WRÓĆ DO STRONY
GŁÓWNEJ
Testy

Rzut oka na Infinity Cable

Urządzenia mobilne często mają różne złącza. Konieczność zabierania wielu kabli na różne wyjazdy może być naprawdę irytująca. Czy Infinity Cable jest w stanie rozwiązać ten problem?

Kabel otrzymujemy w zestawie z magnesem, który trzyma wszystkie wtyczki i rączką do odpinania wtyczek ze smartfonów. Do tego jeszcze wrócę w użytkowaniu. W pakiecie są złącza Lightning, USB-C i micro USB. Ponieważ zestaw dostałem już otwarty od byłego redaktora to niestety podczas przesyłania złącze micro USB gdzieś się zgubiło i jego już nie mam. Opakowanie jest też od wersji ONE, ale testowany jest model Infinity Cable.

Sam kabel ma długość 1,5 m. Z jednej strony zakończony jest on na stałe złączem USB-C a z drugiej ma wymienne końcówki. Infinity Cable jest kompatybilny z większością technologii szybkiego ładowania. Należy tutaj wspomnieć o Quick Charge 3.0, 4.0 czy Power Delivery 100 W.

Kabel charakteryzuje się rezystancją 56 omów, podświetleniem LED i grubością 4,0 mm. Ilość pinów w wymienialnym złączu to 10. W przypadku złącza micro USB mamy do czynienia z napięciem 5V i natężeniem 2,4 A. W przypadku USB-C dochodzi to do nawet 20 V i 5 A. W przypadku Lightning opcje to 6,8 V i 1,7 A lub 5V i 2,4 A. Gwarancja wynosi 15 lat.

Jak Infinity Cable wypada w praktyce?

Sama idea jest naprawdę świetna. Przy wielu różnych urządzeniach wystarczy mieć jeden kabel, wtyczki zostawić w urządzeniach (są one na magnes, wiec jak je włożycie do smartfona to strasznie ciężko jest je wyjąć), jest jednak kilka ale. Po pierwsze – jak macie kilka urządzeń z tym samym złączem to albo je wyjmujecie za każdym razem, albo dokupujecie wtyczki. A uwierzcie mi, że ręką nie wyjmiecie końcówki ze smartfona. Musicie do tego użyć dołączonego narzędzia do wyjmowania. Rodzi to też problemy, gdy chcecie użyć innego kabla. A tego będziecie musieli używać, bowiem nie ma końcówki USB-A. Do komputera bez złącza USB-C nie podłączycie więc urządzenia i trzeba używać innego kabla. Także większość ładowarek dalej korzysta ze złącza USB-A co rodzi dalsze problemy. Szkoda, że takiej końcówki nie ma w zestawie, bo byłaby ona niezwykle przydatna. Także gdyby obie strony kabla można wymieniać końcówkami – to byłby ideał.

Poza tym w testach kabel wypadł bez problemów. Wszelkie szybkie ładowania są obsługiwane i nie ma problemów z szybkością ładowania różnych urządzeń. Kabel spełnia więc wszystko, co piszą o nim twórcy. Także przesyłanie danych odbywa się bezproblemowo i z odpowiednią prędkością, oczywiście o ile macie kompatybilny sprzęt USB-C. Testy wykazały, że Infinity Cable rzeczywiście spełnia wszelkie założenia.

Podsumowanie

Infinity Cable kupicie na IndieGoGo w cenie 30 dolarów za jeden kabel. Czy warto? Rozumiem ideę rozwiązania i naprawdę może być to przydane. Zajego pomocą nie musicie nosić kabli a ładowanie urządzeń może być prostsze. Dzięki obsłudze szybkiego ładowania nie będziecie mieli problemów z kompatybilnością z ładowarkami. Moim zdaniem jednak brak złącza USB-A oraz stałe złącze z jednej strony rodzi wiele problemów. Większość ładowarek dalej korzysta ze starszego typu złącza i tak naprawdę sam kabel bez ładowarki USB-C jest mało przydatny. Także jeśli chcecie przesyłać dane na komputer to często starsze modele nie będą miały złącza USB-C. Problemem jest tutaj też mocowanie na magnes złącza od Infinity Cable do smartfona, którego bez dołączonego uchwytu nie wyjmiecie. Jeśli macie też więcej urządzeń USB-C to musicie od razu kupić więcej końcówek – ułatwi to Wam życie.

Rozumiem więc co twórcy mieli na myśli i doceniam wykonanie. Jednakże uważam, że ciągle nie jest to rozwiązanie w pełni zastępujące inne. Ciągle będziecie musieli pamiętać o kablu z końcówką USB-A, co nie jest dalej zbyt wygodne. Infinity Cable sprawdzi się tylko wszędzie tam, gdzie macie złącza USB-C i nie korzystanie z USB-A. Oceńcie sami, czy rzeczywiście możecie całkowicie zrezygnować ze starszego rozwiązania. Ja niestety nie mógłbym się na to zdecydować, stąd nie jest to propozycja dla mnie.

Zdjęcia wykonano za pomocą smartfona Oppo Reno.