramów, co równałoby się z siłą eksplozji ciężkiego pocisku wybuchowego z wielkiej artylerii. Takie rozwiązanie mogłoby unieruchomić nawet opancerzone pojazdy.

Chociaż większość z tego typu dronów wystrzelonych w formacji „roju” zostałaby zestrzelona, to część z nich z pewnością dotarłaby do celu. Pierwszym oddziałem, który Rosja wyposaży w tego typu rozwiązanie będzie specjalny oddział Spetsnaz, choć z czasem tą broń otrzymają wszystkie oddziały.

Czytaj też: Dron MQ-4 Triton zestrzelony przez Iran jest solidnym kawałem technologii

Źródło: Popular Mechanics

Kolejny artykuł znajdziesz poniżej